Nie jestem platformerskim, bezrefleksyjnym akolitą. Gdy mi się coś nie podoba - mówię, że mi się nie podoba, niezależnie od klasycznej koncepcji fabuły dramatu - jedności czasu, miejsca i akcji. Piątkowym głosowaniem Opozycji, w tym Koalicji Obywatelskiej, w sprawie dudowej ustawy o bonie wakacyjnym jestem po prostu zbulwersowany. Uważam, że to działanie nie przyniesie Trzaskowskiemu przed wyborami żadnej wartości dodanej. Może za to przynieść skutek przeciwny.

REKLAMA
Lato, lato, lato czeka, razem z latem czeka rzeka.
Przypomina mi to słynne już referendum Komorowskiego ogłoszone po I turze wyborów prezydenckich w 2015 roku. Był to wtedy szkolny przykład klasycznego wpuszczenia się w kanał na własne życzenie, dokładnie tak samo jak w piątkowej sprawie głosowania nad bonem wakacyjnym 500+ zrobiła Koalicja.
Rozumiem czas kampanii, czas obietnic - absurdów, ale od polityków Koalicji Obywatelskiej oczekiwałbym przede wszystkim rozsądku. I umiejętnego schodzenia z linii strzału, padającego ze strony PiS-u, który wrzucając ad hoc ustawę o bonie, kombinował tak: jak KO zagłosuje przeciw – będziemy mogli po nich jechać, że nie obchodzi ich dobro Polaków, a jak zagłosują za – wtedy ich elektorat wpadnie w szał za wspieranie populizmu. I tego właśnie nie rozumiem. Jak można się tak (znowu) dać rozgrywać?
Myślę, że prędzej złapie się na gorącym uczynku wróżkę zębuszkę niż przyciągnie do siebie wyborców PiS, głosując za bonem wakacyjnym. Na wyborcach Zjednoczonej Prawicy nie zrobiło to żadnego wrażenia, bo tam nienawiść do Platformy dusi każde myślenie, za to wyborcy liberalni dostali znowuż od “partii - matki” lewym sierpowym. Z naciskiem na słowo: lewym.
Jeśli kalkulacja KO polegała na tym, aby przyciągnąć niezdecydowanych, to marna ta kalkulacja. Wielce prawdopodobne jest bowiem to, że przyciągając owych niezdecydowanych (jeśli w ogóle) jednocześnie o wiele więcej dobrze zarabiających singli dostało sygnał taki: może jednak głosowanie na kandydata KO jest błędem i może warto przyjrzeć się ofercie Hołowni, który przewagę ma taką, iż od tego typu głosowań jest przecież wolny? Podobnie, kalkulacja ta jest błędna także dlatego, że przecież Andrzej Duda na wiecach nawet słowem nie wspomni, że za bonem głosowała również Opozycja – kontynuować będzie swą opowieść o dobrym księciu, który robi ludowi dobrze. Zatem pod każdym względem uzysk polityczny z tego ruchu jest żaden.
Do samego pomysłu bonu wakacyjnego mam zastrzeżeń kilka. Najważniejsze są trzy:
- to kolejne rozwiązanie, które dzieli społeczeństwo na tych, którzy już i tak sporo dostają i na tych, którzy od 5 lat nie dostają nic, za to w znacznej mierze owe prezenty finansują,
- bon nie spowoduje pobudzenia branży turystycznej w takim stopniu, jak uważa to rząd i p. Duda, gdyż gros z tych beneficjentów i tak tego bonu nie wykorzysta (bo nie w samym bonie jest istota rzeczy, a w drożyźnie, strachu przed pandemią i często w braku możliwości wyjazdu na wakacje), a spieniężyć go nie można,
- bon nie uwzględnia też osób niepełnosprawnych, którzy ukończyli 18 rok życia, a to nasuwa automatycznie pytanie: dlaczego w ogóle wyklucza kogokolwiek?
To też rodzi kolejne pytanie: czy singlom, rodzinom bezdzietnym i tym z dziećmi powyżej 18-go roku życia to szczodre państwo także coś w końcu da? Przy czym słowo “da” użyte jest tu w potocznym tego słowa znaczeniu, bo przecież oczywistym jest to, że państwo nic od siebie nie daje – redystrybuuje jedynie zabrane obywatelom i przedsiębiorstwom dochody w formie najróżniejszych podatków.

Miliard w rozumie.
Co można było zrobić w piątek późnym wieczorem? To proste – zagłosować przeciw, argumentując tym, że bon wyklucza kilkanaście milionów obywateli, odchodząc od formuły bonu dla wszystkich zatrudnionych, dokładnie tak, jak to było w pierwotnej wersji tego populistycznego, przedwyborczego projektu. Czyli niezadowolenie własnych wyborców skierować trzeba było w całości na PiS.
W przegłosowanej przez Sejm ustawie jej szacunkowy koszt, to 3,5 miliarda złotych. Kolejne miliardy w wydatkach sztywnych budżetu. Jak cała lista podobnych wydatków, sięgająca już szklanego sufitu. Jedyna nadzieja w izbie refleksji, czyli w Senacie. Wierzę w rozsądek i racjonalne myślenie Senatorek i Senatorów Opozycji.
Sprawa bonu bulwersuje jeszcze z innego powodu. Tysiące firm od tygodni i miesięcy czeka na pomoc państwa. Wśród małych firm nadal przeważają te, które nie otrzymały choćby osławionej mikropożyczki w kwocie 5000 zł. Czyli z jednej strony państwo jest nieudolne w sprawie żenująco śmiesznej pomocy dla najmniejszych firm, z drugiej funduje kolejne prezenty wybranej grupie społecznej, która przecież i tak jest już mocno uprzywilejowana. Kłóci się to z elementarnym poczuciem sprawiedliwości i wcale mnie nie dziwi oburzenie części wyborców.

Populizm, to broń obosieczna.
Oczywiście świat się nie kończy na bonie wakacyjnym. Zapewne sprawa ta będzie całkowicie neutralna dla kandydata Trzaskowskiego. Być może. Jednak jest to kolejny przykład na to, o co od lat zastrzeżenia mają wyborcy liberalni. To łatwość z jaką Platforma i jej polityczni sojusznicy wpadają w ramiona taniego populizmu. Dziś jest to bon wakacyjny, ale przecież u Rafała Trzaskowskiego pojawiają się już słowa o dużo ważniejszym temacie niż bon na wakacje. Mam na myśli oczywiście wiek emerytalny. Dla mnie osobiście złowieszczo brzmią zapewnienia kandydata KO dotyczące zablokowania działań zmierzających do jego podnoszenia. Przy całym zrozumieniu złożoności tego zagadnienia (zwłaszcza w kampanii wyborczej), jedno wydaje się najistotniejsze: wiek emerytalny będzie musiał być podniesiony i lepiej, aby stało się to wcześniej niż później.
Takie twarde i jednoznaczne zapewnienia Trzaskowskiego niczego dobrego nie wróżą. Każdy racjonalnie myślący obywatel tego kraju wie, że nie da się utrzymać budżetu przy tak rozdmuchanych wydatkach sztywnych i przy nierealnie niskim wieku emerytalnym, który wprowadziła najbardziej nieodpowiedzialna władza od lat.
Byłoby naprawdę niedobrze, aby najbardziej prawdopodobni następcy okazali się równie nieodpowiedzialni. Ktoś w końcu musi temu szaleństwu powiedzieć stop. Wydaje się, że właśnie teraz jest dobry czas na to, aby wypisać się z tej niebezpiecznej gry.