Organizacje pracodawców coraz bardziej się boją. Boją się, że obniżanie płac i masowe zwolnienia przy jednoczesnym wzroście płac najbogatszych menedżerów i prezesów spółek rozjuszą społeczeństwo i wyprowadzą ludzi na ulicę. Dlatego postanowiły bezpardonowo zaatakować związki zawodowe. Forum Obywatelskiego Rozwoju i Pracodawcy RP przystąpiły do zmasowanego ataku.

REKLAMA
Kilkanaście dni temu FOR, organizacja Leszka Balcerowicza oskarżyła związkowców, że są uprzywilejowani. Na czym polegają ich przywileje? Na przykład na tym, że w dużych firmach mają swoje… pokoje. Jak tak dalej pójdzie, to pracodawcy za przywilej uznają też prawo do korzystania z firmowej toalety. Ponadto pracownicy mają wyjątkowy „przywilej” zbierania swoich składek przez pracodawców i na koszt pracodawców. Zapominają dodać, że to organizacje pracodawców są tutaj uprzywilejowane. W chwili obecnej swoje składki pracodawcy mogą wliczyć w koszt uzyskania przychodu – a zatem nie podlegają one opodatkowaniu. Tymczasem składka na rzecz związków zawodowych jest płacona przez pracowników już po opodatkowaniu. O tym jednak FOR nie wspomniał.
Wraz z Leszkiem Balcerowiczem zaatakowali nas Pracodawcy RP. Niedawno przedstawili raport, z którego wynikało, że blisko 80% pracowników oszukuje i okrada swoich pracodawców. Na czym te oszustwa polegają? Najwyraźniej pracodawcy nauczyli się robić biznes, ale z socjologią i metodologią badań jest u nich krucho. W raporcie nie ma ani jednego konkretnego przykładu oszustw pracowników. Są jednak interesujące ogólne wskazówki. Otóż okradanie polega między innymi na używaniu telefonu komórkowego do celów prywatnych, okradaniu pracodawcy z produktów, półproduktów i surowców, załatwianiu prywatnych spraw podczas pracy. Brzmi groźnie. Co to w praktyce znaczy? Chodzi o korzystanie z jakichkolwiek przedmiotów należących do pracodawcy, a więc z papieru, wody czy komputera, chodzi o dzwonienie do rodziny ze służbowego telefonu lub wysyłanie maili z komputera firmowego. Drogi pracowniku, pamiętaj: jeżeli bez zgody pracodawcy skorzystasz z papieru toaletowego, wysmarkasz nos, zjesz paluszka bez pytania albo wyślesz do matki smsa ze służbowej komórki, jesteś złodziejem.
Pracodawcy wskazują też, że w 56% procentach przypadków firma reaguje dyscyplinarnie wobec nieuczciwych pracowników. Gdyby tak było, to mielibyśmy w zeszłym roku kilka milionów zwolnień dyscyplinarnych! Autorzy raportu wskazują też, że 25% pracodawców zgłosiło sprawę na policję. Innymi słowy, ich zdaniem co najmniej kilkaset tysięcy pracowników ma sprawę o kradzież w firmie. Panowie i panie, dofinansujcie dział badań w waszej firmie, bo gdyby wasz raport był prawdziwy, doszłoby do całkowitej blokady polskich sądów i prokuratury, a bezrobocie przekraczałoby 6 milionów ludzi.
Powyższe oskarżenia pod adresem związkowców warto podsumować bon motem wiceszefa Business Centre Club, przewodniczącego Zespołu ds. rozwoju dialogu społecznego w Komisji Trójstronnej Zbigniewa Żurka. W programie „Debata Trójstronna” z 3 listopada oświadczył on: „Z punktu widzenia rentowności firmy najlepiej, aby wszyscy pracowali 24 godziny na dobę i nie brali wynagrodzenia”. Panie przewodniczący! Ostatecznie takie rozwiązanie nie opłacałoby się pracodawcom, bo po tygodniu Pana pracownicy zmarliby z przemęczenia. Chyba że po śmierci rodziców czym prędzej zaprzągłby Pan niemowlaki do pracy, ale i one długo by nie pociągnęły.
Czemu służą tak jawnie idiotyczne raporty i wypowiedzi? Odwróceniu uwagi od pogarszającej się sytuacji na rynku pracy i rosnącej skali wyzysku. Rośnie bezrobocie, spadają realne wynagrodzenia, a według ostatnich danych Państwowej Inspekcji Pracy błyskawicznie zwiększa się skala niewypłacania wynagrodzeń przez pracodawców. W okresie od stycznia do listopada 2012 r., w porównaniu z analogicznym okresem roku 2011, wzrosła liczba przypadków niewypłacenia pensji z 67,2 tys. do 101,3 tys. Kwota niewypłaconych pensji pracownikom etatowym to prawie 210 mln zł. To nie pracownicy, a pracodawcy coraz częściej oszukują, łamiąc podstawowe prawa pracownicze.
Nagonki na pracowników odwracają też uwagę od przywilejów pracodawców. Prezesi mają nie tylko własne lokale, ale też, pomimo kryzysu, wypłacają sobie premie i podwyżki. W zeszłym roku wynagrodzenia prezesów dużych spółek wzrosły aż o 25%, a tymczasem w całej gospodarce płace stały w miejscu. Oto najlepsza miara, kto jest uprzywilejowany.
W krajach zachodnich pozycja związkowców jest o wiele silniejsza niż w Polsce i nikt nie protestuje przeciwko tym regulacjom. Tymczasem w Polsce odbiera się kolejne prawa organizacjom pracowniczym. Rośnie skala umów śmieciowych, nie ma regulacji na poziomie branżowym, a Komisja Trójstronna staje się fikcją. Pracodawcy atakują pozycję związków na terenie przedsiębiorstwa, bo to ostatni punkt oporu pracowniczego. Gdy zostanie on przełamany, wyzysk pracowników będzie już pozbawiony jakichkolwiek przeszkód. Ale obiecujemy wam, że nie odpuścimy i nie zrezygnujemy z walki o prawa pracownicze. Macie się czego bać.