W ciągu ostatnich kilku lat debata na temat efektywności obecnej polityki narkotykowej w Polsce i na świecie urosła do jednego z najważniejszych tematów w mediach i polityce.

REKLAMA
4-5 lat temu artykuły dotyczące sposobu w jaki regulujemy kwestię substancji odurzających (więc nie licząc publikacji typu "Policja przejęła 5 kilogramów narkotyków") pojawiały się w prasie kilka razy do roku. Teraz nawet prasa w Polsce podejmuje temat polityki narkotykowej kilka razy w tygodniu. Co więcej, artykuły coraz częściej popierają ideę liberalizacji prawa. Spośród tytułów wydawanych w naszym kraju przeciwko prohibicji narkotykowej wypowiada się w mniejszym lub większym stopniu już większość tygodników o największej sprzedaży (Wprost, Newsweek, Polityka). Spośród dzienników w nurt ten jednoznacznie włączyła się jedynie Gazeta Wyborcza (za to bardzo aktywnie), mając przeciwko sobie Rzeczpospolitą oraz Fakt i Super Express (prasa tabloidowa opowiada się za prohibicją we wszystkich krajach i wynika to z jej specyfiki, min. strategii wzbudzaniu strachu u czytelników i używanie argumentów odnoszących się do emocji, a nie do rozumu).
Nie muszę chyba tłumaczyć, że podjęcie tematu (i jak widać w wielu przypadkach również poparcie zmian) przez media jest niezbędne do odniesienia przez nas sukcesu.
Coraz więcej postaci prominentnych i darzonych powszechnym szacunkiem, dołącza do zwolenników zakończenia wojny z narkotykami. Przykładem niech będzie choćby ostatni artykuł Aleksandra Kwaśniewskiego w New York Times, czy stworzony w zeszłym roku list otwarty, który potępiał obecne podejście do problemu narkotyków, i który został podpisany między innymi przez Lecha Wałęsę i Wisławę Szymborską
Pojawiły się również konkretne propozycje zmian prawnych: kilka dni temu w Sejmie został złożony rękami posłów RP i PO projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii , stworzony przez Polską Sieć Polityki Narkotykowej. Zakłada on określenie niezdefiniowanej obecnie "nieznacznej ilości" substancji odurzających, której posiadanie nie było by karane (rozwiązanie takie jak w Czechach), dopuszczenie uprawy konopii do celów medycznych oraz zwiększenie dostępu do substytucyjnego leczenia uzależnień od opiatów.
Poza naszymi granicami sprawy również idą w dobrym kierunku. Coraz więcej państw, szczególnie w Ameryce Południowej, która przez światową prohibicję została dotknięta bardzo silnie, deklaruje chęc zmiany prawa narkotykowego bądź takie zmiany już wprowadza.
W najbliższych dniach parlament Kolumbii będzie głosował nad ustawą znoszącą kary za uprawę marihuany i koki. W Meksyku 3 najważniejszych kandydatów na prezydenta zgadza się, że obecna forma walki z narkobiznesem nie przyniosła oczekiwanych rezultatów i należy skupić się na ograniczaniu przemocy związanej z nim, niż na przejmowaniu transportów narkotyków zmierzających do USA i łapaniu handlarzy (źródło).
2 lata temu w Argentynie tamtejszy Sąd Najwyższy ogłosił, że ściganie osób posiadających niewielkie ilości narkotyków na własny użytek jest niezgodne z prawem.
To jedynie przykłady, o konieczności reform mówi się już głośno na całym kontynencie.
W Stanach Zjednocznonych, kolebce światowej prohibicji, sprawy też nie idą po myśli "wojowników narkotykowych". Według najnowszych badań większość Amerykanów popiera już uregulowanie produkcji i sprzedaży marihuany na tych samych zasadach, co alkoholu i tytoniu.
Już w listopadzie tego roku w Kolorado odbędzie się referendum nad ustawą, która wprowadziła by w tym stanie właśnie takie przepisy. Według sondaży liczba zwolenników tego pomysłu znacznie przewyższa liczbę przeciwników (61% na tak, 27% na nie, 12% niezdecydowanych).
Kilka dni temu Rhode Island zostało piętnastym stanem, w którym posiadanie marihuany na własny użytek nie jest karane, a Connecticut siedemnastym stanem, w którym legalna jest sprzedaż i używanie marihuany do celów medycznych.
Osobiście wiążę wielkie nadzieje z referendum w Kolorado. Jeżeli uda się wygrać tam, to nic nie stoi na przeszkodzie aby w krótkim czasie marihuana stała się legalna we wszystkich stanach USA oraz na szczeblu federalnym, zarówno do użytku medycznego jak i rekreacyjnego.
Jeżeli USA przyznają, że model prohibicyjny poniósł u nich porażkę, to zmiana polityki narkotykowej na całym świecie będzie kwestią kilku lat.