Jesienią 2015 roku Polska była w ruinie i najwyraźniej na klęczkach, skoro dopiero miała wstawać z kolan. Klęczała razem z pierwszym prezydentem Parlamentu Europejskiego zza dawnej żelaznej kurtyny - Jerzym Buzkiem, z przewodniczącym Rady - Donaldem Tuskiem, z rekordowymi funduszami UE, z Trójkątem Weimarskim oraz naszymi inicjatywami, które stały się programem całej Unii (Partnerstwo Wschodnie i Unia Energetyczna). Nadeszła „dobra zmiana”. Oto wstępny bilans wstawania z kolan:

REKLAMA
1. Polska PiS jest pierwszym krajem objętym procedurą z art.7, który dotyczy krajów naruszających wartości UE.
2. Parlament Europejski wielokrotnie zajmował się nadużyciami władzy w Polsce, gdy dotąd w podobnym duchu wypowiadał się o krajach spoza Europy.
3. R. Czarnecki, poseł PiS jest pierwszym odwołanym wiceprezydentem PE, z uwagi na zachowanie niegodne tej funkcji.
4. J. Wojciechowski trafił z nominacji PiS do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, czuwającego nad czystością finansów pomimo negatywnej opinii Parlamentu Europejskiego.
5. Unikalna w dziejach UE intryga polskiego rządu, wymierzona w D.Tuska zakończyła się rezultatem 1:27.
6. Zreformowana Krajowa Rada Sądownictwa została wykluczona z Europejskiej Sieci Krajowych Rad Sądownictwa.
7. Wstrzymano ekstradycje do Polski z uwagi na wątpliwości co do niezawisłości naszego systemu sądownictwa.
8. Pierwsza skarga Komisji Europejskiej do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w tak fundamentalnej sprawie status sędziów Sądu Najwyższego.
9. Poważna redukcja polskiej koperty spójności na wstępie do batalii budżetowej na lata 2021-27 ( o 19.5 mld euro mniej w propozycji Komisji Europejskiej w stosunku do funduszy 2014-20) i nie mniej dotkliwe straty w polityce rolnej.
10. Sprowokowana przez nadużycia władzy w Polsce i na Węgrzech „warunkowość prawna” umożliwia zawieszenie funduszy dla krajów, które naruszają rządy prawa.
11. Zupełny brak Polaków w nominacjach na placówki dyplomatyczne UE.
Wystarczy? Warto zapytać prezesa, jaka korzyść z takiego „wstawania z kolan” płynie dla Polek i Polaków? Przecież widać same straty! Nie tylko wizerunkowe. Koszty „dobrej zmiany” stają się namacalne w pieniądzu, w postaci mniejszych funduszy UE na modernizacje kraju i lepszą jakość życia. Niestety, trzeba zakładać, że PiS nie powiedział jeszcze ostatniego słowa...