Kaczyński obiecał, próbuje, ale nie da rady. Widać, słychać i czuć, że traci kontakt z rzeczywistością. Zatrważa jednak rzesza „miernych, ale wiernych”, gotowych spełniać obsesje dziwaka z Żoliborza. Wykluczam ich zupełną, polityczną ślepotę - brną w szkodę w nadziei na osobiste i rodzinne profity. Mają po swej stronie dużą część społeczeństwa, znieczuloną przez 500 plus. Żeby ci ludzie byli nieświadomi, że PiS zabiera im europejską przyszłość, poddano ich codziennemu praniu mózgów w mediach rządowych. By zwiększyć skuteczność kampanii ogłupiania narodu, potrzebna jest jednak likwidacja niezależnych mediów. Sposób zapożyczono z Węgier Orbana. Należy podciąć materialne podstawy egzystencji wolnych mediów, by stały się łatwym łupem dla podmiotów spolegliwych wobec władzy. Temu ma służyć podatek, przewrotnie nazwany opłatą solidarnościową od wpływów reklamowych. Osłaniany jest kłamstwem, iż służy rozprawie z koncernami zagranicznymi. Bzdura! Gracze globalni, w tym amerykańskie platformy cyfrowe, znają sposoby, by uniknąć opodatkowania. Podatek uderzyłby w firmy medialne zarejestrowane w Polsce i płacące podatki w naszym kraju. Zasługują na tarczę ochronną w czasie pandemii, a nie na nowe obciążenia! Na podatku się nie kończy. Orlen przejmuje Polska Press, a tym samym kontrolę nad 20 dziennikami, 120 tygodnikami i 500 portalami internetowymi. W zanadrzu jest tzw. ustawa dekoncentracyjne ministra Glińskiego, która może wymusić tanią wyprzedaż aktywów medialnych. Niewygodni dziennikarze są szykanowani, podobnie jak niepokorni sędziowie. Słowem, jest to szerszy plan zniszczenia ostatniej reduty wolności – po rozprawie z Trybunałem Konstytucyjnym, niezawisłym sądownictwem i osłabionym samorządem terytorialnym. Wszystko po to, by Kaczyński mógł urządzać Polskę po swojemu. Niedoczekanie!

REKLAMA
Kolonizowanie sfery publicznej przez PiS pozostawi trwałe szkody. Ale nie będzie Budapesztu w Warszawie. Piszę to w czasie, gdy zamilkła ostatnia niezależna stacja na Węgrzech – Klubradio. Premierowi Orbanowi udało się zdławić niezależne media. Kaczyński też się zamachnął, ale Polska się nie poddała. Forsowana ustawa medialna zjednoczyła w solidarnym proteście wolne media i opozycję. Za sprawą Gowina nastąpiło pęknięcie w szeregach zjednoczonej prawicy. PiS zmuszony został do odwrotu. Nie sądzę, by Kaczyński zaniechał rozprawy z mediami, gdyż odgrywa to istotną rolę w jego planie demontażu wszelkich bezpieczników praworządności. Obecny kryzys koalicji zmusza jednak do ostrożności. Zanim PiS ponowi atak, polskie reduty oporu przeciw nadużyciom władzy zyskają sojusznika. Jest nim nowy program UE na lata 2021-27 o nazwie „Prawa i Wartości”. Dysponuje budżetem 1.5 mld euro, z czego 690 mln euro, dzielone bez pośrednictwa rządów, dedykowane jest wprost niezależnym instytucjom i organizacjom, które bronią europejskich wartości. Przyłożyłem do tego rękę i jest to powód do dumy. Może to być upragniony tlen dla społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i na Węgrzech. W samą porę…