
Niemal pełna trybuna, żywiołowy doping i emocje do ostatniego gwizdka sędziego - okazuje się, że taki opis nie musi stanowić fragmentu relacji z meczu mężczyzn. Piłkarski Medyka Konin i Unii Racibórz w minioną niedzielę stworzyły świetne, trzymające w napięciu do ostatniej minuty widowisko.
REKLAMA
Mecz finałowy Pucharu Polski Kobiet został rozegrany na boisku Warty w Poznaniu. Byłam szczęśliwa, że mogłam pełnić rolę gospodyni podczas tak istotnego wydarzenia. W słoneczne popołudnie na naszym stadionie zjawiło się niemal tysiąc osób. Zapewne spora część z nich po raz pierwszy oglądała kobiety na boisku i myślę, że trudno było o lepszą promocję tej dyscypliny.
Z początku przeważała Unia Racibórz, drużyna Mistrzyń Polski. Podopieczne trenera Trawińskiego objęły prowadzenie po pięknym golu Sykorovej i zdawało się, że mają ten mecz pod kontrolą. Wszystko zmieniła wprowadzona na boisko w drugiej odsłonie meczu, niespełna siedemnastoletnia Ewa Pajor. Zdobyła dwie bramki dla Medyka, w tym jedną w doliczonym czasie gry. Dzięki jej trafieniom po raz czwarty w historii Medyczki mogły podnieść w górę Puchar Polski.
Mecz miał godną oprawę - przed rozpoczęciem odegraliśmy hymn narodowy, po spotkaniu nie zabrakło konfetti, szampanów i okrzyków radości. Zupełnie zgadzam się z przewodniczącym Komisji ds. Piłkarstwa Kobiet, Andrzejem Padewskim - prawdziwy kibic musi wspierać swoim dopingiem także Panie, doceniając ich wolę walki i spore umiejętności.
Oto składy obu drużyn:
Medyk: Anna Szymańska - Aleksandra Sikora, Radosława Sławczewa, Lætitia Chapeh Yimga, Hanna Olszańska (46 Ewa Pajor), Patrycja Balcerzak, Natalia Pakulska, Sandra Sałata (76 Sandra Lichtenstein), Marta Woźniak, Katarzyna Konat, Anna Gawrońska.
Unia: Daria Antończyk - Donata Leśnik, Gabriela Grzywińska, Hanna Konsek, Natalia Chudzik, Ewelina Kamczyk, Marta Mika, Anna Żelazko, Patrycja Wiśniewska, Gloria Chinasa Okoro, Dominika Sýkorová (58 Natasza Górnicka).
