W tym roku upływa 25 lat od śmierci Zdzisława Ruszkowskiego. Urodzony 1907 roku w Tomaszowie Mazowieckim, zmarł 1991 w Londynie. Artysta- malarz. Syn Wacława, również malarza i nauczyciela sztuk pięknych. Studiował w krakowskiej ASP u Józefa Mehoffera i Wojciecha Weissa. Po ukończeniu Akademii zaangażował się w działania grupy „Pryzmat”, z którą wystawiał w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie. Z rekomendacji Alberta Marquet otrzymał stypendium rządu francuskiego i w 1935 r. wyjechał do Paryża. Podczas wojny wstąpił do Wojska Polskiego w Wielkiej Brytanii gdzie ukończył kampanię w stopniu kapitana. Po wojnie pozostał w Anglii, gdzie mieszkał do śmierci w 1991r. Pozostawił żonę Jennifer oraz dwoje dzieci.
Kiedy wybuchł stan wojenny liczne odznaczenia przyznane mu przez PRL odesłał do ambasady z tak zwięzłym jak nieparlamentarnym komentarzem…
Na krótko przed odejściem doczekał się propozycji wystawy jego malarstwa złożonej Muzeum Narodowemu w Warszawie przez lorda Gowrie, prezesa "Sotheby's". Wysoki rangą pracownik muzeum, na którego biurku wylądował ten list odrzucił projekt, tłumacząc się problemami z ubezpieczeniem i tym, że "publiczność polska nie zrozumie tego malarstwa". Ruszkowskiemu przeczytano go na tydzień przed śmiercią. Trudno nawet dziś zapomnieć jak bezbrzeżną głupotą był ten list.
