Patrząc globalnie, demokratyczny Zachód jest tylko wyspą na oceanie reżimów autokratycznych, totalitarnych i udawanych demokracji wszelkiej maści. Europejskie demokracje obroniły się na naszym kontynencie, z udziałem Planu Marshalla i pod militarną kuratelą USA. Oś transatlantycka była ostoją wolnego świata i żywiła nasze nadzieje. Od czasu wstąpienia do NATO (1999) i UE (2004) jesteśmy uczestnikiem tego świata.

REKLAMA
Po wojnie, kolejni prezydenci USA sprzyjali integracji europejskiej. Negatywnym integratorem wspólnoty było zagrożenie ze strony Związku Radzieckiego. Obie strony Atlantyku spajały fundamentalne wartości. Tak było do stycznia 2017 roku, kiedy w Białym Domu zasiadł prezydent Donald Trump. Już jego kampania, wypełniona po brzegi kłamstwem i hołubieniem zwolenników brexitu, zwiastowała nowe czasy. Wszystkie złowrogie zwiastuny potwierdziły się, z nawiązką.
Spuścizna Trumpa to wewnętrzne podziały, rozgrzane do temperatury wojny secesyjnej. Na zewnątrz, chaos i nieobliczalność. Zaprzeczenie Pax Americana. Więź transatlantycka zamieniła się w nieskrywaną niechęć, wyrażoną w słowach (pochwała brexitu) oraz czynach - w postaci zatargów celnych z Europą. Na szczęście, zanim do akcji wkroczył Trump, finalizowane były przełomowe porozumienia handlowe z Kanadą i Meksykiem. Stało się jasne, że zerwana została więź ideowa - wspólny fundament wartości, który spajał dwie strony Atlantyku. Zaciążyło to także nad kondycją NATO. Sojusz obronny demokratycznego świata, który zdawał się być anachroniczny w epoce Gorbaczowa, nabrał aktualności w epoce Putina. Ale dla Trumpa pozostał „reliktem przeszłości”. W jednym Trump miał rację - żądając od europejskich sojuszników większego wysiłku militarnego. Tyle, że nawet w tym żądaniu kryła się rachuba na zakupy amerykańskiego sprzętu militarnego. Czyli, transakcyjne podejście do NATO – tyle jest warte ile zakupi w US! Co gorsza, Trump nie uzgadniał z partnerami z NATO swych poczynań. Tak istotnych, jak bezpłodne układy z Koreą Północną, czy sprzeczna z linią Unii Europejskiej, nieszczęsna konferencja nt. bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie w lutym 2019 roku, gdy „wrobił” Polskę w rolę gospodarza (nie pytając). Skutek? Skłócenie z Izraelem (premier Netanjahu oskarżył Polskę o współudział w Holocauście) i zniszczenie 500-letnich, przyjaznych stosunków z Iranem.
Ten przykład doskonale ilustruje instrumentalne traktowanie Polski – kraju, gdzie Trump mógł liczyć na upragnione oklaski, zamiast gwizdów, które spotykały go w całej Europie. Joe Biden zwiastuje nadzieję na renesans wspólnoty transatlantyckiej i solidarnej krucjaty w walce z ociepleniem klimatu. Ale lekcja Trumpa musi być zapamiętana – zyskał miliony bezkrytycznych wyznawców w Ameryce. Wskrzeszenie Trumpa lub jakiejś mutacji Trumpa jest wielce prawdopodobne.
Wniosek może być tylko jeden. Unia Europejska musi się ubezpieczyć na niespokojne czasy. Musi wziąć większą odpowiedzialność za własny kontynent! Także w zakresie bezpieczeństwa i obronności. Oby Polska, już bez PiS, była udziałowcem tej koniecznej drogi UE ku samodzielności w globalnym świecie!