Kiedy szukałem nazwy dla mojej księgarni, to „Pełna MOC słów” wydała mi się najlepsza. Wierzę, a nawet doświadczyłem tego wielokrotnie, że słowa mają MOC. Zarówno te ulotne, tylko wypowiedziane czy wręcz wyszeptane , jak i te zapisane czy ostatnio coraz częściej nagrane. Raz wypowiedziane, pozostają na zawsze w świadomości ( i podświadomości również ) tego kto je wypowiedział i tego kto je usłyszał. Mogą niszczyć ale również mogą wspierać, budować. Wycofać ich nie sposób. Więc dbałość o to, co wypowiadamy, powinna być priorytetem. Czasami nawet pojedyncze słowo może zmieniać ludzi, a tym samym świat dookoła. A co dopiero gdy słowa połączą się w całe zdania, w historię o czyimś życiu? Wtedy słuchacz może doświadczyć czegoś, co nazywam błyskiem, olśnieniem, inspiracją.
Kilka lat temu, w gronie członków SPM podjęliśmy decyzję aby przestać narzekać, że ludzie nie rozumieją różnicy między mówcą a trenerem, że nie rozumieją istoty i wartości takiej formy przekazu, tylko zrobić coś aby tą różnice pokazać. Nawet nie przypuszczaliśmy wtedy, że ten rynek tak dynamicznie będzie się rozwijał. Sądząc po wzroście ilości osób, które zajęły się takimi krótkimi wykładowymi formami przekazu oraz po ilości zagranicznych mówców odwiedzających nasz kraj forma została zaakceptowania. A treści?
