
Napływ do Polskiej piłki zawodników, których jedynym atutem jest fakt, iż ich nazwisko brzmi bardziej "piłkarsko" (lepiej w składzie wygląda Dos Santos niż Brzęczyszczykiewicz) nie jest procesem korzystnie wpływającym na rozwój naszej piłki. Zbigniew Boniek postanowił działać, jednak jego pomysł (choć niepozbawiony sensu) zdaje się być dość odległy.
REKLAMA
Po krótce – Prezes PZPN chce wprowadzić limity dotyczące zatrudniania piłkarzy spoza Unii Europejskiej w ekstraklasie i w pierwszej lidze, a w niższych klasach rozgrywkowych ma to być całkowicie zakazane. Cel jest prosty i oczywisty - otwarcie drogi do gry na jak najwyższych szczeblach, jak największej grupie młodych (zdolnych?) piłkarzy.
"Większość ze sprowadzanych do drugiej czy trzeciej ligi zagranicznych piłkarzy wcale nie jest lepsza od naszych. Polskiej piłce nie przynosi to nic dobrego, bo gdzie młodzi mają się ogrywać" – twierdził niedawno sternik PZPN w "Fakcie".
Od razu do głowy przychodzi mi do głowy (redaktorom „Faktu” z resztą także) LZS Piotrówka, klub do którego piłkarzy sprowadzał m.in. były piłkarz Warty, "Tolek" Ekwueme. Dziś w malutkiej Piotrówce istnieje klub rodem z niskobudżetowej komedii: http://przegladligowy.com/publicystyka/news,46466,lzs-piotrowka--najbardziej-brazylijski-klub-w-polsce Czy jednak tędy droga i czy Zbigniew Boniek nie zapędził się zbyt daleko w swoich planach?
Tak przynajmniej uważa Ekstraklasa S.A. Prawo nałożone przez Prezesa PZPN miało zacząć obowiązywać od sezonu 2014/2015, aby kluby miały czas na wypełnienie kontraktów z zatrudnionymi już obcokrajowcami. Przepis ten uderzyłby (choć nie bardzo mocno) w kluby Ekstraklasy (tylko nieliczni zatrudniają kilku graczy spoza UE), zwłaszcza że na najwyższym szczeblu rozgrywek byłby nieco złagodzony. W tej chwili w Ekstraklasie gra 115 cudzoziemców, z czego 58 (czyli ciut ponad połowa) to piłkarze spoza Unii. Walka z piłkarskim "szrotem" - tak, ale czy w taki sposób? Ilu z tych piłkarzy realnie zaniża poziom sportowy i czy jest to grupa, dla której należy walczyć o przeforsowanie pomysłu Prezesa Bońka?
Z napływem zagranicznych zawodników od wielu lat walczą zdecydowanie mocniejsze ligi, niż nasza. W Turcji od sezonu 2014/2015 kluby będą mogły posiadać maksymalnie ośmiu zatrudnionych obcokrajowców, a najwyżej pięciu z nich zgłaszać do kadry meczowej.
W Polsce pomysły podobnych rozwiązań nie zawsze spotykają się z aprobatą - niektórzy szefowie klubów traktują pomysł Zbigniewa Bońka jako zupełnie niepotrzebną ingerencję w obszar zastrzeżony dla sportowych spółek akcyjnych. Oficjalnie reforma jest na etapie konsultacji, zobaczymy, co przyniosą ich efekty. Wysoce prawdopodobne, że kwestia ta wyląduje w głębokim worku z napisem „tematy zastępcze”, tak jak w przypadku Anglii, gdzie o tym problemie mówi się od lat.
Coraz mniejsza liczba Anglików w Premier League, ogranicza szanse reprezentacji Anglii. Spójrzcie na niedawny mecz Manchesteru City z Newcastle United. Na boisku praktycznie nie mieliśmy angielskich zawodników, zaledwie trzech z 22. To hańba – mówił niedawno Rio Ferdinand z Manchesteru United. Słowa kapitana drużyny z Manchesteru pokazują, że w Polsce nie możemy chyba jeszcze mówić o realnym problemie, przynajmniej w porównaniu z Premier League.
Uważam, że konsultacje w tej sprawie powinny odbyć się w oparciu o rozmowy z klubami, być może nawet na płaszczyźnie dżentelmeńskiej umowy. Piłkarzy z krajów Unii Europejskiej musimy dopuszczać do gry w naszej lidze, bo stoi za nimi fundamentalna unijna zasada o swobodnym przepływie osób. Gracze spoza Unii nie powinni być jednak traktowani jak zło konieczne – powinna liczyć się klasa i umiejętności gracza, który swoim doświadczeniem może np. wpływać na rozwój młodych, polskich kolegów z zespołu.
Co ciekawe, minęło kilka tygodni i Prezes Boniek w wywiadzie dla Głosu Wielkopolskiego wypowiadał się już w innym tonie: Problem jest trochę sztuczny, bo w naszej lidze jest takich graczy (obcokrajowców) raptem 48. Z drugiej strony jesteśmy chyba jedynym krajem w Europie, w którym nie obowiązują zasady zatrudniania obcokrajowców. Myślę, że ten limit powinien wynosić 2-3 zawodników i mam na myśli nie kadry zespołów, tylko graczy aktualnie przebywających na boisku - stwierdził Zbigniew Boniek. Czyżby takie stanowisko wynikało z napotkania oporu dla swojego pomysłu w środowisku klubowym?
Sprawa ta być może wymaga regulacji przepisami, ale myślę, że na chwilę obecną Polska piłka ma o wiele większe problemy. Kluby, na każdym szczeblu rozgrywkowym, borykają sie z większymi lub mniejszymi tarapatami finansowymi i infrastrukturalnymi. Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miało sie coś w tej kwestii poprawić, wręcz odwrotnie. Te kluby, które otrzymują realną pomoc z samorządów, przez co mają stabilne warunki egzystencji i rozwoju, można będzie niedługo wyliczyć na palcach jednej ręki.
Wszyscy chcemy, aby w polskich drużynach występowali "nasi", Polacy i odnosili coraz większe sukcesy na arenie międzynarodowej. Niestety polskich sportowych sukcesów mamy jak na lekarstwo. Czy to z obcokrajowcami, czy bez nich w kadrach zespołów.
