Donald Tusk i jego ministrowie twierdzą, że kryzys się skończył i nie ma powodów do protestów, a zaprzyjaźnieni z rządem dziennikarze zarzucają nam, że nie mamy żadnych pozytywnych propozycji dla Polski. Obydwie te tezy są nieprawdziwe. Dlaczego więc wychodzimy na ulicę? Protestujemy, bo żyjemy w kraju, w którym:
REKLAMA
- bezrobocie przekracza 2 miliony, a kolejne miliony wyemigrowały. Tymczasem rząd wciąż ma zamrożone 10 mld zł w funduszu pracy, choć Konstytucja zobowiązuje władze do prowadzenia polityki pełnego zatrudnienia
- płace w Polsce należą do najniższych w UE, w niektórych branżach pracownicy otrzymują 3-4 zł brutto za godzinę pracy, a rząd od czterech lat zamraża płace w budżetówce. Tymczasem zarobki elit biznesu rosną w błyskawicznym tempie
- 55% pracodawców łamie przepisy odnośnie praw pracowniczych, rośnie skala umów śmieciowych, odsetek umów na czas określony jest najwyższy w UE, a polscy pracownicy należą do najdłużej pracujących w Europie. Tymczasem rząd jeszcze bardziej uelastycznił Kodeks Pracy
- z roku na rok emerytury i renty mają być coraz niższe. Rząd nie dba o los seniorów, a jedynie wydłużył wiek emerytalny, nie dbając o pracę ani zdrowie starszych ludzi
- 2,5 mln ludzi żyje poniżej minimum egzystencji, a w ciągu ostatnich dwóch lat ta liczba wzrosła o 400 tys.
- świadczenia społeczne i progi uprawniające do ich otrzymywania są bardzo niskie
- dostęp do służby zdrowia wciąż jest ograniczony, pacjenci miesiącami czekają w kolejkach, a rząd dąży do komercjalizacji usług zdrowotnych
- w szkołach coraz częściej spotykane są różne formy segregacji i dyskryminacji, a rząd zamiast poprawiać sytuację szkolnictwa, zwalnia nauczycieli
Jest więc wiele powodów do protestowania. Nasze propozycje przedstawiamy od wielu tygodni i bynajmniej nie sprowadzają się one do palenia opon.
Dążymy do:
- wprowadzenia godzinowej płacy minimalnej wysokości 11 zł brutto, miesięcznej płacy minimalnej wysokości 50% średniego wynagrodzenia
- skrócenia tygodnia pracy z 40 do 38 godzin
- zwiększenia uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy i podwyższenia kar dla nieuczciwych pracodawców
- radykalnego ograniczenia umów śmieciowych, w tym promowania umów etatowych w zamówieniach publicznych
- wycofania antypracowniczych zmian w Kodeksie Pracy, zwiększenia stabilności zatrudnienia zamiast promowania samowoli pracodawców
- oskładkowania wszystkich rodzajów zatrudnienia, diet, premii, umów o dzieło, zniesienia
- radykalnego zwiększenia wydatków na walkę z bezrobociem, w tym uruchomienia środków funduszu pracy
- podniesienia progów dochodowych uprawniających do pobierania świadczeń rodzinnych i socjalnych, a docelowo wprowadzenia uniwersalnego systemu świadczeń społecznych
- podniesienia zasiłków dla bezrobotnych i objęcia nim wszystkich ludzi pozbawionych pracy
- godnych rent i emerytur oraz możliwości przechodzenia na emeryturę po 35 latach pracy przez kobiety i 40 latach przez mężczyzn
- zmiany ordynacji podatkowej, w tym zwiększenia kwoty wolnej od podatku i wprowadzenia stawki 50% dla najlepiej zarabiających Polaków
- zwiększenia kompetencji Komisji Trójstronnej, tak aby jej decyzje miały charakter wiążący dla rządu oraz powołanie branżowych Komisji Trójstronnych, które podpisywałyby układy zbiorowe dla całych branż
- wprowadzenia jawności płac w całej gospodarce
- wycofania z prac parlamentarnych wszystkich projektów uderzających w nikłe uprawnienia związkowe i zmiany ustawy o związkach zawodowych tak, aby każda zatrudniona osoba mogła wstąpić do związku zawodowego.
- lepszej jakości rządzenia. Rząd powinien służyć całemu społeczeństwu, a nie elitom biznesu.
