Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Ryszard Grobelny był tzw. „żelaznym prezydentem”. Z naciskiem na słowo „był”. Z nieodwoływalnego, stał się totalnie pogromionym. To, co stało się w Poznaniu 30 listopada jest wydarzeniem bez precedensu; bynajmniej jednak nie tylko w moim rodzinnym mieście II tura wyborów samorządowych przyniosła sporo niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Poza nieoczekiwaną porażką Grobelnego, moją uwagę przykuło zwycięstwo Roberta Biedronia w Słupsku oraz zmiana na stanowisku burmistrza Mosiny.

REKLAMA
Koniec Grobelizmu!
Ex-prezydent Poznania tym razem się przeliczył. Chciał zawojować i Radę Miasta, i Sejmik, a co najważniejsze - po raz piąty z rzędu objąć prezydencką tekę. Wyszła z tego kompletna klapa (na szczęście dla Poznania). Zamiast np. porozumieć się zawczasu z PO, jak zrobił to chociażby Prezydent Wrocławia - Rafał Dutkiewicz, Grobelny poczuł się tak mocny i pewny siebie aż w końcu przeszacował swoje siły. Czara goryczy się przelała. Poznaniacy po szesnastu latach wreszcie zobaczyli, że ich prezydent wcale nie jest postacią „nietykalną” , a wyniki I tury tylko utwierdziły ich w przekonaniu, że realna szansa na zmiany naprawdę jest możliwa . Hasło przewodnie tych wyborów brzmiało: „Odwołać Grobelnego!”. To, z kim rywalizował w drugiej turze, nie miało dla mieszkańców większego znaczenia. Poznaniacy szli głosować przeciwko Grobelnemu, nie zaś z wiarą, że Jaśkowiak jest idealnym kontrkandydatem.
Co teraz? Zobaczymy, jak nowy prezydent wraz ze sztabem radnych poradzi sobie w miejskich meandrach władzy. Po okresie ochronnym zaczną pojawiać się pierwsze głosy krytyki i pierwsze pochwały. Chciałabym, aby tych drugich było więcej. Sądzę, że kluczem do powodzenia Jacka Jaśkowiaka i jego najbliższych doradców będzie to, by nie zachłysnąć się sukcesem i nie spocząć na laurach – nowa ekipa w Urzędzie Miasta musi pamiętać, że ich najcięższą artylerią w tych wyborach było nazwisko kandydata Platformy. Nie miał na imię Ryszard, nie nazywał się Grobelny.
Jako prezes piłkarskiej Warty będę oczekiwać zmian magistratu w podejściu do sportu, zarówno w wykonaniu dzieci i młodzieży, jak i sportu seniorskiego. Będę się bacznie przyglądać sprawie stadionu Szyca. Z pewnością zapytam nowego prezydenta, czy i w jaki sposób może mi pomóc w poprawie sytuacji infrastrukturalnej i finansowej naszego najstarszego klubu sportowego w mieście, Warty Poznań. Jest dla mnie niezwykle istotne, by wybór Jacka Jaśkowiaka na prezydenta, był dla poznańskiego sportu nowym otwarciem. Mam nadzieję, że nowy sternik miasta przychylniej spojrzy na mozolny projekt odbudowy sportowej siły klubu z Drogi Dębińskiej.
Jestem też ciekawa działań Jacka Jaśkowiaka na polu kulturalnym (każdy poznaniak wie, że mamy tu do wykonania sporo pracy). Ciekawi mnie, jaką postawę przyjmie wobec bezzasadnie roszczeniowego Kościoła i jakie działania podejmie, celem zahamowania wyludniania się Poznania.
W Słupsku nie chcą palić tęczy
I bardzo dobrze! Pod względem obyczajowym, wybór Roberta Biedronia na prezydenta Słupska to zapowiedź ogromnych zmian, jakie zaszły w mentalności Polaków. Jest to pozytywny sygnał, że powoli odcinamy się od wizerunku społeczeństwa homofobicznego, zamkniętego na zmiany. Ludzie (a przynajmniej mieszkańcy Słupska) zrozumieli, że wybierają osobę na prezydenta, a nie do łóżka, więc orientacja seksualna nie ma tu nic do rzeczy. Z drugiej strony jestem przekonana, że panowie Szpilka i Adamek na tę wieść pewnie dostali gęsiej skórki... Tak jak i cała prawa strona naszej sceny politycznej. Oczywiście nie należy postrzegać wyniku wyborczego Biedronia wyłącznie przez pryzmat jego orientacji seksualnej – udowodnił, że otwarta i bezpośrednia kampania wciąż może przynosić wspaniałe efekty. Zapracował sobie na zaufanie mieszkańców Słupska i miejmy nadzieję, że ich nie zawiedzie. Trzymam kciuki!
Ciekawe, co dalej z Mosiną
Z uwagi na fakt, iż w Gminie Mosina moja spółka prowadzi swoje inwestycje, byłam ciekawa wyniku wyborów. Kiedy rozeszła się wieść, że nie wystartuje w nich wieloletnia burmistrz - Zofia Springer, wielu kandydatów postanowiło ubiegać się o to stanowisko. Jestem ciekawa, jak nowy burmistrz poprowadzi gminę, która w dużej mierze dzięki inwestycjom Family House zyskała wielu nowych mieszkańców, a co za tym idzie - większe wpływy do budżetu.
Reasumując, po okresie kampanii, pięknych zapowiedzi i rewolucyjnych ambicji, przyszła pora na wytężoną pracę w wykonaniu prezydentów, burmistrzów czy wójtów. Śledźmy jej wyniki tak intensywnie, jak śledziliśmy wszystkie debaty, obietnice i programy wyborcze. Kibicujmy tym, których wybraliśmy… jednocześnie patrząc im dokładnie na ręce.