
Niektórzy skrajnie marginalizują piłkę nożną kobiet. Jestem członkiem komisji ds. piłki nożnej kobiet w PZPN i staram się robić co w mojej mocy, aby PZPN przykładał coraz większą wagę do naszych Pań. I tak się dzieje. Na każdym zebraniu zarządu PZPN poruszane są kwestie futbolu żeńskiego, pod różnymi względami. Prezes Boniek osobiście też zaangażował się w nasze prace, zwłaszcza w walkę o organizacje mistrzostw Europy w 2017 roku w Polsce. Ostatnio odbyło się spotkanie z marketingiem Związku, dotyczące piłki kobiecej. Padło na nim sporo pomysłów i projektów, w tym kilka zaproponowanych przeze mnie. Jednym z nich była "większa", bardziej intensywna współpraca z mediami. Prezes komisji, Andrzej Padewski trzyma nad naszymi Paniami piecze i naprawdę pod jego okiem widać postępy pod każdym względem, w tym te najważniejsze, czyli na polu sportowym.
Uściślijmy jedną rzecz - nie chodzi Tobie o wynoszenie piłki nożnej kobiet ponad inne dyscypliny.
Dla większości jest to jedno z wielu zadań, ale nie brakuje także pasjonatów, takich jak ja. Np. w Niemczech nie brakuje dziennikarzy specjalizujących się w piłce kobiecej. Na meczu finałowym EURO 2013 pojawiło się 400 dziennikarzy z 16 krajów.
Moi koledzy z pracy wiedzą, że nie promuję nachalnie tej dyscypliny. W redakcji czasem nawet proszą: "Hania, zrób coś o tych kobietach". Myślę, że za 4 cztery lata nasza reprezentacja z pewnością zagra na mistrzostwach Europy i wtedy media będą musiały się obudzić. Często słyszę - najpierw musi być sukces, a potem zainteresowanie mediów. Niestety, myślę że nie ma żadnego sukcesu bez pomocy mediów. Trzeba też odpowiadać na zainteresowanie ludzi - jeśli tyle osób chce wiedzieć o tym, co dzieje się w kobiecej piłce, to nie zakładajmy żadnego bezsensownego, medialnego knebla.
