
Powszechnie wiadomo, że jestem platformerskim betonem. Bezrefleksyjnie zakochanym w Tusku, Schetynie, Kidawie-Błońskiej, Leszczynie, Budce, Trzaskowskim i nie tylko. Powszechnie też wiadomo, że za swoją partię – matkę oddałbym cały majątek, rodzinę i życie. A, i jeszcze do tego mam skostniały umysł, bielmo na oczach i w ogóle nie rozumiem świata. Jak cała ta platformerska ekipa wyborców. Wszyscyśmy tacy sami!
REKLAMA
Co innego wyborcy Szymona Hołowni. Ci mają otwarty umysł, krytycznie patrzą na swego kandydata, nie wymagają operacji oczu i jak nikt inny na świecie rozumieją świat. Jednym słowem są awangardą społeczną. To od miesięcy wmawia im ich guru. A oni tak właśnie się czują, bo wreszcie pojawił się ktoś, kto im to powiedział: „Jesteście wyjątkowi! Inni niż cały ten partyjny, betonowy świat”.
Ale zaraz, zaraz. Jako żywo podobnie mówili (w kolejności chronologicznej): Tymiński (ktoś go dziś jeszcze pamięta? O mały włos nie wygrałby z Wałęsą), Palikot, Biedroń, Kukiz, Petru. Kogoś ominąłem? Być może, bo pogubić się łatwo. Co się stało z ich wielkimi projektami? Ktoś przypomni?
No dobrze, ale trochę źle zacząłem, miało być poważnie od początku, a nie tak prześmiewczo. Przerzucam więc wajchę, by wjechać na właściwe tory.
Po pierwsze. I najważniejsze. W demokratycznym świecie każdy ma prawo głosić swe poglądy, co oznacza, że ma prawo wziąć udział w wyścigu o najwyższy urząd w państwie. Niekiedy jest to urząd wyłącznie reprezentacyjny, niekiedy mieszany, niekiedy bardzo silny. W polskim systemie politycznym głowa państwa ma istotne znaczenie i rolę naprawdę ważną – ma być strażnikiem Konstytucji. A w niej zapisane są prawa i obowiązki wszystkich obywateli. Nie ma tam żadnych wyjątków. Obecnie, osoba pełniąca ten urząd, jest tragiczną pomyłką narodu (odnoszę się w tym momencie jedynie do tej, najważniejszej, kwestii). Osoba, która obecnie pełni ten urząd nie jest strażnikiem Konstytucji, jest jej dowolnym interpretatorem, wybierając z niej jedynie wygodne dla siebie zapisy.
Po drugie. Równie ważne. Powyższy imperatyw oznacza, że skoro każdy ma prawo głosić swoje poglądy, to dotyczy to wszystkich i każdego. Zwolennicy Hołowni mają prawo głosić pogląd, że partie polityczne, to przeżytek, zwolennicy pozostałych kandydatów mogą twierdzić zupełnie coś innego. Kto jest tu bardziej światły, oceni historia przy pomocy kilku jeszcze innych parametrów.
Po trzecie. W każdym społeczeństwie jest jakiś odsetek wyborców, którzy żyją ideą oświeconego przywódcy. Przy czym to ten ich kandydat jest tym oświeconym przywódcą, nie ten inny. Ów oświecony przywódca zawsze charakteryzuje się tym, że jest wyjątkowy. Także pod względem wszelkich przymiotów demokratycznych. Tenże oświecony przywódca ma być autorem nowego ładu, nowego porządku, będąc oczywiście gwarantem zachowania najwyższych standardów demokracji, czyli wolności słowa, przekonań, gromadzenia się obywateli wokół partii politycznych. Sam nigdy takiej partii nie założy, co najwyżej jakiś ruch. Obowiązkowo obywatelski, czy szerzej – społeczny.
Rzecz w tym, iż historia uczy nas zupełnie czegoś innego, mianowicie tego, że z owych oświeconych przywódców wkrótce wyrastają najwięksi satrapowie. Przykładów można tu mnożyć bez liku. No ale oczywiście nie dotyczy to Hołowni, bo przecież powszechnie wiadomo, że Hołownia jest inny. On do końca swych dni oświeconym przywódcą zostanie. Choćby nie wiem co.
Po czwarte. Moja sugestia do wyborców in gremio. Traktujcie swych kandydatów jak ludzi, nie jak bogów. Nie piszcie, że są "jedyni", "pierwsi, którzy...", "nikt inny, tylko..." i tak dalej. Racjonalnie oceniajcie ich programy oraz to, co robią, a oceniając ich stosujcie mniej emocjonalne składniki oceny.
