poznan.pl

Tydzień temu, w środę pojawiłam się na debacie stowarzyszenia Projekt Poznań - jej celem była próba odpowiedzi na pytanie, "Czy Poznań nadal stawia na sport?". Moją odpowiedź znacie zapewne bardzo dobrze, ale pofatygowałam się na to spotkanie z nadzieją, że może tym razem usłyszę jakiś ciekawy pomysł. Ideę, stanowiącą światło w ponurym, poznańskim, sportowym tunelu.

REKLAMA
Jak przebiegało spotkanie w Sali Sesyjnej Urzędu Miasta? Dość... typowo. Byłam tu już niejednokrotnie, rozmawiając z radnymi, prezentując realia, o których nie wszyscy przedstawiciele miejskiego magistratu mają choćby śladową wiedzę. Co mnie spotkało? Długie rozmowy, kwieciste wypowiedzi, zero postanowień czy planów naprawczych ze strony władz. Sama w swojej prezentacji starałam się omówić kwestie finansowe i infrastrukturalne dotyczące Warty, dokonałam rozłożenia na czynniki pierwsze najważniejszych problemów poznańskiego sportu.
Rozmawiając z włodarzami klubów ze zdecydowanie mniejszych miast niż Poznań, słyszę o skali wsparcia, jakie otrzymują z miejskich magistratów i im zazdroszczę. Nasza szkółka piłkarska licząca około 300 młodych zawodników jest w zasadzie skazana na samą siebie, poza śladowym wsparciem Poznania w kwocie około 110 tysięcy rocznie. Na środowym spotkaniu sporo mówiono o rozwoju dzieci i młodzieży - czy istnieje możliwość mówienia o rozwoju młodych sportowców, bez sporych inwestycji? W większości dojrzałych i rozumnych sportowo miast, istnieje spora świadomość potrzeb inwestycyjnych, ale nie w Poznaniu.
Obecnie pierwsza drużyna Warty nie otrzymuje żadnego wsparcia finansowego od Miasta. A koszty są niebagatelne, wraz z utrzymaniem całej infrastruktury sportowej i biurowej to około 2,3 mln zł rocznie ( bez szkółki piłkarskiej ).
A co do infrastruktury, tu też klub wraz ze szkółką piłkarską skazany jest tylko i wyłącznie na siebie. Dosłownie: skazany na chęci ewentualnych sponsorów. Miasto Poznań wybudowało wątpliwej urody (nie wspominając o jeszcze bardziej wątpliwej funkcjonalności) Stadion Miejski, który jest dostępny tylko dla jednego klubu. A klub piłkarski Warta trenuje i gra na stadionie przy Drodze Dębińskiej, do którego Miasto nie dołożyło ani złotówki.
Według mnie Poznań obecnie nie stawia na sport. Poznań postawił na Euro. Pomaga jednemu klubowi piłkarskiemu. Fajnie, ze promuje Termy Maltańskie, jazdę rowerem i maratony. Ale jak na jedno z większych i bogatszych miast w Polsce inne dyscypliny sportowe, kluby sportowe są zdane same na siebie, czyli tak naprawdę na zagładę.
Bez wsparcia Miasta, finansowego, infrastrukturalnego, kluby sportowe są w bardzo niepewnej sytuacji. Jeżeli nie znajdzie się prywatny sponsor-inwestor, który ma chęć wydawać własne pieniądze na klub sportowy to klub nie ma racji bytu. A Miasto Poznań tez nie zachęca prywatnych inwestorów do wydawania własnych pieniędzy na sport. Ja jako osoba prywatna i jako firma, która wydała mnóstwo pieniędzy na ratowanie, utrzymywanie i infrastrukturę najstarszego klubu piłkarskiego w tym mieście na każdym kroku czuje się zniechęcana do kontynuowania tych działań.
Przez Prezydenta, przez niektórych Radnych i przez niektóre media. Uważam, ze Miastu obojętne są losy Warty, a wręcz odnoszę wrażenie, że ucieszono by się, jakbym dała sobie spokój i przestała nagłaśniać sytuację piłkarskiej Warty oraz co za tym idzie krytykować publicznie włodarzy Poznania. Jeżeli władze miasta Poznania nie zmienią się lub nie zmienią swojego podejścia do sportu, to będzie coraz gorzej.
Czy debata cokolwiek wniesie do planów rozwoju sportu w stolicy Wielkopolski? Czas pokaże, ale nie sądzę.