Rok 1989 odmienił oblicze Europy. Stary kontynent był wtedy „nowym odważnym światem”. Było co świętować – kolejne kraje, śladem Polski, wyrywały się z imperium ZSRR, dołączając do świata demokracji. Fukuyama pisał o „końcu historii”. Triumf liberalnej demokracji miał być ostateczny i globalny, a nie tylko europejski. W roku 2019 świętowaliśmy 30-lecie radosnej Jesieni Ludów, ale nastrój nie był radosny. Wybrałem trzy ilustracje. Jesień Ludów byłą początkiem jednoczenia Niemiec, ale też początkiem rozpadu Czechosłowacji. W rocznicowych obchodach w Polsce i Czechach mocno wybrzmiał protest przeciw aktualnej władzy.
REKLAMA
Zaczęło się w Polsce
Nie brakuje w Polsce ludzi, którzy uważają III RP za udane dzieło zbiorowe Polaków. Potwierdzają to wszelkie wskaźniki mierzące nasz cywilizacyjny awans. Ruszyliśmy w poszukiwaniu straconego czasu - z winy zaborców, okupantów, komuny oraz głupoty własnej. Odrodzeniu w roku 1989 sprzyjała łaskawa geopolityka, ale miała w tym udział także własna rozwaga i odwaga, która zrodziła Sierpień 1980, a potem Okrągły Stół i wybory w czerwcu 1989 roku. Na przekór stereotypom, Polska wybiwszy się na niepodległość, wybiła się na gospodarność. Rocznicę czerwca 1989 świętowano uroczyście, zwłaszcza w Gdańsku, ale działo się to w cieniu przegranych wyborów europejskich i niepokoju o wynik wyborów parlamentarnych. Wygrali je ci, którzy wmówili milionom Polaków, że Okrągły Stół był zdradą, z której wzięła się postkomuna. Dopiero „dobra zmiana” roku 2015 pozwoliła odzyskać Polskę dla Polaków. Tak więc Polska obchodziła radosną rocznicę głęboko podzielona, a zwycięski obóz polityczny roku 2019 woli celebrować rocznice naszych historycznych klęsk i cierpień, jako istotę polskiego losu.
Czechy – rocznicowe protesty.
„Aksamitna rewolucja” spełniła kryteria wzorcowej dekomunizacji kraju. Przewodził Václav Havel, który szybko stał się ulubieńcem zachodniej opinii publicznej. Wkrótce jednak „aksamitna rewolucja” zamieniła się w aksamitny rozwód Czechów i Słowaków. Rosła nostalgia za utraconym, komunistycznym rajem. Symbolem tej nostalgii jest trwałe miejsce Komunistycznej Partii Czech i Moraw, założonej w roku 1990 (!) na mapie politycznej Czech. Partia otwarcie nawiązująca do przeszłości stała się de facto koalicjantem rządu premiera Babisza w roku 2018. Podobnie jak premier (przed rokiem 1989 członek partii komunistyczne, a nawet informator służ specjalnych), nie ukrywa swych prorosyjskich sympatii. 30-lecie „aksamitnej rewolucji” upłynęło w Pradze pod znakiem masowych protestów przeciw premierowi Babiszowi, który zawiązał swoją Akcję Niezadowolonych Obywateli pod hasłem walki z korupcją, a sam stał się adresatem poważnych oskarżeń, związanych z nadużyciem funduszy unijnych.
Smuta DDR-u
Niemcy znacznie lepiej obeszły się z rocznicą upadku muru berlińskiego, niż my z naszymi rocznicami. Dlatego mur berliński – jako symbol „Jesieni Ludów” - wypiera z europejskiej pamięci nasz „Okrągły Stół”. Nie jest to jednak masowe, ludyczne świętowanie. Filmy dokumentalne przypomniały euforię z 9 listopada 1989, kiedy mur runął w dość przypadkowych okolicznościach. Dziś, jadąc przez ziemie dawnego NRD, mam dojmujące wrażenie bezruchu i smuty. Pomimo miliardowych transferów i nowoczesnej infrastruktury, mieszkańcy szukają lepszego życia na zachodzie Niemiec. Tylko 5 proc. potencjału gospodarczego NRD zostało w rękach Niemców ze wschodu. Wszelkie wskaźniki gospodarcze, społeczne a nawet poczucie szczęścia, różnicują dwie części Niemiec w 30 lat po ich formalnym zjednoczeniu.
Listę narodowych przypadków ilustrujących teraźniejszy cień nad rocznicą radosnej Jesieni Ludów można wydłużać. Odnotowując krajowe różnice, warto szukać tego, co jest wspólnym mianownikiem rocznicowej smuty 30-lecia – o tym w jutrzejszym blogu.
