fot. Roger Gorączniak

Kiedyś natknęłam się na rozmowę z Jerzym Dudkiem, który powiedział że język piłkarski w Anglii i Hiszpanii jest dużo bogatszy niż w Polsce. Zaciekawiło mnie to niezmiernie, bo od kiedy zaczęłam interesować się futbolem poznałam masę sformułowań, które stanowiły dla mnie spore novum. Myślę, że piłkarska polszczyzna jest dość rozbudowana – ale jeśli facet, który grał przez lata za granicą twierdzi, że tam język futbolu jest bogatszy…

REKLAMA
W Anglii czy Hiszpanii samych słów określających piłkę czy bramkę jest więcej niż wszystkich sformułowań pochodzących z naszego krajowego świata futbolu. Każdy chyba zauważy, że piłkarskie sformułowania przenikają w Polsce do materiałów dziennikarskich.
Sformułowań rodem z piłkarskich boisk bez problemu można doszukać się zwłaszcza w relacjach z niektórych meczów. Kiedyś np. przeczytałam, że ktoś miał „Trzy punkty na nodze”. To oznacza, że zawodnik miał świetną szansę na zdobycie zwycięskiej bramki, gwarantującej jego zespołowi zdobycie trzech punktów. „Kosić” kogoś? Wiadomo, że nikt na boisko nie wchodzi z kosą. Chodzi rzecz jasna o ostry wślizg na graczu rywali.
Sformułowanie, które też zdaje się być osobliwe, to „wolny elektron”. Mówimy tak o zawodniku, mogącym grać bardzo swobodnie i z fantazją, nie przywiązując wagi do założeń taktycznych, ma wnieść nieco polotu do ofensywy.
Szczupak? Flądra? Co mają te dwie ryby do futbolu? Pierwsza – bardziej agresywna i drapieżna, jest synonimem specyficznego uderzenia piłki głową. Druga – określa piłkę we "frajerski" sposób przepuszczoną przez bramkarza.
Niektóre powiedzenia to pewne zapożyczenia nazw jakiś konkretnych zwierząt, przedmiotów itp - nie wiadomo mi jednak, skąd na przykład wzięła się laga. Otóż laga określa wybicie piłki do przodu, byle dalej od swojej bramki... Określeniem tyleż pomysłowym co klarownym jest autobus w bramce - między słupkami "ustawia" go każdy zespół, kurczowo broniący się całą jedenastką przed ofensywą przeciwników.
Nasi piłkarze często kopią się po czole - czyli grają tak, jakby chcieli a nie mogli. Czasem wynika to ze złych warunków do gry, częściej z braku umiejętności. To bardzo urokliwe i śmieszne, gdy sobie to zwizualizujemy;) Czasem jakiś zawodnik strzeli szmatę (wersja dla bramkarza - puści flądrę), kiedy indziej założy komuś siatkę (zagra piłkę między nogami przeciwnika). Kiedy indziej zagra "świecę", czyli pośle dłuuuugo i wysoko lecącą piłkę (najczęściej w pole karne). Bym zapomniała – „szmata” to to samo co „flądra” i „babol”. Urocze.
Przykładów tego typu sformułowań tak jak pisałam jest mnóstwo, pominelam te najbardziej wulgarne. A Wy - znacie jakies inne lub macie swoje ulubione piłkarskie powiedzonka?