Bajeczne piękno wybrzeża Morza Śródziemnego nie ma sobie równych na naszym kontynencie. To nie tylko krajobraz, ale także ludzka maestria w ubogaceniu przyrody. Jak dla mnie, norweskie fiordy, Dolomity, Toskania, ale także nasze Tatry mogą konkurować z Lazurowym Wybrzeżem pod względem urody. Tyle, że południe Włoch, Grecji i Hiszpanii usiane jest bezcennymi pomnikami naszej cywilizacji. Z dodatkiem kultury Maurów na Półwyspie Iberyjskim. Zabytki dodane do krajobrazu potęgują atrakcyjność europejskiego Południa.

REKLAMA
Tyle, jeśli chodzi o zachwyty. Jest jednak druga strona medalu. Wspaniale obdarowane przez przyrodę i człowieka regiony cierpią najbardziej w kryzysach, które dotknęły nasz kontynent w XXI wieku. Kryzys finansowy, importowany z USA w roku 2008, przeorał mapę polityczną Grecji, Włoch i Hiszpanii. Wszystkie te kraje padły łupem populizmu, w którym Włochy tkwią do dzisiaj. Kryzys migracyjny, który miał swoje apogeum w roku 2015, pogrążył je znowu w lękach i frustracji.
Gdy w roku 2020 Chiny zaraziły nas koronawirusem, pierwszą ofiarą były Włochy, potem Hiszpania, mniej Grecja, ale pandemia znowu uderzyła w kraje najbardziej dotknięte przez poprzednie kryzysy. Biją rekordy zadłużenia publicznego - Grecja (178 proc. PKB) i Włochy (137 proc.), a Hiszpania (98 proc.) jest niewiele lepsza. Cierpią, ponieważ nakazy i zakazy czasu pandemii zabierają mieszkańcom tych regionów to, co kochali najbardziej - otwarty, zbiorowy styl życia. Na tym nie koniec, bo są to kraje czerpiące największe korzyści z turystyki, która w Grecji wnosi 20 proc. PKB, a w Hiszpanii i Włoszech znacznie więcej, niż unijna średnia (10 proc.). Sezon 2020 rysuje się marnie…
Najmniej wygodne pytanie dla mieszkańców i polityków pięknego Południa dotyczy tego, na ile ich cierpienia są zawinione – przez grzechy na górze, ale także przez miliony wyborców, którzy stawiają na nieodpowiedzialnych polityków. Bardzo polskie pytanie! Na pewno trzeba uwolnić jednych i drugich – suwerena i wybrańców – od jeszcze jednego kłopotu, który nawiedza Południe. Jest to nadzwyczajna skala klęsk żywiołowych. Ich europejski repertuar wyglądał skromnie na tle innych kontynentów - powodzie w naszej części Europy i pożary w Grecji i Hiszpanii, z dodatkiem wrażliwych sejsmicznie Włoch. Niestety, ocieplenie klimatu zagęszcza klęski żywiołowe. Tego nie można zapisać na konto rządzących. Natomiast wrażliwość na rozmaite kryzysy XXI wieku, ujawniająca nieporadność państwa, ma bezpośredni związek z wyborami politycznymi na południu Europy.
Jeśli frustrowany suweren Południa stawia na populistyczne rozwiązania realnych problemów, może oczekiwać, że te problemy będą narastały. Jest to szczególny przypadek Włoch – trzeciej gospodarki UE. Przez co stanowi znacznie większe zagrożenie, niż bankructwo niewielkiej Grecji w czasie kryzysu finansowego, co skłoniło Brukselę do rzucenia koła ratunkowego, w postaci miliardowych kredytów. Nic dziwnego, że Angela Merkel, wbrew opinii publicznej w Niemczech, przyzwoliła na wspólną, europejską odpowiedzialność za kłopoty Południa, które biorą się z zarówno obiektywnych uwarunkowań, jak i populistycznej fali, która zalewa te rejony. Otwiera to drogę do uwspólnotowienia krajowych długów. Nie nasz problem? Nasz, bo jesteśmy członkami europejskiej wspólnoty, a zauważalny egoizm Polski PiS może nas drogo kosztować w następnych rozdaniach unijnego budżetu.