
Pisowcy i fundamentalistyczni katolicy chcą karać za rzekomy "mord" na zarodku. Nawet jeśli ów zarodek może zagrozić życiu matki i znaleźć się w niej w wyniku brutalnego gwałtu... Wobec usuwania zarodków używane są mocne słowa, takie jak "Holocaust". Co w takim razie z plemnikami? Każdy z nich zawiera część materiału genetycznego mogącą się stać potencjalnym nowym człowiekiem. Czy zwolennicy PiS i fundamentalistycznego katolicyzmu nie powinni żądać dożywocia na narażanie na śmierć setek tysięcy plemników? I czy nie są bez winy?
REKLAMA
Zarodek w łonie matki jest tylko potencjałem człowieka. Część zarodków się nie przyjmuje i zostaje usuwana przez organizm. Zdarzają się sytuacje, kiedy ciąża może poważnie zagrozić życiu kobiety. Plemnik raczej nie zagraża życiu potencjalnego ojca. Czy zatem zwolennicy prolife nie powinni wręcz żądać większych kar za „mord” na plemniku? W końcu nie ma tu żadnych okoliczności łagodzących. Potencjalny ojciec naraża na śmierć plemniki, choć w żaden sposób nie zagrażają one jego zdrowiu i życiu, choć ich nadmiar może powodować co najwyżej erotyczną poezję, malarstwo lub (tu może jest jakiś problem?) zwiększać obroty przemysłu pornograficznego.
Każdy plemnik (no może niemal każdy, bo zdarzają się wybrakowane, ale czy „mord” na kalekich plemnikach nie jest dodatkowo okrutną zbrodnią?) zawiera w sobie kod genetyczny potencjalnego człowieka. Każdy plemnik może stać się nowym Einsteinem, nowym Leonardo da Vinci, nowym politykiem na miarę Churchilla czy nawet Jarosława Kaczyńskiego. Każdy! Tym niemniej żyjemy w patriarchacie, więc skoro za usunięcie zarodka będzie zapewne kara kilku lat więzienia, to niech za „mord” na plemniku będzie tylko rok. W końcu Bóg, w którego wierzą fundamentalistyczni katolicy jest Panem a nie Panią. Więc jakieś względy się należą.
Z niezależnych źródeł zwanych naukowymi dowiadujemy się, iż w jednej porcji spermy może znajdować się do 500 milionów plemników. Skoro PiSowcy, proliferzy i fundamentalistyczni katolicy nazywają zamrażanie zarodków „Holocaustem”, to jak nazwą skrajne okrucieństwo rodzaju ludzkiego wobec plemników, z których przecież każdy (poza nieszczęsnym kaleką) może stać się nowym człowiekiem o innym niż ojciec czy matka kodzie genetycznym?
Napiszę więcej. Obawiam się, że wielu panów żądających wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji nie ma prawa tego żądać. Mają oni przecież na sumieniu miliardy (co najmniej!) wymordowanych, narażonych na okrutną śmierć plemników.
Aż ciężko jest dodawać do tego wiedzę o tym, że plemnik wykazuje znacznie większą dozę samodzielności i celowego działania niż jajeczko czy zarodek. Plemnik ma wić, za pomocą której gna przed siebie niczym piękny młodzian. Podobnie jak dorosły człowiek umie przystanąć, skręcić na lewo albo na prawo. A jednak nie chroni go to przed brutalnym losem.
Nie da się ukryć, że w wyniku zapłodnienia zachodzi fuzja plemnika z komórką macierzystą. A gdy się połączą, wykształca się zygota, czyli komórka o dwóch jądrach i czterdziestu sześciu chromosomach które są związane w pary, z których w każdej jest zapis cech przekazanych przez matkę i przez ojca.
Czyżby zatem ojciec nie był człowiekiem, skoro jego cząstki nie bronią zwolennicy prolife, PiSowcy i fundamentaliści katoliccy?
Szanowna Pani Premier Beato Szydło, szanowny Pośle Jarosławie Kaczyński! Nie bądźcie aż tak radykalnymi feministami. Brońcie też mężczyzn. Nie może być tak, że zamrażanie zarodków nazwiecie „Holocaustem”, zaś „masowe mordy” na plemnikach (naprawdę masowe!) zupełnie was nie obchodzą.
