Prywatne archiwum Janka Samołyka

Muzyką zainteresowałem się gdy miałem 11 lat. W domu było kilka nagrań Beatlesów, a rodzice bardzo szybko zauważyli, że reaguje na nie bananem na twarzy. Poza wielką czwórką, o której było głośno ze względu na ich właśnie wydawaną Antologię, moimi pierwszymi fascynacjami muzycznymi, byli: Elektryczne Gitary, Grzegorz Turnau i... Robert Chojnacki (przepopularna płyta Sax&Sex z Piaskiem na wokalu). Niezły rozrzut!

REKLAMA
Lata 95/96 to czasy, w których najpopularniejszymi źródłami muzyki były bazar (PRAWDZIWE pirackie płyty! Dziś trudno takie kompakty spotkać, bo biznes przestał się opłacać - w tamtych czasach takie CD były dostępne nawet w normalnych sklepach) i radio. Pamiętam, że zawsze mnie denerwowało gdy spiker mówił coś na początku i końcu utworu - rzadko kiedy można było wysłuchać piosenki w całości. Wtedy mama podpowiedziała mi, że jest takie radio, jak Trójka, w którym często puszczają piosenki nie przerywając - poleciła mi także włączyć stacje w piątek, by posłuchać Listy Przebojów Trójki Niedźwiedzia. Nie wiedziałem o co chodzi z tym Niedźwiedziem, czy to przypadkiem nie jest jakaś postać w rodzaju DD Reportera (zbyt infantylne nawet dla 11-latka)? Szybko Lista Marka Niedźwiedzkiego stała się moim głównym hobby. Głosowałem na ulubione piosenki i w czasach kiedy nie było jeszcze mp3, torrentów, youtube'a, a nawet kablówka (z MTV czy VH1) była niezbyt powszechna - odkrywałem dużo nowej muzyki. To właśnie w piątkowe wieczory poznałem Muńka Staszczyka (najpierw Szwagierkolaska, potem T.Love), Roberta Gawlińskiego (świetna płyta "Solo"), Myslovitz, Pet Shop Boys, Paula McCartneya czy Davida Bowie.
Tutaj następuje przeskok przynajmniej dziesięcioletni. Miłość do muzyki zaowocowała moimi własnymi piosenkami i nagraniami.
W 2010 roku spełniłem swoje wielkie marzenie i ukazał się "Wrocław" - debiutancki album. O czym zupełnie nie pomyślałem wcześniej - piosenki promujące płytę zostały propozycjami do Listy Przebojów Trójki. Wszystkie dawne wspomnienia wróciły i byłem tym faktem cholernie podekscytowany! Słuchając Listy przed laty przecież nawet przez moment nie pomyślałem, że mogłaby się znaleźć na niej moja własna piosenka! Na pierwszy ogień poszedł tytułowy "Wrocław". Razem z zespołem, z którym gram na żywo, rozsyłaliśmy prośby o głosy do chyba wszystkich znajomych. I nic. Było autentycznie szkoda - taka szansa może się przecież nie powtórzyć. Jakiś czas potem, do propozycji dodano "I ain't gonna give up (yet)".

Tym razem postaraliśmy się jeszcze bardziej. Nie udało się. Pogodziliśmy się z tym, że nasze piosenki z pierwszej płyty nie będą "przebojami".
Czas na kolejny przeskok - tym razem o kilka miesięcy. Jedziemy ciemnym lasem po zmroku na koncert do Świebodzina. Niebawem mamy ujrzeć najsłynniejszy w Polsce pomnik Jezusa Chrystusa. Widzimy już poświatę od reflektorów. Cały zespół wypatruje w napięciu. Nagle ukazuje się nam ON!
logo

W tym samym momencie otrzymujemy smsa - "Piosenka o pointach weszła na Listę Przebojów Trójki"! Nie było wiele takich momentów w życiu mojego zespołu. Radość była niesamowita! Miejsce na Liście było ostatnie (pięćdziesiąte), ale sam fakt uczestnictwa w tej mitycznej muzycznej olimpiadzie dał radochę bez precedensu. Od tej pory nie śmieję się już ze świebodzińskiego pomnika - Chrystus naprawdę czyni cuda! A Piosenka o pointach? Zagościła na LP3 na kilka tygodni.

W 2012 roku zostaliśmy zaproszeni do uczczenia trzydziestolecia Listy i zagraliśmy na Festiwalu w Opolu Białą Flagę Republiki podczas specjalnego jubileuszowego koncertu. Wydarzenie prowadził Marek Niedźwiedzki oraz Artur Andrus, a przed telewizorami zgromadziło się około 3 mln widzów! To również jedno z najbardziej pozytywnie energetycznych wydarzeń na naszej muzycznej drodze.

A kolejne? Być może czekają nas już niedługo. Nasz nowy singiel "Codziennie" ukazał się w zeszłym tygodniu i został propozycją do Listy Przebojów Trójki. Zapraszam do posłuchania, a fanów listy serdecznie proszę o głos na http://lp3.polskieradio.pl!