Decyzja Rady Europy by objąć Polskę monitoringiem - jako jedyny kraj UE - świadczy o tym, jak daleko na wschód cofa nas PiS. Przed „dobrą zmianą” byliśmy partnerem Berlina i Paryża w ramach Trójkąta Weimarskiego. Teraz jesteśmy pod obserwacją, razem z Rosją, Turcją Ukrainą, Mołdawią, Serbią, Azerbejdżanem, Gruzją, Armenią, Albanią, Bośnią i Hercegowiną - z uwagi na zagrożenia praworządności. Jeszcze ciekawsze towarzystwo miała Polska PiS w roku 2016, kiedy na jednej sesji Parlamentu Europejskiego krytykowano zagrożenia wolności obywatelskiej w Nigerii, Hondurasie, Pakistanie i w Polsce! Upokarzające było oburzenie Vioricy Dancilo, byłej premier Rumunii, na porównanie jej kraju z Polską i Węgrami: „Rumunia to kraj demokracji, a nie dyktaturka jakiegoś Orbana czy Kaczyńskiego!” Niezwykle opiniotwórczy „The Economist” pisze wprost o zagrożeniach, jakie niesie bezprawie w Polsce dla całej Unii Europejskiej.

REKLAMA
Tak właśnie postrzegana jest Polska po roku 2015. Nikt wcześniej nie zrujnował wizerunku i pozycji własnego kraju tak szybko i tak dotkliwie, jak PiS. Nie było po temu żadnego powodu. Nie ciąży nad nami żadne historyczne i geopolityczne fatum, które prześladowało wcześniejsze pokolenia Polaków. Wszystko się bierze z żądzy władzy dziwacznego człowieka z Nowogrodzkiej. W nadziei na profity własne i korzyści całej rodziny, destrukcyjne dzieło Kaczyńskiego realizują całe zastępy „miernych ale wiernych”. Nie daliby rady, gdyby nie codzienne ogłupianie Polek i Polaków w mediach publicznych. Kłamstwo nie przekracza linii Odry i Nysy, ale w kraju robi swoje.
Miliony rodaków, którzy są w polu rażenia telewizji Kurskiego, żyją w przekonaniu, że kraj jest atakowany dlatego, że „wstaje z kolan”. A to nie podoba się unijnym mocarstwom, które chciałyby rozgrywać Europę po swojemu. Propaganda rządowa kreuje wrażenie oblężonej twierdzy. Skoro tak, to wszystkie ręce na pokład! W obronie ojczyzny, zagrożonej przez zewnętrznych i wewnętrznych wrogów. Kto nie z nami, ten zdrajca…
Trudno o bardziej fałszywy obraz kraju zakotwiczonego w NATO i UE, zatem bezpiecznego i czerpiącego ogromne korzyści z UE, w postaci miliardowych funduszy i dostępu do wspólnego rynku. Można to wszystko zaprzepaścić, a PiS uparł się, by niszczyć dorobek 30-lecia polskiej wolności. Dlatego demokratyczny świat upomina się o Polskę – staje w obronie wolności obywatelskich i naszego miejsca w Europie.
Te dwa światy - prawda o osamotnieniu i marginalizacji Polski oraz kłamstwo o jej rosnącym znaczeniu - oddalają się od siebie. Kłamstwo osłania bezczelna propaganda. Rząd PiS w Europie coraz bardziej przypomina pijanego kierowcę, który jedzie pod prąd i oskarża innych o łamanie przepisów. Bolesne skutki tego szaleństwa poznamy wkrótce, jeśli Polacy nie obudzą się na czas w wyborach prezydenckich roku 2020.