Po piąte. Bycie politykiem nie jest obligatoryjne. Ktoś, kto decyduje się nim zostać, decyduje się też być obiektem krytyki i ciągłej oceny. Każdy ma zatem prawo krytykować tego czy innego polityka. Szymon Hołownia nie może być tutaj żadnym wyjątkiem. Nie może być od krytyki wolny i jego zwolennicy nie mogą tego żądać od innych, tym bardziej, że sami w krytyce często umiaru nie mają.
Po szóste. Wielką wartością dodaną dla dobra ogółu są poglądy Hołowni i jego zwolenników. Wielką wartością dodaną są wszystkie poglądy wyborców, pod warunkiem, że nie naruszają one ogólnie przyjętych praw i obowiązków obywatela. Poglądy Hołowni i jego wyborców bez wątpienia oddziałują na kandydata Koalicji Obywatelskiej, tak samo, jak poglądy Rafała Trzaskowskiego mają wpływ na postępowanie Hołowni. W ten sposób obie grupy wyborców powinny się uzupełniać, bo niezaprzeczalnym faktem jest to, że przeciwnik polityczny jest gdzie indziej, o czym wielokrotnie przypominał Rafał Trzaskowski.
Zdecydowana większość wyborców Szymona Hołowni widzi Platformę Obywatelską taką, jaką pamiętamy ją sprzed 2015 roku, w czym dużą rolę odgrywają świadomie przygotowywane spoty wyborcze, pokazujące PO z tamtych lat. Poza oczywistymi błędami, które ta partia popełniła w ciągu swych ośmioletnich rządów, ma na swoim koncie także niezaprzeczalne osiągnięcia: wdrożenie blisko dwudziestu programów społecznych skierowanych do rodzin (kto o tym dzisiaj pamięta, kto o tym wie, że część z nich funkcjonuje do dziś?), niespotykany w historii Polski skok cywilizacyjny obejmujący olbrzymi rozwój infrastruktury, czy przejście przez dwa potężne kryzysy światowe suchą stopą, podczas gdy wszystkie kraje europejskie dotknęła recesja.
Dzisiaj łatwo się o tym zapomina, a w ostatnim spocie wyborczym sztab Hołowni porównuje nawet Donalda Tuska do Jarosława Kaczyńskiego, co jest po prostu haniebne. Można nie lubić Tuska, można być bardzo krytycznym wobec niego, ale na Boga, Tusk naprawdę jest taki sam jak Kaczyński?
Powrotu do tamtej Platformy już nie ma, wiedzą o tym wszyscy znaczący politycy tej partii. Nie ma z dwóch powodów: sami wyborcy tej partii wyraźnie o tym mówią i mówią o tym też wyborcy Szymona Hołowni, a nie ma lepszej motywacji, niż takie właśnie odczuwanie nacisku. Niebagatelną kwestią jest też to, że dzisiaj Platforma, to Koalicja Nowoczesnej, Zielonych i środowiska Barbary Nowackiej. Nie ma powrotu do starej PO. Wierzę, że mają tam tego pełną świadomość.
Wyborcy Szymona Hołowni są więc Polsce potrzebni, tak samo jak wyborcy Koalicji Obywatelskiej. Tylko razem można stworzyć wspólny obóz niezbędnych zmian, tym bardziej, że różnice programowe między Trzaskowskim a Hołownią są naprawdę niewielkie, i doprawdy bez znaczenia jest to, kto pierwszy z nich coś wymyślił. Jakie ma to znaczenie?
Wszystkie badania społeczne od tygodni pokazują, że będzie II tura i że spotkają się w niej Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski. Naprawdę nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby sądzić inaczej. W pełni rozumiem i podzielam pogląd, że I tura wyborów prezydenckich jest głosowaniem z przekonania i z emocji. Niech każdy spełni swoją wewnętrzną powinność, ale sednem tych wyborów będzie II tura. To od niej zależeć będzie przyszłość Polski. Gra Hołowni na zbyt dużą polaryzację może przynieść za dwa tygodnie efekt tragiczny w skutkach.
Wszystkie badania społeczne od tygodni pokazują, że będzie II tura i że spotkają się w niej Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski. Naprawdę nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby sądzić inaczej. W pełni rozumiem i podzielam pogląd, że I tura wyborów prezydenckich jest głosowaniem z przekonania i z emocji. Niech każdy spełni swoją wewnętrzną powinność, ale sednem tych wyborów będzie II tura. To od niej zależeć będzie przyszłość Polski. Gra Hołowni na zbyt dużą polaryzację może przynieść za dwa tygodnie efekt tragiczny w skutkach.
Wierzę jednak w zdolność racjonalnego myślenia wyborców Hołowni, Biedronia i Kosiniaka-Kamysza.
Każdy z nich gra w swoją grę, wy bądźcie bardziej roztropni.
