
Jest szansa, aby przywrócić stolicy Dolnego Śląska jej historię w pełnym wymiarze. Całkiem niedaleko wrocławskiej Dzielnicy Czterech Świątyń, na ulicy Dąbrowskiego, znajduje się budynek, który wprawdzie nie jest świątynią, ale jest jedną z pierwszych budowli poświęconych światopoglądowi świeckiemu i humanistycznemu na Dolnym Śląsku i w całych ówczesnych Niemczech.
REKLAMA
To właśnie we Wrocławiu założył swoje pierwsze ruchy społeczne Johannes Ronge, wrocławianin urodzony na Biskupinie. Niedawno, w październiku 2013 roku, Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów i Wolnomyśliciele z Barnim obchodzili we wrocławskim Ratuszu 200 lecie urodzin Johannesa Ronge, który zaczynał swoją karierę społeczną jako ksiądz, a skończył ją jako wolnomyśliciel, szukający wspólnoty wszystkich ludzi ponad podziałami i w oparciu o etykę świecką. Jego dziedzictwo rozwinęło się w niemieckie ruchy wolnomyślicielskie i wolnowyznaniowe. Niemieccy działacze świeccy uważają, iż Johannes Ronge jest ich prekursorem, zaś wrocławski oddział Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów uznali za bezpośrednich kontynuatorów wolnomyślicielskich nurtów zainicjowanych przez Johannesa Ronge. Prolaiccy Wrocławianie marzą o tym, aby z okazji uczynienia Wrocławia Europejską Stolicą Kultury 2016 wolnomyślicielska część dziejów naszego miasta odżyła, została przywrócona wszystkim wrocławianom.
Takie zakorzenienie etyki świeckiej, ateizmu i wolnomyślicielstwa w historii nie jest niczym niezwykłym. Ludzie twierdzący, iż etyka świecka wyrosła z etyki religijnej nie mają racji. Zarówno w naszej, europejskiej cywilizacji, jak i choćby w cywilizacji indyjskiej, głosy ateistów, sceptyków i wolnomyślicieli pojawiały się już w starożytności, na wiele wieków przed mitycznymi narodzinami Jezusa. Tam, gdzie sięgają w miarę reprezentatywne tradycje piśmiennicze, tam nieodmiennie obok różnym mitów i wierzeń stykamy się z głosami sceptyków, wolnomyślicieli i ateistów.
Ateiści i wolnomyśliciele nie muszą się zatem martwić o zakorzenienie w czasie, w historii, w miejscu. Mamy swoją tożsamość, znacznie starszą od tożsamości chrześcijańskiej, czy muzułmańskiej. Jednak tradycja to tylko drobna część tego, co jest wartościowe w światopoglądzie świeckim. Najważniejsza jest przyszłość. Gatunek Homo sapiens istnieje już od 200 000 lat. Jakieś 10 000 lat temu przeżył rewolucję agrarną, następną zaś równie istotną rewolucją stylu życia i samej definicji człowieczeństwa było oświecenie i następująca po nim rewolucja przemysłowa, zupełnie niemożliwa bez racjonalnego i naukowego myślenia. Było wcześniej kilka momentów, kiedy ludzkość mogła stanąć u progu rewolucji przemysłowej - być może czasy hellenistyczne i świetności imperium rzymskiego, być może kalifat Abbasydów w czasie swej największej otwartości intelektualnej. Być może najmniej do bycia pierwszymi twórcami nowoczesności zabrakło Chińczykom... Ale jednak - tam, gdzie nie było oświecenia, gdzie duże grupy ludzi nie nauczyły się myśleć sceptycznie i racjonalnie, nowoczesność nie mogła zaistnieć, mimo wynalazków prochu, systemu heliocentrycznego, pierwszych urządzeń mechanicznych, oraz wszelkich mniej lub bardziej sformalizowanych intuicji, które mogły poprzedzić jakiegoś arabskiego, lub chińskiego Galileusza, który jednak nie nadszedł. Sam Galileusz byłby jednak tylko ciekawostką, gdyby nie XVIII wiek w Europie i w Ameryce Północnej. Dopiero wtedy naukowe, racjonalne i sceptyczne podejście do rzeczywistości pozwoliło zmienić świat. Zmienić go na lepsze, bo jednak żyjemy dłużej, wiemy więcej, nie otacza nas ciągle śmierć, cieszymy się wolnością, mamy przed sobą prawdziwe tajemnice. Rewolucja oświeceniowa i rewolucja przemysłowa nie miały swoich odpowiedników w przeszłości, podobnie jak nie miała takiego odpowiednika rewolucja agrarna. Oświecenie dzieje się pierwszy raz i wciąż, tak naprawdę, żyjemy w tej epoce. Nie ma żadnej "ponowoczesności". Dopiero niedawno zaczęliśmy odkrywać planety krążące obok innych niż Słońce gwiazd, dopiero od niedawna niemal każdy z nas posiada komputer, który można zmieścić w dłoni i który ma pełne możliwości kontaktu ze światową siecią internetową. Takich przykładów można by mnożyć miliony. A cała ta rewolucja zaczęła się trochę ponad 200 lat temu. Dlatego też Wrocław jest tak ciekawym miejscem na mapie naszego kraju. To w tym mieście powstała pierwsza, na terenach obecnej Polski, linia kolejowa, łącząca Wrocław z Oławą. To w tym mieście działał prekursor niemieckich wolnomyślicieli - Johannes Ronge.
