
15 września na długo zapadnie mi w pamięć. To był niesamowity dzień nie tylko dla Warty Poznań czy dla mnie – myślę, że wszyscy poznaniacy bawili się świetnie i chcieliby, aby tego typu imprezy na stałe wpisały się do kalendarza kulturalnego Poznania.
REKLAMA
Tego dnia o godzinie 11:00 pojawiłam się na uroczystej gali, która odbyła się na Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Wśród znamienitych gości nie zabrakło byłych sportowców Warty, byłych olimpijczyków czy miejskich włodarzy. Poza takimi gwiazdami sportu jak Marek Łbik, Zbigniew Orywał czy Rafał Szukała, zabraknąć nie mogło naszych warcianych olimpijczyków: Anety Konieczniej, Tomasza Kaczora i Kacpra Majchrzaka. Kilkadziesiąt zasłużonych dla klubu osób otrzymało natomiast złote odznaki klubu, a 87-letni Feliks Krystkowiak, ostatni żyjący członek mistrzowskiej drużyny Warty z 1947 roku, jako jedyny odebrał złotą odznakę PZPN, z rąk prezesa związku. Poseł PiS Tadeusz Dziuba odczytał życzenia od przewodniczącego swojej partii Jarosława Kaczyńskiego. Odbył się także premierowy pokaz filmu zatytułowanego „Nasza Warta”, autorstwa znanego poznańskiego dziennikarza, Marcina Januszkiewicza. Nie ukrywam, że to bardzo dobrze zrealizowany dokument.
To była podniosła i bardzo klimatyczna uroczystość. Dla osób zgromadzonych tego dnia na auli Warta znaczy więcej, niż klub. Dało się to odczuć, patrząc na ich wzruszone i szczęśliwe twarze. Doskonale zdawałam sobie jednak sprawę, że prawdziwa kulminacja obchodów stulecia nastąpi dopiero za kilka godzin.
O harmonogramie imprezy na Łęgach Dębińskich pisałam już w poprzednim wpisie na moim blogu – wszystko poszło zgodnie z planem, ba – efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Z uśmiechem na ustach obserwowałam z minuty na minutę powiększający się tłum pod sceną. Według naszych rachunków, wieczorne koncerty zespołów Perfect i Blue Cafe oglądało ponad 40 tysięcy osób.
O harmonogramie imprezy na Łęgach Dębińskich pisałam już w poprzednim wpisie na moim blogu – wszystko poszło zgodnie z planem, ba – efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Z uśmiechem na ustach obserwowałam z minuty na minutę powiększający się tłum pod sceną. Według naszych rachunków, wieczorne koncerty zespołów Perfect i Blue Cafe oglądało ponad 40 tysięcy osób.
Z wielką radością patrzyłam na szczęśliwe dzieci, korzystające z masy niespodzianek, jakie zdołałam dla nich przygotować – karuzele, dmuchańce, możliwość przejechania się na kucyku… Pewnie rodziców do tej pory bolą ręce, za które ciągnęły ich do kolejnych atrakcji ich pociechy.
Widok Grzegorza Markowskiego w szaliku Warty czy piłkarzy naszej pierwszoligowej drużyny w strojach z lat 20-tych czy 30-tych to obrazki, które ściągnęły na Łęgi Dębińskie ponad 100 tysięcy osób. Pokaz mody retro spowodował, że niekonwencjonalne stroje moich zawodników stały się obiektami pożądania wszystkich na Łęgach Dębińskich. Przyznam, że z roli modeli warciarze wywiązali się całkiem przyzwoicie;)
Myślę, że wyjątkowy był także pokaz sztucznych ogni. Co tu pisać, proszę spojrzeć:
Bardzo dziękuję poznaniakom za ich hojność – podczas licznych licytacji udowodnili, że gdy w grę wchodzi pomoc potrzebującym (rozbudowa szkoły „Zakątek”), ich słynne, rzekome skąpstwo okazuje się być mitem. Udało się zebrać ponad 10 tysięcy złotych, co uważam za świetny wynik. Zbiórka krwi "100 litrów Krwi na 100-lecie Warty" także została zakończona sukcesem. Otrzymałam informację, że wyłącznie możliwości autobusu i ograniczenia czasowe nie pozwoliły zebrać więcej. Zebraliśmy 25 litrów tego cennego leku. Do zebrania stu zostało już naprawdę niewiele, bo przed 15 września mieliśmy ponad 60 litrów.
Cieszę się, że mogłam dać mieszkańcom Poznania taką imprezę – zasługiwała na nią nie tylko Warta, ale i oni. Byliście fantastyczni! Aż szkoda, że na stulecie czeka się tak długo...
