
Do Świąt zostało kilka dni, a ja zastanawiam się gdzie ten czas tak szybko minął. Jeszcze nie tak dawno pamiętam ozdoby choinkowe i słynne „Jingle Bells”, na każdym rogu. Szał zakupów w galeriach handlowych i tłumy na ulicach. A teraz za oknem całkiem spokojnie. Wielkanoc to zupełnie inny okres. Tylko z nielicznych witryn sklepowych, żółty kurczaczek nieśmiało wystawia łepek. Większość kolorów to jednak znak nadchodzącej wiosny, która w ostatnim czasie chyba trochę się na nas obraziła. Miejmy jednak nadzieję, że szybko do nas wróci i to na dobre.
REKLAMA
Wracając jednak do Świąt. Mimo że Zajączek nie jest tak popularny jak Święty Mikołaj, Gwiazdor czy Dziadek Mróz, w zależności od miejsca, gdzie o niego zapytamy, to jednak Wielkanoc też niesie ze sobą tradycje i zabawy. Nie wiem ilu z Was je pamięta i kultywuje, ale może warto co nieco o nich sobie przypomnieć;)
Na pewno większość z nas maluje pisanki, jeżeli mamy dzieci to zajmuje nam to zapewne zdecydowanie więcej czasu, bo mali artyści potrafią tworzyć, tworzyć i tworzyć, aż powstanie prawdziwe dzieło. Coś o tym wiem;)
A kto z Was słyszał albo grał w „Walatkę” albo „Wybitkę”? Jeżeli jeszcze nie próbowaliście, albo ostatni raz bawiliście się w to kilka lat temu, warto przypomnieć sobie o tej tradycji w tym roku. Wystarczy, że weźmiecie jajko ugotowane na twardo, (byle nie męża ;) ) myślę że będziecie je mieli pod ręką;)
W zabawie biorą udział minimum dwie osoby. Każda z nich ma jajko ugotowane na twardo. Możemy wziąć kawałek płaskiego drewna, deski do krojenia, jakiegokolwiek przedmiotu i oprzeć np. o nogę od stołu. Spuszczamy jajko w ten sposób aby potoczyło się i stłukło jajko rywala. Wygrywa oczywiście osoba, której jajko nie stłucze się. Inna wersja tej zabawy -można trzymać jajko w dłoni i stukać w jajko drugiej osoby. Podobnie jak w poprzedniej wersji, wygra osoba, której jajko pozostanie niestłuczone. Jedno jest pewne, jeżeli Wasze dzieci poczują żyłkę rywalizacji, nie poprzestaną na jednym jajku, także przygotujcie się na kolejną jajeczną sałatkę.
To jeszcze nie wszystko, nie można przecież zapomnieć o lanym poniedziałku. „Śmigus-dyngus”, przez niektórych nazywany „Śmingusem-dyngusem” czyli zabawa, która polega na polewaniu się wodą. Na niektórych osiedlach obecnie przypomina raczej oblewanie wiadrami akurat nadchodzących przechodniów, jednak z reguły dostarcza wiele uśmiechu zwłaszcza najmłodszym. Sama co roku widzę, ile moje dzieci mają zabawy, kiedy rano wkradają się do sypialni i oblewają mnie wodą.
Ciekawość nie dawała mi spokoju i postanowiłam sprawdzić skąd się wziął ten zwyczaj. Dotarłam do informacji, że Śmigus i Dyngus to dwa odrębne obrzędy wywodzące się z tradycji ludowej, które nie do końca wiadomo kiedy nałożyły się na siebie. Pierwszy z nich polegał na symbolicznym biciu witkami wierzby lub palmami po nogach i wzajemnym oblewaniu się wodą, co symbolizowało wiosenne oczyszczenie z brudu i chorób, a w późniejszym czasie także i z grzechu. W mniejszych miejscowościach w drugi dzień Świąt chłopcy oblewali młode dziewczęta, a właściwie panny na wydaniu, co miało być dobrą wróżbą w znalezieniu męża. Także panowie oblewajcie panie, ale z głową! Może wśród was znajdą swego przyszłego męża.
A może Wy znacie jeszcze jakieś inne tradycyjne zabawy i zwyczaje, które warto przypomnieć w tym przedświątecznym okresie? Jeżeli tak, koniecznie się nimi pochwalcie;)
Wielkanoc już za rogiem i mimo ceny jajek dochodzącej nawet do 1,2 zł/szt. to nie zmienimy tego, że to święta jajeczne. Wykorzystajcie ten czas, dlatego jedzcie, ale z umiarem, stukajcie się, ale jajkami… ugotowanymi na twardo, oblewajcie używając pistoletu na wodę, a nie wiadra, jednym słowem odprężcie ciała i umysły i spędźcie ten czas z najbliższymi.
Wesołych Świąt!!!
