Czynię wyłom w swej publicystyce za sprawą znajomych. Zwrócili mi uwagę na postać, która ich zdaniem ma dziwną obsesję na punkcie mojej osoby i ogólnie środowiska uczestniczącego w pierwszych krokach polskich reform. Oto Janusz Szewczak - poseł PiS, ba nawet wiceprzewodniczący Komisji Finansów Publicznych. A także główny ekonomista SKOK. Niedawno błysnął, wskazując nowy rząd w Włoszech , jako ”nowego, ważnego sojusznika Polski”. Chodzi o koalicję antyeuropejskie i życzliwą dla Putina. Ale nie to wyznanie, uznane słusznie za idiotyczne, czyni z niego bohatera mego komentarza. Zwrócono mi uwagę, że szczególnie, wręcz obsesyjnie kłamie na temat prywatyzacji. Oto kwiatek z tej łączki, wzięty z portalu wPolityce z października 2017 roku. Pisze o prywatyzacji „warszawskiego Polkoloru”, gdyż nie odróżnia Warszawy od Piaseczna. I dalej: „Polkolor sprzedano oficerowi WSI Wiktorowi Kubiakowi. W tej prywatyzacji uczestniczył pan Janusz Lewandowski”. Trzeba mieć pomyślunek godny głównego ekonomisty SKOK, by pomyśleć, że sztandarowa firma z epoki Gierka, mogła trafić w ręce jakiegokolwiek oficera. Wystarczy minimalna wiedza, by wiedzieć, że partnerem dla Polkoloru był wielki, francuski koncern Thomson. I była to operacja ratunkowa, bo Polkolor nie był w stanie obsługiwać długów; był bankrutem, co zdarzało sztandarowym firmom PRL-u. Tenże Szewczak insynuuje dalej: „pojawia się pytanie – czy prawdą jest to że pieniądze za tę transakcję przynoszono do ministra przekształceń własnościowych w walizkach”. Małe rozumki nie odróżniają „trade sale” od „joint venture”, czyli wniesienia majątku do spółki z Thomsonem. Był aport, czyli wkład niepieniężny Polkoloru, a nie było płatności na rzecz Skarbu Państwa, ani żadnych innych pieniędzy…
Główny ekonomista SKOK to brzmi dumnie
REKLAMA
Sądzić takiego w epoce Ziobry za bezczelne kłamstwa, jakże łatwe do wykazania? Jestem świadom, że rodzina „prawa i sprawiedliwości” chroni swoje immunitety. Zapewne się zdecyduję, ale na razie wystarczy pytanie: ile pieniędzy brał główny ekonomista SKOK przyglądając się, jak upadają kolejne SKOK-i, a miliony złotych wyprowadzane są na prywatne konta w Luksemburgu? Szewczak zataił 250.000 zł zarobione w roku 2015 w oświadczeniu majątkowym (drobnostka, podobnie jak stodoła Szyszki), ale potem skorygował. Na szczęście, ofiary systemu SKOK chronione są w ramach Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Koszty ratowania systemu, który tak bardzo wzbogacił jego organizatorów i „głównego ekonomistę” sięgają 5 miliardów złotych!
Najbardziej sensacyjne uzupełnienie sylwetki zajadłego krytyka polskich przemian wiąże się z aferą Amber Gold. Dlaczego Szewczak zachęcał do inwestowania w złoto, gdy ta firma oszukiwała ludzi? Dlaczego wietrzył spisek, gdy upadła? Jakie związki z mafijnym SKOK Wołomin, skąd wyparowały 3 mld zł? Idąc śladem typowych insynuacji PiS wystarczy zasugerować trójkąt Szewczak-Amber Gold- SKOK Wołomin, by mieć wyśmienity materiał na komisję śledczą, jakże bardziej płodną, niż rozmaite komisje ds. ścigania Donalda Tuska. Nie ma lepszego kandydata niż Szewczak, ze względu na wspomniane kwalifikacje moralne oraz prawdomówność, by zająć się aferą GetBacku (zaledwie 2.6 mld strat) oraz oceniać twórców polskich przemian, którzy nie przypisują sobie nieomylności, ale wnieśli jakiś wkład w najbardziej dynamiczną gospodarkę Europy i najbardziej szanowane „nowe” państwo członkowskie UE. Aż do roku 2015. Teraz ten dorobek całego pokolenia jest marnotrawiony. Z udziałem Szewczaka oraz innych bohaterów „dobrej zmiany”.
