fot. Roger Gorączniak

Prezesem Piłkarskiej Ligi Polskiej niedawno został Pan Michał Listkiewicz. Chciałabym, aby był to nowy impuls dla instytucji, która jak dotąd nie zdawała się dbać o interesy klubów I ligi. Na zapleczu Ekstraklasy niestety wciąż brakuje wielu elementów, świadczących o podstawowym profesjonalizmie. Nie chcę bawić się w smutną wyliczankę, ale myślę że warto wskazać tylko kilka celów, jakie w najbliższym czasie powinna sobie obrać PLP.

REKLAMA
Nie podlega dyskusji, iż najważniejszym celem Piłkarskiej Ligi Polskiej powinno być znalezienie sponsora tytularnego rozgrywek, na co wszystkie kluby z zaplecza ekstraklasy czekają już wiele lat. Taki sponsor zapewniłby części mniej majętnych klubów pieniądze pozwalające funkcjonować na przyzwoitym poziomie. Niestety realia są takie, że dziś wiele klubów ledwo łączy koniec z końcem. Rzadko który klub może liczyć na wsparcie z Miasta, lub na silnego sponsora, takim jak dla Warty jestem ja i Family House. Ponadto uważam za zasadne znalezienie także sponsora technicznego ligi, który zadbałby o to, by na każdym stadionie grano taką samą futbolówką – bez cienia wątpliwości świadczy to o profesjonalizmie ligi.
Moim zdaniem, dla instytucji dbającej o rozwój I ligi, problemu nie powinno stanowić stworzenie nowej strony internetowej rozgrywek, bo obecna niestety woła o pomstę do nieba (http://www.plp.org.pl). Strona internetowa I ligi to jedno z najważniejszych narzędzi marketingu, bez którego trudno będzie o wytworzenie korzystnego wizerunku całych rozgrywek. W ślad za rozwojem wizerunku ligi może przyjść zwiększenie wpływów z tytułu praw telewizyjnych, które obecnie są niezwykle małą kwotą dla klubu, wynoszącą ok. 40 tysięcy złotych rocznie. Zakładając, że średnio utrzymanie klubu w pierwszej lidze kosztuje około 3,5 miliona złotych, to jest to kwota dramatycznie niska. Co więcej – na tych transmisjach telewizyjnych można być stratnym – niektórzy wolą obejrzeć mecz w telewizji, obierając tym samym klubowi możliwość zarobienia na biletach. To jeden z powodów, dla których klub spadając z Ekstraklasy przeżywa finansowy dramat.
Sugeruję także zmianę sposobu płacenia sędziom, delegatom i obserwatorom. Moim zdaniem należy dążyć do opłat w formie przelewowej, a docelowo do całkowitego zwolnienia z opłat sędziowskich i obserwatora. Dziś płaci się gotówką.
W dalszej perspektywie za zasadne należy uznać połączenie 1 ligi i ekstraklasy w jedno ciało, na wzór większości krajów zachodniej Europy. Obie ligi powinny dzielić się ideami, ale i pieniędzmi z tytułu praw telewizyjnych czy sposobami organizacji meczów. Należało by też rozważyć uatrakcyjnienie rozgrywek ligowych, poprzez wprowadzenie play-offów na wzór angielskiej Championship.
PLP powinno także zabiegać w PZPN o to, by kwoty płacone związkowi związane z transferem zawodników do klubu stawały się niższe. Niestety ich wysokość wciąż skutecznie odstrasza od dokonywania kadrowych wzmocnień. Niektóre kluby nie mają wręcz możliwości finansowych, aby uregulować podstawowe, nawarstwiające się opłaty związane z transferami.
I liga potrzebuje zmian. Widzi to chyba każdy, kto śledzi te rozgrywki. Mam nadzieję, że już w najbliższym czasie dojrzymy pierwsze, pozytywne oznaki. W zapleczu ekstraklasy tkwi marketingowy potencjał, który warto wycisnąć do ostatniej kropli. Gdyż problem gry w pierwszej lidze może przydarzyć się każdemu z ekstraklasy.