Mówiło się, że Polską rządzą trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Przesada, ale nawet gdyby tak było, byłaby to niegroźna przywara polskiego życia publicznego, w porównaniu z tym, czego doświadczamy dzisiaj. Bezpłodne przeżuwanie przeszłości i przenoszenie wczorajszych sporów na dzisiejsze wybory miało wprawdzie miejsce, ale nie wykoleiło polskiej drogi do wolności w latach 80-tych, ani też sposobu zagospodarowania wolności po roku 1989. Jedno i drugie w niczym nie przypominało szarży pod Somosierrą, a w swej skuteczności było zaprzeczeniem wypraw z motyką na księżyc, które zdarzały się w naszej historii.
REKLAMA
Niezwykłe ćwierćwiecze budowania polskiej pozycji i marki w demokratycznym świecie, obyło się bez przywództwa Jarosława Kaczyńskiego. Nie zrażało to prezesa w jego misji delegitymizowania własnego państwa oraz pobudzania zawiści i innych ciemnych stron polskiej duszy. Wreszcie nadszedł rok 2015. Zdziwiona Europa oswaja się z Polską Kaczyńskiego. On o wszystkim decyduje, choć za nic nie odpowiada. Chce prowadzić naród w przyszłość , ale głowę ma zwróconą wstecz, bo nie rozumie współczesnego świata. Może w końcu realizować swoje obsesje, bo ma do dyspozycji aparat państwa, a ministrowie Błaszczak, Ziobro i Kamiński zgadują myśli prezesa, zanim je wypowie.
Z daleka widać lepiej. Mamy rosnące poczucie absurdu – my europosłowie, choć nie wszyscy. Ten sam Parlament Europejski, a Polska dziwnie odmieniona. Niczym Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Przed rokiem wzór i inspiracja dla innych krajów. W roku 2016 trzykrotnie na unijnej ławie oskarżonych, obsadzona w roli czarnego luda. I nasze rozpaczliwe wysiłki, by nie utożsamiano całej Polski z państwem Kaczyńskiego. Bo z taką Polską - powiedział jeden z najważniejszych, współczesnych polityków – nie da się współpracować!
Jakby tego było mało, prezes ciągle dorzuca do pieca. Mógłby przestać, bo wystarczający rozgłos przyniosło mu uznanie uchodźców z Syrii za nosicieli zarazków oraz zapowiedź kontrrewolucji w Unii Europejskiej, wespół z premierem Orbanem. Teraz szeroko komentowany jest atak Kaczyńskiego na Donalda Tuska, piastującego najwyższy urząd w Unii Europejskiej, jaki kiedykolwiek przypadł Polakowi. Pobrzmiewa w tym zlecenie na zarzuty prokuratorskie, co nie mieści się w jakichkolwiek normach państwa prawa. Ale jeszcze większe zdumienie wywołuje gotowość oddania przywództwa w Radzie Europejskiej, tylko dlatego, że wiąże się z osobą Tuska. Ujawnia to, w sposób czytelny dla świata, wszystkie kompleksy i małostkowość człowieka, który dziś prowadzi Polskę w ślepy zaułek. Osobista żądza zemsty wygrywa z polską racją stanu! Tego jeszcze wspólnota europejska nie widziała i dlatego przeciera oczy ze zdumienia...
Obcując na co dzień z europejską normą w Strasburgu i Brukseli, widzimy jak bardzo obsesje Kaczyńskiego, wcielane w życie pod hasłem „dobrej zmiany”, oddalają nas od Europy. Prywatne obsesje zostały upaństwowione. Cenę płaci cala Polska!
