Na chwilę odejdźmy od Euro. Narzekanie. To jedna z naszych cech narodowych. Lubimy sobie ponarzekać. Ale nie tylko to lubimy. Gdy nie mamy merytorycznych argumentów w dyskusji, a ktoś wytyka nam błędy i zwraca na coś uwagę, to najlepiej odpowiedzieć dając komuś w ryj. Tak po prostu. Jak czyjeś argumenty są dla nas nie do przeskoczenia, to najlepiej przyłożyć komuś w mordę. Czemu o tym piszę? Bo niedawno na meczu łódzkiej A-klasy jeden z zawodników właśnie tak chciał „pogadać” z sędzią. Teraz już wiadomo, że za swoje zachowanie odpocznie sobie od piłki.
Mógłbym tak długo wymieniać, że na boiskach są kretowiska, że chorągiewki rożne robione są z gałęzi i starych brudnych szmat. Naprawdę, żeby sędziować w takich warunkach trzeba to lubić i mieć jaja. Umówmy się, kasa za takie mecze nie powala na ziemię. Mimo to, w okręgowych związkach są faceci, którym co weekend chce się pogwizdać kilkunastu połamańcom.
