fot. Roger Gorączniak

Stulecie Warty Poznań obchodzimy właściwie na każdym polu – mecze, imprezy, koncerty… Jednak bardzo miłą niespodziankę sprawił nie tylko mi, ale i wielu kibicom, uwaga, pisarz! Piotr Bojarski, bo o nim mowa, napisał kryminał pt. „Mecz”, którego akcja toczy się w Poznaniu, a tłem opowieści jest piłkarska Warta z 1938 roku.

REKLAMA
Zieloni w kryminale Pana Piotra, dziennikarza „Gazety Wyborczej”, mają stoczyć elektryzujący całą poznańską publikę mecz z sowietami z Charkowa. Spotkaniem żyje całe miasto, prasa poświęca meczowi masę miejsca. To właśnie podczas spotkania, które zostanie rozegrane na Stadionie im Edmunda Szyca, ma zostać ostatecznie rozwikłana główna zagadka serii morderstw przedstawionych powieści.
Tyle wiem na temat książki. Więcej dowiem się o niej, gdy ją przeczytam. Myślę że stanie się to już niedługo, bo tuż po zakończeniu rundy wiosennej mojej drużyny zamierzam udać się na zasłużony urlop.
Kiedy przejmowałam Wartę Poznań ponad rok temu, wiedziałam, że największą siłą na piłkarskiej mapie Polski Zieloni byli jeszcze przed wojną i tuż po niej. W Poznaniu wówczas niemal wszyscy wspierali Wartę, emocjonowali się jej meczami. Kibice Zielonych oczekiwali na sukcesy. Byli licznymi, wymagającymi koneserami. A oklaskiwać mieli kogo.
Wśród takich gwiazd tamtych lat, jak Gendera, Fontowicz, Schwartz czy Kryszkiewicz, w drużynie grał m.in. ktoś, kogo dziś nazwalibyśmy celebrytą. Fryc Scherfke, bo o nim mowa, kilka dni temu został wybrany przez naszych kibiców piłkarzem stulecia Warty Poznań. To postać o której wiemy niewiele, jednak jak na tamte czasy był prawdziwą gwiazdą i fenomenem, przed którym na ulicach kłaniali się wszyscy mieszkańcy stolicy Wielkopolski. Strzelił ponad 130 goli w I lidze, był kapitanem reprezentacji Polski. Zdobył dla niej historyczną, pierwszą bramkę na mundialu w meczu z Brazylią. Prowadził do zwycięstw klub, który był wizytówką tego miasta i grał na tym stadionie, który jest dogorywającym pomnikiem dawnej chwały i blasku sportowej organizacji, która istnieje już od stu lat.
Książka, w której (jak wynika z recenzji osób, które już ją przeczytały) można poczuć piłkarskiego, warcianego ducha epoki była nam potrzebna. Aby dziś, w przeddzień wielkiej sportowej imprezy, EURO 2012, jeszcze szersze spectrum poznaniaków przypomniało sobie, jak wielka legenda kończy właśnie sto lat swojego istnienia.
Budowę wielkiej Warty rozpoczęłam na kilku polach. Tak jak pisałam już wcześniej, urzekła mnie historia tego klubu i myślę, że nie tylko ja, ale i tysiące fanów naszego klubu chciałoby, aby przywrócić Warcie jej serce, czyli Stadion im. Edmunda Szyca, na którym m.in. toczy się akcja „Meczu”.
Cel nadrzędny to nowy, zielony stadion – oczywiście najlepiej byłoby, gdyby powstał w miejscu starego, niszczejącego obiektu. To karkołomne zadanie, bo Spółka Nowa Wilda, będąca w posiadaniu terenu na którym dziś znajdują się ruiny stadionu, chce tam postawić osiedle mieszkaniowe. Chcę jednak zapewnić wszystkich, których tak jak mnie zafascynowała wizja wybudowania nowej areny gry naszych piłkarzy, że dołożę wszelkich starań, aby Warta zagrała jeszcze przy pełnych trybunach na nowym zielonym stadionie, oby w tym historycznym miejscu. Więcej o stadionie - TUTAJ
Póki co, pozostaje mi zachęcić wszystkich do lektury „Meczu” Piotra Bojarskiego. To książka dla fanów kryminału i piłki nożnej, a szczególnie dla kibiców Zielonych, po lekturze której będą mogli poczuć dumę z bycia warciarzami.