
W niedzielę naprzeciwko siebie staną dwie Polski. Jedna ogarnięta jest fanatyzmem, druga wiecznym malkontenctwem. I to jest prawdziwe nieszczęście tego kraju.
REKLAMA
69% wyborców obozu Zjednoczonej Prawicy twierdzi, że Andrzej Duda jest idealnym kandydatem na prezydenta. 25% uważa, że Duda jest mniejszym złem, ale i tak zagłosują na niego. Wśród wyborców szeroko pojętej opozycji jedynie 26% twierdzi, że Trzaskowski jest ich idealnym kandydatem, ale aż 70% uważa go za mniejsze zło.
O ile po „prawej” stronie wyborcy wielkich oczekiwań wobec Dudy nie mają, poza jednym – aby karnie wykonywał polecenia Jarosława K., to wyborcy drugiej strony wiecznie szukają dziury w całym. Nie podobał im się zasłużony, doświadczony działacz opozycji solidarnościowej, któremu podziękowali po I kadencji, nie podobała im się pierwsza kobieta – kandydatka, teraz według badania IPSOS okazuje się, że i Trzaskowski im nie odpowiada.
Kim więc ma być kandydat opozycji? Pięciopakiem? Trzaskowskim, Hołownią, Kosianiak-Kamyszem, Kukizem i Bosakiem w jednym? Kompletna niedorzeczność.
O ile wyborcy Andrzeja Dudy są zmobilizowani maksymalnie – tak się dzieje, jeśli w grę wchodzi fanatyczne patrzenie na rzeczywistość, to wyborcy Rafała Trzaskowskiego zmobilizowani są nadal poniżej oczekiwań i początek wakacji sprawy tu nie ułatwia, choć to tak naprawdę nie jest istotą rzeczy. Wyborcy Dudy (czy szerzej – Prawa i Sprawiedliwości) wybaczą wszystko, każdą idiotyczną wypowiedź, większość niezrealizowanych obietnic, nawet milionowe i miliardowe afery. Wyborcy opozycyjni przyczepią się i pamiętać będą najmniejszy drobiazg.
Każdy coś znajdzie dla siebie – dla wyborców Platformy Trzaskowski będzie albo za mało liberalny, albo wręcz przeciwnie – za bardzo. Dla wyborców Hołowni Trzaskowski jest uosobieniem zła, bo stoi za nim Platforma. Dla wyborców Lewicy jest z kolei nie do zaakceptowania, bo nie opowiedział się za adopcją dzieci przez pary homoseksualne. Wyborcy Kosiniaka-Kamysza pamiętają mu jego stosunek do religii, a wyborcy Bosaka - kartę LGBT. Kompletne szaleństwo.
Nie jest żadną tajemnicą, że o ewentualnej wygranej Trzaskowskiego zdecyduje postawa wyborców Hołowni i Bosaka, którzy obrażeni na werdykt wyborczy I tury, jeśli nie zagłosują na niego, to zostaną w domach, głosując w istocie na Dudę i PiS.
Tymczasem, jeśli wygra Andrzej Duda (a pamiętać trzeba, że w rękach obozu władzy jest 480 tysięcy pakietów wyborczych za granicą i 190 tysięcy w Polsce w głosowaniu korespondencyjnym), PiS niesiony tym wynikiem dokończy swoją “rewolucję”. Na jesieni skończy się kadencja ostatniej ostoi obywatelskiej Polski, czyli Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, na którego miejsce wybrany zostanie kolejny całkowicie zależny od Jarosława K. polityk PiS. Dokończona zostanie “reforma” sądów, już bez pardonu, bo naczelnik państwa powie, że suweren dał im jasne, zielone światło, a na koniec “spolonizowane” zostaną media, co oznaczać będzie ich koniec. O przejmowaniu prywatnych firm nie wspomnę.
Jeśli to wszystko jest słabą motywacją, to znaczy, że problem z naszym społeczeństwem jest znacznie głębszy, niż sądziliśmy nawet w najczarniejszych snach.
Nie dajmy się zapaść w ich objęcia.
Good night and good luck.
