Takie pytanie warto sobie zadawać przed każdymi wyborami w Polsce, a zwłaszcza przed tymi samorządowymi, nie cieszącymi się niestety dobrą frekwencją.

REKLAMA
Ostatnie wybory, w których brałem udział dotyczyły Parlamentu Europejskiego. Jak się dowiadujemy z październikowych badań CBOS, 84% respondentów jest zwolennikami pozostawania Polski w UE, a jedynie 11% jest przeciw. Mimo tych 84% frekwencja w wyborach europejskich była w Polsce bardziej niż żałosna...
Zajmując się między innymi sprawami świeckości kraju, zachęcałem na łamach NaTemat, aby ateiści, antyklerykałowie i wszelcy zwolennicy świeckiego państwa wsparli w wyborach kandydatów i kandydatki, w których deklaracjach tematyka prolaicka pełni ważną funkcję. W wyborach do PE pojawiło się wiele takich osób, zarówno z Twojego Ruchu (Jan Hartman, Armand Ryfiński, Kazimiera Szczuka, Wanda Nowicka i wielu wielu innych), jak i z SLD (choćby Joanna Senyszyn), jak i trochę osób z PO. Poparcie dla takich osób miałoby spore znaczenie, bo przecież Parlament Europejski stanowi również prawo obowiązujące dla całej UE. Już kilka razy zostaliśmy jako Polska skłonieni za sprawą PE do liberalizacji naszego prawa.
Tymczasem okazało się, że wsparcie ze strony wyborców dla osób prolaickich było bardzo słabe. Do PE nie dostała się żadna stawiająca na świeckość osoba z Twojego Ruchu, a z SLD nie dostała się znakomita w poprzedniej kadencji europosłanka – Joanna Senyszyn. Nieco więcej szczęścia miała grupka osób z liberalnego skrzydła Platformy Obywatelskiej.
Argumenty niedoszłych wyborców były, moim zdaniem żałosne. „Wprawdzie w moim okręgu wyborczym kandydat jest ok, ale ktoś tam w Szczecinie jest be”, „a Palikot powiedział, a Miller powiedział, a Tusk powiedział...”. „A Miller 10 lat temu to, a Palikot 7 lat temu tamto...”. Koniec końców dostało się do PE jedynie parę osób z listy PO wyraźnie stawiających na świeckość.
Po czym, liczni w internecie antyklerykałowie i ateiści, niczym nie zrażeni, zaczęli dalej wstawiać wszędzie karykatury księży i formułować liczne apele co do „klękających przed Watykanem” polityków mających tymczasem rzeczywiste poparcie wyborców. Kiedy Twój Ruch odciął się od mocnej krytyki Kościoła, na mediach społecznościowych posypały się gromy. Leszek Miller nadal jest przez wielu znienawidzony za „sprzedanie się Kościołowi” w czasach, kiedy zapewne 80% Polaków wyraźnie opowiadało się za konkordatem i większymi jeszcze ukłonami w stronę Kościoła, biorąc pod uwagę wsparcie (realne, lub propagandowo przerysowane) jakiego Kościół użyczał działaczom niepodległościowym, oraz prawdziwe i urojone ograniczenia PRL wobec obrzędowości katolickiej.

Spytałem niedawno w wywiadzie dla Racjonalista.tv Leszka Millera o racjonalizm i odpowiedział to, co w sumie sam myślę analizując rzeczywiste postawy wyborców.
Pojawiły się oczywiście w komentarzach pytania, o to na ile to była szczera deklaracja. Ja sądzę, że była szczera i SLD mocniej włączyłaby się do zabiegania o ogólnie pojętą świeckość naszego kraju, gdyby tylko miała poparcie w tym wyborców. A jak widać to poparcie wyborców przejawia się głównie w anonimowych wpisach na portalach społecznościowych, a nie przy urnach wyborczych.
Przy którejś z kolei petycji o to, że prezydent, czy premier „klęczą przed Watykanem” zetknąłem się z komentarzem klerykała – konserwatysty, z którym, chcąc nie chcąc, musiałem się trochę zgodzić. „Zamiast pisać w kółko listy otwarte i petycje, opatrzone nikłym poparciem, wybierzcie swoich polityków do sejmu” - stwierdził ów konserwatysta. Mimo to nadal w kraju mamy wielu „oburzonych”, którzy nie raczą wziąć udziału w wyborach, natomiast domagają się uwzględnienia swoich petycji. Powołują się oni zwykle na świeckość zapisaną w konstytucji. Tymczasem nasza konstytucja wspiera w wielu swoich zapisach swobodę do ekspresji każdej religii (i od biedy światopoglądu, ale już nie tak wyraźnie), nie stanowi natomiast jadnoznacznego wezwania do wspólnej, neutralnej i świeckiej płaszczyzny publicznej.
