
Niedawno ukazała się książka Michaela Schmidta Salomona "Jak Jeżyk z Prosiaczkiem boga szukali i co z tego wynikło?". Portal Ars Christiana pisze o niej tak: "W publikacji dzieci natrafią także na fragmenty ocierające się o bluźnierstwo, stąd nie dziwi zachwyt i słowa uznania dla autora ze strony stowarzyszeń promujących ateizm i ruchów antykatolickich." Czy publicyście portalu nie umknął fakt ciągłego i jednostronnego promowania treści chrześcijańskich wobec najmłodszych, co sprawia, że rodzic ateista, chcąc wychować swoje dziecko, musi w zasadzie sam rysować mu książeczki?
