Koronawirus jest globalnym nieszczęściem. Nie wiemy, czy z tego kryzysu wyłoni się lepszy świat. Wątpię. Pewnym pocieszeniem jest wzrost zapotrzebowania na rzetelną wiedzę i eksperckie porady, w imię przetrwania. Pandemia obudziła instynkt samozachowawczy, który każe szukać ratunku u tych, którzy mogą pomóc, bo się znają. Wraca „oświecenie” – rozum wygrywa z ciemnogrodem. Głos stracili znachorzy, także polityczni znachorzy, podpowiadający proste recepty na skomplikowane wyzwania. Nie wszędzie, niestety. Gdyby Amerykanie odrzucili idiotyczne recepty prezydenta Trumpa, (m, in środki dezynfekujące dla oczyszczenie organizmu!), może kraj, który przez stulecia był wyśnionym rajem, nie stałby się epicentrum wirusa. Równie mądra recepta premiera Johnsona – stadna odporność (herd immunity) – kosztowała życie setek jego rodaków. Generalnie jednak, zatrwożony świat mniej wierzy populistom i znachorom wszelkiej maści.
Koronawirus – powrót „oświecenia” i zmierzch wiary w cuda?
REKLAMA
Niestety, do krajów, w których populizm wygrywa od lat i trzyma się mocno w epoce koronawirusa, należy Polska. Kłamstwo „Polski w ruinie” i nierealne obietnice torowały drogę do wyboru Dudy na prezydenta i zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych roku 2015. Podobnie jak w USA i Wielkiej Brytanii w roku 2016, nie słuchano ekspertów i ich ostrzeżeń. Polska żyła „ponad stan” w rozumieniu racjonalnego gospodarowania. Przejedzono tłuste lata i nawet bez koronawirusa i suszy widać było, jak źle przygotowany jest nasz kraj na gospodarcza niepogodę. Jeszcze bardziej dotkliwie ujawniał się dramat niedofinansowanej służbie zdrowia. Pozostała wiara w pomocną rękę opatrzności, co w Polsce ma wielowiekową tradycję.
Minister Szumowski zawierzył służbę zdrowia Matce Boskiej podczas pielgrzymki na Jasnej Górze w maju 2018 roku. Inny minister, Tchórzewski, zawierzył „wszystkie sprawy energetyki’ Matce Bożej Królowej Polski, w tym samym miejscu w sierpniu 2018 roku. Szli śladem premiera Morawieckiego, który w roku 2017 w Toruniu zawierzył gospodarkę po całości... Zapewne jest to jedyny rząd w UE, który powierza sprawy państwowe ochronie niebios, ale przecież jesteśmy w kraju, w którym miała miejsce sejmowa modlitwa o deszcz. A także próba intronizacji Jezusa na króla Polski, choć to przecież Żyd, a nawet uchodźca! Nie dziwota, że widząc takie wzory na górze, nasz lud też żyje po swojemu, w sposób, który niekoniecznie pasuje do XXI wieku. Mamy nieźle rozwinięty ruch antyszczepionkowy, a w niektórych miejscach znachor jest bliższy ludności, niż dyplomowany lekarz. Mamy też przykład alternatywnej stomatologii w miejscowości Cielętniki, gdzie rosła 700-letnia lipa. Przewrócił ją orkan Ksawery w roku 2017, dlatego że była przez lata podgryzana przez pątników w drodze do Częstochowy. Wierzyli, że to gwarantuje zdrowe zęby, więc gryźli, modląc się do św. Apolonii, patronki dentystów. Mamy wiele innych dowodów trwałości zabobonu w Polsce XXI wieku. Oby je wytrzebiła, chociaż częściowo, przygoda z Koronowirusem!
Żniwo koronawirusa jest straszne. Dlatego do łask wrócił rozum i wiedza. Globalna pandemia. Ucisza hochsztaplerów, populistów i znachorów. Przywraca wiarę w „mędrca szkiełko i oko”. Jeśli trochę się to utrwali i trafi do Polski, będzie można rzec, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
