O autorze
Szczęśliwa mama szóstki dzieci, rodowita Poznanianka, kobieta biznesu, prezes klubu piłkarskiego Warta Poznań S.A., prezes spółki budowlano-deweloperskiej Family House, kiedyś modelka. Jedna z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce i w świecie piłki nożnej. Na swoim blogu poruszam tematy sobie bliskie: sport, zdrowy tryb życia, macierzyństwo i polityka.

Bale(ty) na szczytach

mirror.co.uk
Transferowe szaleństwo właśnie dobiegło końca – miliony kibiców na całym świecie przyglądało się ośmiocyfrowym liczbom, które pojawiały się w mediach przy nazwiskach piłkarzy, takich jak Ozil, Khedira czy Bale. Sporo spekulacji, zawirowań, nerwowej wymiany dokumentów między klubami do późnych godzin. Kolejne rekordowe okno transferowe za nami.



100 milionów euro – co można zrobić z taką kwotą? Bardzo wiele. Kupić jacht,
śmigłowiec, jakąś wyspę… Można też pozyskać Garetha Bale’a. Taki wariant
wybrało szefostwo Realu Madryt. Dla mnie to zupełnie nieadekwatna i
niezrozumiała suma. Zgadzam się z Prezydentem FIFA, Seppem Blatterem: Bale
nie jest wart takich pieniędzy. Nie uważam, żeby jakikolwiek piłkarz na
świecie był ich wart. Taka kwota przekracza ludzkie pojęcie – 100 milionów
euro pozwoliłoby dowolnemu polskiemu klubowi zdystansować rywali w
rozgrywkach ligowych i to nie poprzez zakup jednego piłkarza. Z drugiej
jednak strony, jeśli ktoś daje za Walijczyka tak niesamowitą kasę, to
widocznie oznacza, że czas zaakceptować te realia.

W Polsce większość klubów stara się pozyskiwać piłkarzy z tzw. wolnego
transferu, czyli bez sumy odstępnego dla dotychczasowego klubu (podobnie
sprawa wyglądała w przypadku pozyskania Grzegorza Rasiaka przez Wartę, choć nie będę się wdawać w szczegóły ;) ). Czasem udaje się kogoś sprzedać, o wiele rzadziej kupić. Jak śmieszny zdaje się więc niedawny transfer Waldemara Soboty do Club Brugge za milion euro przy wydatkach Realu w ostatnim oknie transferowym. Obawiam się też, że niestety sumy transferów idealnie odzwierciedlają dysproporcje i wartość klubów z Polski i zza granicy.

Obie strony powinny być zadowolone. Prezesowi Tottenhamu, byłego klubu
Bale’a, powinno się postawić pomnik. Wycisnął ze zdesperowanego szefa Realu
niesamowitą, absurdalną wręcz kwotę. Kluby tak mocne jak Real śmieją się w
twarz Michelowi Platiniemu, autorowi słów o karaniu zespołów obracających
niesamowitymi pieniędzmi czy „polityce równych szans”. W Madrycie już liczą
zysk ze sprzedaży koszulek – w końcu kto nie połasiłby się na trykot
najdroższego gracza na świecie?


Bale został zaprezentowany kibicom Realu w poniedziałkowe południe. Tego
dnia fani madryckiego klubu zaczęli też szturmować sklep, by zakupić
koszulkę z nazwiskiem Bale'a. Także ten internetowy, przez co oficjalna
strona klubu w pewnym momencie zawiesiła się. W ciągu całego dnia
sprzedanych zostało 40 tysięcy trykotów, co przyniosło zysk w wysokości 4,3
mln euro – donosi Przegląd Sportowy.

Uważam, że kwoty transferowe na zachodzie będą rosnąć, a co za tym idzie,
pogłębiać się będzie Rów Mariański, rozgraniczający naszą kopaninę od
światowego futbolu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...