Nieszczęście systemów, które z patologii czynią normę polega na tym, że patologia wrasta w ludzi i instytucje. Zatruwa przyszłość.
REKLAMA
6-latki w szkole to europejska norma. Belgia zamierza obniżyć obowiązkowy wiek szkolny z 6-ciu do 5-ciu lat od września 2020 roku. Powrót do 7-miu lat w Polsce ma taki sam opłakany skutek, jak inne powroty do PRL-u. Polska młodzież będzie spóźniona na starcie w stosunku do rówieśników z innych krajów zjednoczonej Europy. Wewnątrz kraju zlikwidowane gimnazja, które do pewnego stopnia wyrównywały szanse młodzieży wiejskiej i miejskiej. Pogłębia się pauperyzacja stanu nauczycielskiego, codziennie zniesławianego w TVP. Razi to szczególnie w czasie szczodrego obdarowania głodnych zastępów PiS. Obraża, gdy rząd - nieugięty wobec postulatów nauczycieli - nie żałuje na tucznik i krowy. Pod przewodem minister Zalewskiej spadamy w rankingach edukacyjnych. „The Economist” w roku 2018 umieścił Polskę poniżej Meksyku i Rosji. Jeszcze większe nieszczęście niż chaos, jaki zostawia Zalewska, kryje się treści nauczania, znowu pamięciowego, encyklopedycznego oraz wychowania, nasyconej poczuciem tragizmu i wyjątkowości polskiego losu – co zupełnie nie przystaje do współczesnych realiów.
Piętro wyżej, nasze szkolnictwo wyższe wciąż dołuje w rankingach międzynarodowych. Reforma wicepremiera Gowina, różnie oceniana, separuje funkcje naukowe i edukacyjne uczelni. Jedno jest pewne: ucierpi na tym jakość dydaktyki.
Sojusznikiem szkoły w formowaniu Polaka na miarę potrzeb i możliwości PiS miały być instytucje kultury. Niestety, nie spełniają tego zapotrzebowania. Usiłują być niezależne, a tego „dobra zmiana” nie toleruje. Zadanie dyscyplinowania świata kultury wzięli na siebie ministrowie Gliński i Sellin. Wywiązują się z tego zadania z gorliwością PRL-owskich politruków. Mecenat państwa pojmują jako narzędzie panowania partii nad kulturą i ujarzmiania twórców. A nawet odwetu na niepokornych. Ich łupem padły znamienite polskie sceny w Krakowie i Wrocławiu. Gliński zapisze się w historii jako autor nonsensownego, bo niepotrzebnego wykupu kolekcji Czartoryskich za 100 mln euro, wytransferowane na konto w Liechtenstein. Niezależni muszą odejść – jak Dorota Buchwald z Instytutu Teatralnego, pomimo protestów środowiska, bo trzeba zrobić miejsce dla małżonki korespondenta TVP w Berlinie Cezarego Gmyza. W ramach pedagogiki serwilizmu nie żałują swoim. Po przejęciu i okaleczaniu Muzeum II Wojny Światowej, jego budżet wzrósł o 6 mln złotych. Festiwal FAMA w Świnoujściu odpada, ale ks. Rydzyk uzyskał na swoje muzeum podwyżkę z 70 na 117 mln zł. Na szczęście, przy próbie zawładnięcia Europejskim Centrum Solidarności, pomorski suweren pokazał politrukom PiS gest Kozakiewicza. Zebrano więcej, niż potrzeba, by obronić niezależność ECS!
W kulturze, tak jak w gospodarce, ideałem jest centralizacja, czyli powrót do przeszłości. Centralizacja ułatwia kontrolę. Stąd zamysł połączenia Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, Studia Miniatur Filmowych oraz studiów Kadr, Tor i Kronika. Inicjatywa, która już zyskała sobie miano tworzenia polskiego Mosfilmu. Nie wiem, ile jeszcze szkód kulturowych wyrządzi spółka Gliński-Sellin, zanim odejdą w niesławie, utrwaleni w kabaretowych skeczach. Wiem, że spowodują szkody trudno odwracalne .
