
Ten tekst początkowo miał być podsumowaniem minionego roku. Jednak gdy w sylwestra (był fantastyczny!) dotarło do mnie, że poprzednio Nowy Rok witałem w Chinach, zdałem sobie sprawę jak intensywny był to czas. Jedna notka blogowa nie wystarczy na streszczenie całego roku, zdecydowałem więc zmieścić w niej wspomnienia z najbardziej odległego z naszych wyjazdów.
REKLAMA
Jeszcze w 2011 roku dostałem telefon od kolegi z zespołu Iowa Super Soccer, że jest szansa pojechać na wspólne koncerty do Chin tylko trzeba błyskawicznie podjąć decyzję! Nie zastanawiałem się ani chwili. W składzie brakowało perkusisty. Zaproponowałem więc Mateusza Brzostowskiego, z którym gram na co dzień w zespole. Zaspany Mateusz odpowiedział mi, że w tym czasie ma zaplanowane sesje nagraniowe i grzecznie odmówił. Zdziwiłem się. Po godzinie, już niezaspany Mateusz oddzwonił, że jest bardzo chętny żeby jechać, a sesje przełoży. W tym czasie jednak Michał Skrzydło (ISS) znalazł już Bartka Lichołapa, świetnego muzyka, który zastanawiał się krócej (możecie kojarzyć np. z zespołu Natural Mystic).
Wylecieliśmy w drugi dzień świąt. W przeciekawym składzie. Śpiewałem i grałem na gitarze, a poza mną grupę tworzyli: Michał Skrzydło (gitara akustyczna, wokal), Agnieszka Bednarz (skrzypce, wokal), Bartek, Wojtek Filipek (bas) i Kaśka Włosek na wiolonczeli. Wspólnie przygotowaliśmy piosenki z mojego repertuaru i utwory Iowa. Brzmiało to pięknie - Agnieszka ma wokal podobny do Moniki Mednak (pierwszej wokalistki Iowa Super Soccer), Michał po latach znów sporo śpiewał - w efekcie muzycznie wróciły dla mnie czasy pierwszych nagran mysłowickiego zespołu, w których się zasłuchiwałem i do dziś zasłuchuję.
Koncertów zagraliśmy tylko kilka, mieliśmy jednak szczęście spędzić w Państwie Środka ponad dwa tygodnie, z czego większość w kilkumilionowym mieście Hangzhou, które słynie z pięknego Jeziora Zachodniego. Wrażeń z Chin przywiozłem ogromnie dużo, streszczając najważniejsze:
- spotkanie w Chinach kogoś kto mówi po angielsku graniczy z cudem,(jest to trudne nawet w tak kosmopolitycznych miastach, jak Szanghaj);
- chiński olej jest używany na straganach niemal na każdej ulicy, co powoduje, że ChRL na zawsze będą mi się kojarzyć ze specyficznym zapachem (a mniej kolokwialnie - smrodem);
- Chińczycy mają w zwyczaju charkać i następnie pluć na ulice (dwa tygodnie to za mało, by się do tego przyzwyczaić);
- niektóre popularne w Europie sieciówki, jak np. H&M są w Chinach dość ekskluzywnymi zachodnimi sklepami (a ceny w nich przewyższają polskie);
- ostra chińszczyzna, którą można zjeść w polskich restauracjach jest jedynie przeciętnieostra porównując ją, do tego, co jest jadane w Azji;
- w Hangzhou po raz pierwszy przekonałem się na własne oczy czym jest smog. Były okresy, gdy przez kilka dni nie widzieliśmy na niebie słońca;
- Chińczycy są zainteresowani kulturą zachodnią i faktycznie nasze koncerty budziły zainteresowanie.
- chiński olej jest używany na straganach niemal na każdej ulicy, co powoduje, że ChRL na zawsze będą mi się kojarzyć ze specyficznym zapachem (a mniej kolokwialnie - smrodem);
- Chińczycy mają w zwyczaju charkać i następnie pluć na ulice (dwa tygodnie to za mało, by się do tego przyzwyczaić);
- niektóre popularne w Europie sieciówki, jak np. H&M są w Chinach dość ekskluzywnymi zachodnimi sklepami (a ceny w nich przewyższają polskie);
- ostra chińszczyzna, którą można zjeść w polskich restauracjach jest jedynie przeciętnieostra porównując ją, do tego, co jest jadane w Azji;
- w Hangzhou po raz pierwszy przekonałem się na własne oczy czym jest smog. Były okresy, gdy przez kilka dni nie widzieliśmy na niebie słońca;
- Chińczycy są zainteresowani kulturą zachodnią i faktycznie nasze koncerty budziły zainteresowanie.
Na ostatnim koncercie w Ningbo organizatorzy oczekiwali, że będziemy grać dłużej, niż bylismy przygotowani. W środku koncertu wyszedłem więc na scenę z gitarą akustyczną i razem z Agnieszką zagralismy we dwoje piosenki Getting Colder i Sit by me. To był pierwszy raz kiedy zaśpiewaliśmy publicznie Sit by me (piosenka wyszła dopiero na płycie "Problem z wiernością"). Reakcja publiczności była wspaniała. Nigdy nie zapomnę, jak po ostatnim koncercie podeszli do nas Polacy, którzy od lat mieszkają w tym mieście i uczą angielskiego. To była wzruszająca sprawa spotkać rodaków na drugim końcu globu i usłyszeć polszczyznę. Zaprosiliśmy ich na kolacje i wspólnie spędziliśmy fantastyczny wieczór.
