Zaostrza się konflikt na kolei. Kolejarze, w tym związkowcy OPZZ, będą protestować przeciwko fatalnej polityce ministerstwa transportu i zarządu PKP. Ponad 95% pracowników kolei biorących udział w referendum opowiedziało się za podjęciem strajku. W relacjach medialnych dominują ataki na kolejowe związki zawodowe, które zdaniem ministra Sławomira Nowaka domagają się głównie… darmowych przejazdów pierwszą klasą. Rozumiemy, że w polityce czasem używa się przesady jako strategii argumentacyjnej, ale w tym przypadku mamy do czynienia z arogancją, kłamstwem i daleko idącą manipulacją.
REKLAMA
Punktem zapalnym protestów na kolei była próba odebrania ostatnich uprawnień, jakie pracownicy kolei uzyskali jeszcze przed II wojną światową.
Ale kolejarze protestują nie tylko w obronie swoich interesów. Chodzi też o prowadzoną przez rząd fatalną politykę transportową, która uderza tak w interesy kolejarzy, jak i w bezpieczeństwo milionów pasażerów.
Związki zawodowe protestują od lat przeciwko chaotycznej, nieprzemyślanej prywatyzacji kolei. Przeciwko bałaganowi, jaki wywołał swoimi decyzjami między innymi minister Nowak.
Protestujemy przeciwko likwidowaniu setek połączeń kolejowych, w wyniku czego tysiące Polaków nie będą mogły dojeżdżać do pracy i do szkół.
Protestujemy przeciwko zwolnieniom doświadczonych pracowników, przeciwko pogarszaniu warunków pracy kolejarzy.
Protestujemy przeciwko zwolnieniom doświadczonych pracowników, przeciwko pogarszaniu warunków pracy kolejarzy.
Protestujemy też przeciwko ograniczeniom nakładów na rozwój i bezpieczeństwo transportu publicznego. Wydatki na kolej dotyczą tysięcy zatrudnionych w niej pracowników, ale też milionów Polaków każdego miesiąca podróżujących pociągami. Sławomir Nowak chyba o tym nie wie, skoro sam zazwyczaj podróżuje samolotami i rządowymi limuzynami.
Protestowaliśmy przeciwko likwidacji Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych i zwolnieniu ponad 1500 pracowników. Od lat postulujemy wzmocnienie państwowych linii kolejowych, za które odpowiedzialność ponosi rząd. Sławomir Nowak od początku swojego urzędowania odrzucał nasze propozycje, przekonując, że deregulacja rynku kolejowego jest nieuchronna, a w jej wyniku poprawi się jakość transportu. Kilka tygodni temu Polacy przekonali się, jak działają zdecentralizowane koleje. Koleje Śląskie odwołały setki przejazdów i nikt nie umiał wyjaśnić, jaka jest przyczyna chaosu.
Rząd najpierw wyzbywa się odpowiedzialności za transport, a potem rozkłada ręce, uznając, że nie odpowiada za fatalną sytuację kolejarzy i pasażerów. Za chaos w kolejach na Śląsku marszałek województwa, podał się do dymisji. Mam nadzieję, że minister Nowak będzie miał tyle samo konsekwencji co Adam Matusiewicz.
Rząd najpierw wyzbywa się odpowiedzialności za transport, a potem rozkłada ręce, uznając, że nie odpowiada za fatalną sytuację kolejarzy i pasażerów. Za chaos w kolejach na Śląsku marszałek województwa, podał się do dymisji. Mam nadzieję, że minister Nowak będzie miał tyle samo konsekwencji co Adam Matusiewicz.
Kolej nie będzie sprawnie funkcjonować, jeżeli jej pracownicy nie będą mieli stabilnego zatrudnienia i dobrych warunków do wykonywania swojej ciężkiej pracy. W końcu to oni, a nie zmieniające się zarządy biorą na siebie odpowiedzialność za zdrowie i życie podróżnych. Kondycja kolei nie poprawi się też, dopóki polityka rządu będzie ograniczać się tylko do prywatyzacji, deregulacji i oszczędności. Cięcia wydatków i zwolnienia prowadzą do gorszych warunków podróży, mniejszego bezpieczeństwa i mniejszej liczby połączeń. Dlatego stawka konfliktu jest bardzo wysoka. Po jednej stronie stoi Sławomir Nowak i zarząd PKP, a po drugiej pracownicy kolei i społeczeństwo.
