Mówimy o kompromisie, ale co tak naprawdę jest jego treścią? Na czym zatem polega obecny kompromis? Polega on na tym, że życie dziecka pozostaje pod ochroną prawa, jednak w sytuacji, gdy kobieta dopuści się aborcji – prawo odstępuje od jej karania.
REKLAMA
W ostatnią środę późnym wieczorem zakończyło się głosowanie nad projektem ustawy dotyczącym ochrony życia. Od tego momentu nie minęły jeszcze nawet 72 godziny i jego rezultat nadal wywołuje duże emocje. Większość sejmowa opowiedziała się jednak za utrzymaniem obowiązującej dotychczas, tzw. „przesłanki eugenicznej”, umożliwiającej dokonanie aborcji w przypadku wystąpienia prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Głosowałem za zniesieniem „przesłanki eugenicznej”, ponieważ uważam życie ludzkie za wartość samą w sobie i jestem przekonany, że nie możemy go odbierać w sytuacji gdy istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia u dziecka wad rozwojowych. Poza tym warto zwrócić uwagę, że przepis mówi o prawdopodobieństwie, a nie pewności. Co to oznacza? W najlepszym wypadku możemy powiedzieć, że oznacza to mniej więcej tyle, że lekarz podejmujący decyzję porusza się po omacku. Bliskie jest mi porównanie użyte przez Jacka Kuronia w toku debaty nad ustawą aborcyjną, jaka odbyła się w Polsce na początku lat 90. Stwierdził on wtedy, że w sytuacji gdy myśliwy nie jest pewny tego czy za krzakiem stoi zwierzyna czy człowiek, nie powinien on w żadnym wypadku oddawać strzału, bo może okazać się, że zastrzelił w ten sposób swojego kolegę. Podobnie i w tym przypadku prawdopodobieństwo nie może usprawiedliwiać wykonania aborcji. Prawdopodobieństwo trafienia szóstki w lotka nikomu nie pozwala cieszyć się z wygranej jeszcze przed losowaniem, bo jak wiadomo od prawdopodobieństwa do zwycięstwa daleka droga.
Prawdopodobieństwo? Ale czego? Przepis ustawy stanowi: „ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Po pierwsze, nie istnieje coś takiego jak upośledzenie płodu, upośledzona może być jakaś jego część, nigdy płód jako całość. Następnie jest sformułowanie „ciężkie i nieodwracalne”. Ciężką i nieodwracalną wadą genetyczną jest chociażby Zespół Downa. Czy to znaczy, że na dziecku nim obciążonym można dokonać aborcji? Pani Wanda Nowicka, której organizacja jest powiązana z koncernami przemysłu antykoncepcyjno-aborcyjnego twierdzi, że tak! Nie jest to pogląd odosobniony. Przecież prawie równo rok temu wybuchła głośna afera, gdy jeden ze szpitali odmówił dokonania aborcji w takiej sytuacji. Wielu nie kryło swojego oburzenia. Ponadto w ostatnim programie u Tomasza Lisa Pani Nowicka powiedziała także, że taką przesłanką może być padaczka. Na szczęście nie wszyscy przejawiają taki typ wrażliwości społecznej i niekoniecznie zgodzą się z poglądami Pani Nowickiej i pokazuje to tylko, że przepis ten jest nieprecyzyjny i w zestawieniu z polskimi rozwiązaniami ustrojowymi może budzić zastrzeżenia co do jego zgodności z Konstytucją. W sytuacji gdy w grę wchodzą fundamentalne prawa człowieka, takie jak chociażby prawo do życia, wszelkie wątpliwości należy w myśl zasady in dubio pro vita humana - interpretować na rzecz życia. Jednak w obecnej sytuacji na skutek niepoprawnie sformułowanych przepisów, to nie prawo stanowione o tym rozstrzyga, lecz lekarze, którzy zostają postawieni w podwójnej roli sędziego i egzekutora, który musi decydować o czyimś życiu.
Debata nad tym projektem, oprócz dyskusji nad szczegółowymi aspektami prawnymi nowelizowanych przepisów dotyczyła również bardziej ogólnych kwestii, związanych z szeroko rozumianymi granicami dopuszczalności aborcji. Sprawa ta nie jest taka prosta jak się wydaje. Powszechnie mówimy o kompromisie, ale co tak naprawdę jest jego treścią? Na czym zatem polega obecny kompromis? Polega on na tym, że życie dziecka pozostaje pod ochroną prawa, jednak w sytuacji, gdy kobieta dopuści się aborcji – prawo odstępuje od jej karania. Należy zauważyć, że kobieta w myśl obowiązujących przepisów, nie tylko nie podlega karze, ale nawet nie popełnia w ogóle przestępstwa. Istotą kompromisu nie jest to, że państwo zezwala na aborcję, lecz to, że w przypadku gdy już do niej dojdzie, nie pociąga to za sobą w odniesieniu do kobiety żadnych sankcji karnych. Kompromis nie dotyczy zatem prawa do zabijania, lecz jedynie odstąpienia od napiętnowania za ten czyn matki dziecka. Stąd też jego postanowienia należy chronić przed tymi, którzy chcieliby prowadzić na tym tle polityczne wojny w imię ideologii. Jego złamanie może nastąpić w dwojaki sposób: albo poprzez wprowadzenie do prawa polskiego przyzwolenia na zabijanie nienarodzonych albo poprzez wprowadzenie karalności kobiet, w sytuacji gdy zostanie dokonana aborcja. O ile ten drugi pogląd jest odosobniony, o tyle zwolennicy tego pierwszego przy okazji każdych wyborów parlamentarnych uznają wprowadzenie szerokiego dostępu do aborcji za swój główny cel.
Reasumując ostanie tygodnie, projekt zakładający ochronę życia dziecka poczętego, bez względu na jego stan zdrowia, pomimo tego, że został odrzucony, sprawił, że ponownie zostały wyartykułowane argumenty na rzecz tych, którzy sami tego nie mogą zrobić. Mogliśmy się również przekonać, że pod enigmatycznymi sformułowaniami ustawy dotyczącymi przesłanki eugenicznej kryją się takie schorzenia jak Zespół Downa czy padaczka, które w mniemaniu zwolenników aborcji mogą usprawiedliwiać jej wykonanie. Zadaniem każdego parlamentarzysty jest troska o wszystkich obywateli, ale w szczególności o tych najsłabszych, dlatego powiedzmy jeszcze raz: niepełnosprawność nie jest przesłanką do zabijania!
