W ciągu ostatnich miesięcy pogarsza się sytuacja na rynku pracy. Rośnie bezrobocie, spadają realne wynagrodzenia i coraz większy odsetek pracowników zatrudnionych jest na umowy śmieciowe. OPZZ od wielu miesięcy przeciwstawia się negatywnym zjawiskom, niestety jednak rząd nie reaguje na nasze rady i ostrzeżenia. Mimo obietnic ograniczenia skali umów śmieciowych i wdrożenia pakietu antykryzysowego, Donald Tusk nie podjął żadnych działań na rzecz realizacji swoich deklaracji.

REKLAMA
Jeżeli rząd nie chce ograniczać skali umów cywilno-prawnych, to może niech przynajmniej postara się zminimalizować ich negatywne skutki. Obecnie pracownik zatrudniony na umowę o dzieło albo zlecenie nie ma żadnej gwarancji zatrudnienia, nie otrzymuje wynagrodzenia w czasie zwolnienia lekarskiego, nie ma prawa do urlopu, nie dotyczą go żadne regulacje płacowe.
Dlatego proponuję wprowadzenie godzinowej płacy minimalnej. Wszak za każdą pracę należy się godna zapłata.
Naszym zdaniem miesięczna płaca minimalna powinna stanowić co najmniej 50% płacy średniej. Obecnie przeciętne wynagrodzenie w Polsce wynosi 3510 zł brutto, a 50% tej kwoty to 1755 zł. Etatowy pracownik miesięcznie pracuje około 170 godzin. W związku z tym proponujemy, aby minimalna płaca godzinowa w naszym kraju wynosiła 10 zł brutto. W Irlandii, którą za przykład stawiał Pan Premier, jest to kwota ponad trzykrotnie wyższa. Dlatego liczymy, że tak pracodawcy, jak i strona rządowa wyjdą naprzeciw naszej inicjatywie. Przecież nikt nie powinien być zatrudniany na głodowych warunkach.
Skala łamania praw pracowniczych jest już olbrzymia, nawet jeżeli pracownicy mają umowy etatowe. Pracownikom zatrudnionym na umowę o dzieło lub zlecenie szczególnie trudno dochodzić swoich praw. Dlatego chcemy tę sytuację zmienić i apelujemy do pracodawców i rządu o poparcie naszej inicjatywy.