Podpisując Traktat Lizboński, Polska jak wiadomo odstąpiła od objęcia jej obywateli ochroną zapisaną w Karcie Praw Podstawowych. Gdy Traktat negocjowano, premierem był jeszcze Kaczyński, który lekką ręką pozbawił Polaków zapisanych spójnie i logicznie w jednym dokumencie gwarancji praw, do jakich doszedł cywilizowany świat. Do którego bez wątpienia należymy. Jesienią 2007 roku Donald Tusk, który jeszcze nie był wtedy premierem, obiecał, że jeśli PO wygra wybory, Kartę z pewnością przyjmie. Potem już mówił różne rzeczy, ale jak wiadomo on tak ma.
REKLAMA
Niemniej jednak, nowy Sejm przyjął szybko uchwałę, w której wyraził nadzieję, że w przyszłości Kartą się zajmie. Dodam, że za jej przyjęciem byli niemal wszyscy czołowi politycy jaśnie nam panującej partii, z obecnym prezydentem na czele. I że gdyby ją poddać teraz pod głosowanie, to z pomocą PSL, SLD, Ruchu Palikota i dwóch niezrzeszonych, co daje łącznie 304 posłów, może dałoby się ją reanimować. Trzeba by tylko chcieć.
Powód, dla którego Kaczyński dokumentu nie lubi – rozumiem. Jest to artykuł 21, który mówi, że „zakazana jest wszelka dyskryminacja w szczególności ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną”. Orientacja seksualna jest tu kluczem, bo jak wiadomo, lesbijki i gejów można prać po twarzach i poniżać w świetle prawa, a włos za to nikomu z głowy nie spadnie. Taki nasz pedalski los. Nie wiem tylko, dlaczego w Protokole Brytyjskim, będącym podstawą prawną odstąpienia Polski od Karty, PiS-owska władza ustanowiła zapis, że nie o ten artykuł chodzi, ale artykuły z Tytułu IV dokumentu, który się nazywa Solidarność. Tam jest między innymi o prawie do rokowań, do ochrony przed wyrzuceniem z pracy, do odpowiednich warunków pracy, o zakazie pracy dzieci, o ochronie rodziny oraz pomocy społecznej. Jest też punkt, który w Polsce musiałby natychmiast znaleźć zastosowanie: „W celu zwalczania wykluczenia społecznego i ubóstwa, Unia uznaje i szanuje prawo do pomocy społecznej i mieszkaniowej dla zapewnienia, zgodnie z zasadami ustanowionymi w prawie Unii oraz ustawodawstwach i praktykach krajowych, godnej egzystencji wszystkim osobom pozbawionym wystarczających środków”. Dlaczego Pan Kaczyński nie chce pomagać słabym i ubogim to już kompletnie nie rozumiem. Jak to się ma do idei solidarnego państwa? Demagogia to jest trochę z mojej strony, a jednak taki paradoks tu wychodzi. Biedniejsze Bułgaria i Rumunia Kartę przyjęły bez zastrzeżeń! Obyczajowo też nie są przecież od nas swobodniejsze… Nic tu się kupy nie trzyma.
Ale czego w Karcie nie lubi premier Tusk?
Minęły cztery lata z okładem. Tusk, PO, prezydent, inne partie, media, prawnicy, znani publicyści, uczeni, całe pochylone nad komputerami społeczeństwo – wszyscy milczą, jakby prawa człowieka były w Polsce przeżytkiem, jakby były nużącą koniecznością, wszawym, narzuconym nam przez innych jarzmem. Ludzi u nas zamyka się do więzień na długie miesiące i lata bez wyroku, aby ich skruszyć i by zaczęli sypać siebie i innych. Urzędnik skarbowy na podstawie donosu, lub niekorzystnej dla obywatela interpretacji przepisów, może rękami niewnikliwego sędziego pozbawić niewinnego człowieka wolności. I nikt potem za to nie odpowie, a my podatnicy składamy się na odszkodowania dla niewinnej ofiary. Prywatny przedsiębiorca z Warszawy, którego majątek znajdujący się w jego aptece: komputery, kamery, kasy, meble, warte 2 mln złotych leki, inny przedsiębiorca wywiózł w nieznanym kierunku, od dwóch lat nie może odzyskać swej własności, bo najpierw policja nie kiwnęła palcem, a potem sądy nie uznały jego oczywistych w tym przypadku roszczeń. Leki się przeterminowały, a właściciel kilku aptek jest teraz bezrobotny i stracił absolutnie wszystko. Fakt, że w sprawę zamieszany jest były burmistrz jednej z dzielnic stolicy, oczywiście pochodzący z PO jest znany opinii publicznej z licznych tekstów w prasie. Ale nikt za nic karnie nie odpowiedział, tylko puszczony w skarpetkach przedsiębiorca ma kilka spraw karnych, między innymi o naruszenie cielesności policjanta, którego ugryzł broniąc się przed wyniesieniem sprzed Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie się w akcie desperacji przykuł. I został na dwa tygodni osadzony w areszcie, bo wysłano mu w jednej ze spraw wezwanie do sądu na adres, pod którym od dawne nie mieszkał, więc uznano, że się ukrywa. Co jest absurdem biorąc pod uwagę ile razy wezwany przychodził do sądu w pozostałych sprawach.
Właśnie w takich przypadkach Karta Praw Podstawowych jest w Polsce niezbędna jak powietrze. Czy ktoś mi wytłumaczy, dlaczego nie możemy jej przyjąć? I proszę się nie powoływać na przykład Wielkiej Brytanii, która jedyna obok Polski odrzuciła dokument. My mamy w Unii o wiele więcej do stracenia niż bardzo bogate i niechętne Unii Królestwo. Zresztą o aresztach wydobywczych na Wyspach nigdy nie słyszałem. Choć mogę się mylić, to jasne.
Chytry lis z tego Tuska. Najpierw obieca, a potem nie da. Zupełnie jak z tym 1 procentem na kulturę. Gdzie są granice ściemy, Panie Premierze? Widzi je Pan, czy jeszcze nas Pan chce PO-bujać?