W przygotowywanym do tej pory programie włączenia wolnomyślicielskiego i świeckiego piątego elementu do dziejów Wrocławia, PSR i Freidenker Barnim zawarli liczne konferencje i spotkania z udziałem wolnomyślicieli, ateistów, humanistów świeckich z Polski i Niemiec. Będą to filozofowie, działacze społeczni, politycy, komicy, artyści, rysownicy książek dla dzieci, naukowcy i wielu, wielu innych. Wrocławscy racjonaliści liczą na to, że przypomnienie wolnomyślicielskich korzeni Wrocławia zaowocuje też publikacją o prawdziwe europejskim wymiarze, dwujęzyczną, polsko - niemiecką, pokazującą wolnomyślicielskie dzieje Wrocławia i Dolnego Śląska od czasów niemieckich po czasy polskie. Nie powinniśmy się bać tego połączenia, gdyż niemieccy wolnomyśliciele we Wrocławiu byli prześladowani przez nazistów, ich budowlę na ulicy Dąbrowskiego odebrał im urzędnik hitlerowski. W druzgoczących etycznie dla Niemiec czasach byli oni nielicznymi po tej właściwej stronie "moralnej barykady".
Po dyskusjach związanych z wyborami do europarlamentu z regionu dolnośląskiego, okazuje się, że Twój Ruch, wyrażający bliskie Polskiemu Stowarzyszeniu Racjonalistów poglądy na temat świeckości, nowoczesności, rozwoju i otwartego społeczeństwa, chce się włączyć we wrocławski projekt przywracania piątego, świeckiego elementu we Wrocławiu. Już nie tylko PSR i niemieccy wolnomyśliciele liczą na to, że na rok 2016 nazwa "Dzielnicy Czterech Świątyń" zostanie zmieniona na "Dzielnicę Czterech Świątyń i jednej budowli dedykowanej rozwojowi światopoglądu świeckiego". Ambitne plany przywrócenia Wrocławiowi jego istotnego elementu, bez którego jest miastem niepełnym, o okaleczonej przeszłości i niepewnej przyszłości z Twoim Ruchem stają się jeszcze realniejsze.
Na koniec warto napisać słów kilka o wrocławskiej Dzielnicy Czterech Świątyń. W samym sercu dzielnicy, skryta pomiędzy budynkami, znajduje się Synagoga pod Białym Bocianem. Jest to piękny gmach w stylu neoklasycystycznym. Nie ma w nim nic orientalizującego, jak to miało zazwyczaj miejsce w XIX wiecznych synagogach. Wręcz przeciwnie - budowla nawiązuje do architektury Starożytnego Rzymu, zaś wzniósł ją jeden z najwybitniejszych architektów niemieckich początku epoki przemysłowej - Langhans Młodszy. Przy ulicy św. Antoniego znajduje się barokowy kościół katolicki pod tym samym wezwaniem, a jego stylistyka w mieście zdominowanym przez kościoły gotyckie rozbudowywane przez protestantów jest swego rodzaju rzadkością. Odpowiednio na zachodnim i wschodnim skrajach Dzielnicy Czterech Świątyń, czy też Czterech Wyznań, znajdują się zbór luterański i cerkiew prawosławna. Zbór protestancki powstał przy dawnym pałacu Hohenzollernów, władców Prus, którzy w ten sposób uczcili zdobycie Wrocławia od Austriaków w połowie XVIII wieku. Był to też znak powrotu protestantyzmu na ziemie, którym po wojnie 30 letniej Habsburgowie austriaccy narzucali siłą katolicyzm. Cerkiew, znajdująca się w tej dzielnicy, jest zarówno najstarsza, jak i najmłodsza. Ten paradoks jest możliwy dzięki temu, że mamy tu do czynienia z kościołem gotyckim zamienionym w cerkiew już po wojnie. Ów kościół należał do cechu białoskórników, czyli rzemieślników nie byle jakich, bo robiących rękawice będące oznaką szlachectwa. Białoskórnicy opiekowali się też pobliskim cmentarzem, jak i częścią murów miejskich przebiegających nieopodal, aby znaleźć swoją wyjątkowo monumentalną kulminację w nieistniejącej już niestety Bramie Mikołajskiej. Budowla poświęcana rozwojowi świeckiego światopoglądu znajduje się jakieś kilkaset metrów od tych miejsc. Wystarczy przejść fosę i udać się w na zachód. Skromna, wciśnięta między kamienice, luźno nawiązuje do świątyni greckiej, robi jednak ogromne wrażenie, gdy znamy jej historię.
Czytelników tego artykułu zachęcam do poznawania historii rozwoju laickości w ich miejscowościach. Sądzę, że wiele niesamowitych tajemnic przeszłości czeka na odkrycie!