Zresztą, przy tak nikłym poparciu środowisk prolaickich dla demokracji (udział w wyborach) i przy tak bezkompromisowym żądaniu spełniania idealistycznych kryteriów przez polityków (Miller zdradził, Palikot zdradził, Platforma to tylko klerykalizm), może się zdarzyć, że w końcu PiS zdobędzie dominującą pozycję w parlamencie i zmieni naszą konstytucję na bardziej klerykalną... I co zrobimy? Nadal będziemy jedynie słać petycje z kilkoma – kilkunastoma tysiącami podpisów i wrzucać karykatury księży na Facebook? A może urządzimy jakiś marsz dla 100 – 200 osób?
Moim zdaniem głównym problemem jest to, że zbyt wielu przedstawicieli środowisk wolnościowych nie lubi demokracji. Zatem, w przededniu wyborów samorządowych, nasze racjonalistyczne środowisko robi wszystko, aby tę demokrację na szczeblu lokalnym wesprzeć. Użyczyliśmy naszych mediów dla kandydatów różnych ugrupowań, nawet o programach sprzecznych z naszymi postulatami. Przykładem niech będzie kandydat na prezydenta Wrocławia z KNP Robert Maurer:
To o tyle ciekawy materiał, że Robert Maurer deklaruje swój brak poparcia dla demokracji, a jednak bierze udział w wyborach. Gdyby już teraz jego postulat się ziścił, to mający i tak duże szanse na reelekcję prezydent Rafał Dutkiewicz nie musiałby w ogóle tych swoich szans sprawdzać... Tym niemniej, pomimo przynależności do KNP, Maurer zaskoczył nas pozytywnie swoją tolerancją wobec mniejszości etnicznych, religijnych i światopoglądowych. Zupełnie nie jak Krul...
Nie mogło oczywiście zabraknąć miejsca na naszych łamach dla kandydata lewicy, który, obok kandydatki PiS najmocniej może zagrozić planom na reelekcję Rafała Dutkiewicza. Bardzo lubię ten materiał, bo można się z niego wiele dowiedzieć o samym Wrocławiu, a o to przecież chodzi w wyborach samorządowych.
Znaleźliśmy też sporo miejsca dla Zielonych z Wrocławia i z Warszawy (Kraków z niewyjaśnionych przyczyn odmówił). Jednocześnie byliśmy ciekawi decyzji Anny Grodzkiej, która swego czasu przeszła z Twojego Ruchu do Partii Zieloni. Ważny też był problem wspierania górnictwa ze strony partii proekologicznej.
Jak widać demokracja, nawet na szczeblu lokalnym (a może zwłaszcza?) jest naprawdę ciekawa i z pewnością zasługuje na naszą sympatię. 16 listopada będziemy mogli dać żywy dowód tej sympatii głosując na swoich kandydatów i kandydatki.
Nam, przed wyborami, uda się jeszcze na pewno zrealizować program z przedstawicielem Platformy Obywatelskiej. Zapraszaliśmy również osoby z PiS, ale co ciekawe, ich kampania jest niemal niewidoczna, przynajmniej we Wrocławiu. Mamy oczywiście, jako racjonaliści, swoje sympatie i PiS się do nich raczej nie wlicza, ale ktoś, kto dobrze wypadnie na „nieswoim terenie” też zyskuje. A najwięcej daje to samej demokracji, którą naprawdę należy wspierać.
Głównym problemem w Polsce nie są nawet osoby zbyt mocno przesiąknięte nie uwzględniającą praw innych osób ideologią, takie jak na przykład nie myślący o nieszczęściu wielu kobiet prof. Chazan. To, że takie głosy jak jego są aż nadto widoczne i wpływowe, jest wynikiem naszego lenistwa oraz przesadnego krytycyzmu wobec potencjalnie naszych kandydatów i kandydatek w demokratycznych wyborach. Jest to ogromna i destrukcyjna wada części osób ze środowisk wolnościowych, liberalnych i prolaickich. Mam nadzieję, że konieczna autoterapia zacznie się już w trakcie najbliższych wyborów samorządowych...