
Niektórzy z komentujących cieszą się, że TVP i inne media publiczne tracą pod rządami PiS oglądalność, co wskazuje na to, że propaganda zraża Polaków. Ale wygląda na to, że zraża ich w niewielkim stopniu.
REKLAMA
Sądzę, że Jarosław Kaczyński planując zamienienie mediów publicznych w swoje tuby propagandowe liczył się z tym, że 10% - 20% widzów może przełączyć kanał. Kaczyński wiedział, że nawet z niższą oglądalnością TVP będzie i tak jednym z bardziej opiniotwórczych mediów w kraju.
Jak widzimy, kalkulacje prezesa rządzącej partii były słuszne. TVP bardzo szybko odkręciło skandaliczne wydarzenia z weekendu. Rozmawiam z ludźmi, którzy nie popierają PiS, ale nie są zaangażowani mocno w politykę. Większość z nich powtarza przekaz mediów lojalnych PiS i jest zmęczona opozycją. „Nie lubię PiS, ale ta opozycja jest straszna” - to bardzo częsty przekaz.
TVP pod kuratelą PiS jest naprawdę straszna. Nie chodzi tylko o propagandę, ale o samą jakość prezentowanych programów. Próbowałem oglądać podczas wyborów w USA serwis informacyjny TVP. Założyłem, że z dala od polityki krajowej zobaczę na co stać dziennikarzy publicznych mediów w neutralnych tematach. To, co ukazało się moim oczom było żenujące. Skrajna amatorszczyzna, jąkanie się, mylenie słów, odchodzenie od teatru działań aby się nie męczyć i komentowanie sytuacji w USA na bazie opinii przygodnych ludzi, którzy byli dostępni akurat w tym miejscu, w które odeszło się, aby odpocząć od hałasu czy zapalić papierosa.
Dlaczego zatem tylu Polaków powtarza propagandę TVP, nawet jeśli „wyjściowo” nie popierają PiS? Wydaje mi się, że w naszej edukacji zaniedbane jest nie tylko wychowanie w wiedzy o społeczeństwie, o prawie, o mechanizmach demokracji. Nie ma też kierunków artystycznych. Przeciętny Polak nie jest w stanie zauważyć, że dziennikarz odwala chałturę, lub w ogóle nie jest dziennikarzem. Polacy nie czytają książek, zatem nie rozumieją, że wypowiedź powinna posiadać jakąś formę, a w bardziej ekstremalnych wypadkach nie próbują nawet uchwycić całości wypowiedzi, chwytając z niej pojedyncze słowa.
Inny problem polega na tym, że media prywatne nie mogą się stać antytezą rządowej propagandy. Mogą uznać, tak jak chyba czyni to do pewnego stopnia Polsat, że mieszanie się w tak napięte przepychanki z karnym odebraniem koncesji w tle nie jest opłacalne. Do tego mogą dojść do wniosku, że przecież nie trzeba zarabiać na serwisach informacyjnych, można po prostu dostarczać ludziom rozrywki. Filmy, seriale, teleturnieje, reality show – po co pakować się w serwis informacyjny, jeśli można do tego jeszcze podpaść władzy, która ma dość dowolny stosunek do prawa i nie cierpi krytyki?
Innym problemem jest obiektywność. To dobrze, że media starają się być obiektywne. Ale gdy jedna ze stron politycznego sporu używa siły i propagandy, to grupa obiektywnych dziennikarzy może po prostu utonąć w tym pompatycznym huku strony rządowej.
Jest jeszcze oczywiście internet, ale nadal nie jest on tak opiniotwórczy jak media publiczne, prócz tego ostry, wykluczający przekaz polityków PiS podoba się wielu internautom, którzy traktują sieć głównie jako rozrywkę, a ostry polityk dostarcza jej więcej niż osoba ważąca swoje racje.
Podsumowując – całkowite podporządkowanie sobie TVP to ze strony PiS duża przewaga i ogromny problem dla opozycji.
