internet

Niestety, wygrał nie mój kandydat. Nie chcę ani klerykalizmu, ani populizmu, ani posługiwania się emocjami zamiast rozważaniami, nie chcę konserwatyzmu obyczajowego ani eurosceptycyzmu. Mimo to sądzę, tak jak zauważył w swojej bardzo dobrej pożegnalnej mowie Bronisław Komorowski, że tę porażkę bliższych mi wartości można przekuć w zwycięstwo.

REKLAMA
Po pierwsze, młodzi ludzie, którzy większościowo wspierają PiS i inne opcje ultraprawicowe, będą mieli okazję się przekonać, że jednak nie zapewnili sobie zwycięstwa. A sądząc po netowych komentarzach, są dość niecierpliwi. Zobaczą, czy obietnice prezydenta Andrzeja Dudy są realne, czy rzeczywiście mogą liczyć na dialog i zrozumienie swoich spraw.
Po drugie. Obecna sytuacja w Europie jest bardzo skomplikowana. Mamy agresję Putina, mamy problemy greckie, Wielka Brytania może się odłączyć od UE, co może mocno zaszkodzić interesom wielu młodych Polaków pracujących tam i chcących tam pracować. Od prezydenta w takich czasach wiele się wymaga, ale część jego funkcji może pełnić rząd. Łatwo tu o potknięcie, zwłaszcza jeśli nie będzie się chciało współpracować z rządem polskim i Unią Europejską. W razie niepowodzenia funkcja prezydenta może zostać zmarginalizowana na rzecz MSZ.
Po trzecie. Nie wiadomo, jak Jarosław Kaczyński wytrzyma innego, mocnego lidera PiS, jakim obecnie staje się Andrzej Duda. Być może nowy prezydent będzie 100% lojalny, być może nie. W razie 100% lojalności część wyborców być może straci szybko zaufanie do nowego prezydenta.
Po czwarte ewentualne błędy nowego prezydenta mogą wzmocnić szanse PO na zwycięstwo w kolejnych wyborach parlamentarnych. Możliwe oczywiście, że zachowa on spokój przez te kilka miesięcy i sytuacja będzie (niestety) odwrotna.
Największą porażkę odniosła w tych wyborach polska demokracja. Wprawdzie frekwencja z pierwszej tury podniosła się o 16%, ale 56% przy tak dramatycznym starciu wyborczym pokazuje, że niemal połowy naszych rodaków wybory po prostu nie obchodzą. Z tymi, co głosowali, też nie jest najlepiej. Z tego co wiem, na przykład Korwin Mikke deklaruje się jako wróg socjalizmu, tymczasem 70% jego wyborców poparło bardziej populistyczno – socjalistycznego kandydata. Być może wiedzą doskonale, że swoisty konserwatywny socjalizm PiSu jest tylko kiełbasą wyborczą? Ale czy warto na tę wędlinę głosować?
Jeśli chodzi o Kukiza i JOWy, to może do czasu wyborów parlamentarnych jego wyborcy zechcą się dowiedzieć, do czego prowadzą JOWy.
Z kolei ci przedstawiciele lewicy, którzy liczą na to, że obecne zamieszanie zwiększy w przyszłości szanse lewej strony sceny politycznej, chyba powinni się zastanowić, co uważają za lewicowość. W obietnicach socjalnych PiS jest od nich lepszy. A w realizacji, cóż – dobra jest tylko rzeczywistość. Polska gospodarka nie jest samotną wyspą. Niezależnie od tego, czy jesteśmy w UE, czy nie jesteśmy w UE, stanowimy tylko drobny fragment światowego rynku.
Jest trochę czasu, aby ludzie w Polsce nabrali trochę nieufności wobec populizmu, wobec gry na emocjach i symbolach, a nie w oparciu o fakty. Racjonalnych wyborców w Polsce jest całkiem sporo, nie musimy się wstydzić przy krajach takich jak Węgry, Grecja, Słowacja, a nawet Francja i Wielka Brytania. Będzie dobrze, mam tylko nadzieję, że pół roku wystarczy nam do zmądrzenia.