Przez 8 lat rządów koalicji PO-PSL z Polski wyjechało z Polski 2 mln osób – stwierdził premier Morawiecki. Po sprawdzeniu: nie 2 miliony, lecz 127 tysięcy! Bez porównania większy ubytek miał miejsce w dwuleciu PiS 2006-7, bo aż 820 tysięcy. Czy doczekaliśmy się sprostowania i przeprosin ze strony premiera?
REKLAMA
Ani sprostowania, ani przeprosin. Odwrotnie, był to początek ofensywy propagandowej, która oczernia poprzedników, (którym doradzał) i oskarża kapitał zagraniczny, (który go wzbogacił).
W tej niemal codziennej serii dezinformacji, kłamstw i półprawd wyróżnia się jedno. Na tegorocznym kongresie w Katowicach, w pięknym centrum konferencyjnym wzniesionym za fundusze UE, premier Morawiecki oświadczył, że Polska jest płatnikiem netto w Unii Europejskiej. Obrażając inteligencję słuchaczy zestawił bezzwrotne transfery z budżetu UE z dywidendami od kapitału zainwestowanego w Polsce, rażąco fałszując dane. Zestawienie bezzasadne, gdyż chodzi o umiarkowaną dywidendę z kapitału, który jest nam potrzebny - modernizuje gospodarkę i tworzy miejsca pracy. Premier trzykrotnie zawyżył dywidendę i zaniżył o 7 mld zł wypłaty z Unii! Niesmak budzi oskarżycielski ton wobec kapitału zagranicznego, czyli pracodawców bankiera Morawieckiego. Niepokój budzi otwarcie antyeuropejska intencja tej kłamliwej wypowiedzi.
Zdemaskowana i napiętnowana nie doczekała się reakcji. Podobnie jak wtedy, gdy chwalił się, że jego BZWBK był „jednym z nielicznych banków, które kredytów w frankach nie udzielały”. Zaledwie 2,3 mld franków w latach 2009-10! Jak wtedy, gdy w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej zapewniał, że rodziny osób niepełnosprawnych dostają 3 tys. zł netto – w rzeczywistości 1716 zł (rodziny z dorosłymi niepełnosprawnymi, nieco więcej z dziećmi). Jak wtedy, gdy zarzucał rządom PO-PSL „groszową waloryzację emerytur”, gdy groszowe były waloryzacje PiS. Gdy kilkakrotnie zawyżył wydatki budżetu na sądownictwo i przypisał sobie 20 mld zł wydawane przez UE i samorządy na program „Dostępność Plus”. Jak przystało na historyka, szczególnie chętnie fałszuje historię. Wedle niego Polska nie istniała w roku 1968 i mamy nadal sądownictwo rodem z PRL-u (Biała Księga!). Insynuując żydowskie współsprawstwo Holokaustu i firmując nieszczęsną ustawę o IPN ma lwi udział w katastrofie wizerunkowej Polski...
Premier dezinformujący opinię publiczną nałogowo to nowość w Unii, podobnie jak prezydent Duda, który łamie konstytucję, na którą przysięgał. Morawiecki rozgrzałby wykrywacz kłamstw do czerwoności! Ale ubiega się o sukcesję po Kaczyńskim, a pranie mózgów przez media publiczne zamienia kłamstwo w urzędową prawdę.
Z dobrze udokumentowanym bagażem fake news, premier Morawiecki wystąpi na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Nie sądzę, by europarlamentarzyści byli zainteresowani jego wywodami nt. przyszłości Unii w dniach ostatecznego zamachu na polski Sąd Najwyższy. Ostrzegam, że w europarlamencie kłamstwo ma krótkie nogi. A może, wbrew dotychczasowym obyczajom, nastąpi cudowne nawrócenie premiera na prawdę? Dość już najedliśmy się wstydu za „dobrą zmianę”!
