W czasie zamachu na TVN nie zapominajmy o zamachu na fundusze UE. Chodzi o Europejski Program Odbudowy (Recovery and Resilience Facility), który jest nadzwyczajnym świadectwem europejskiej solidarności, na miarę nadzwyczajnych wyzwań czasu pandemii. Szybka ratyfikacja podwyższonego pułapu tzw. środków własnych w 27 parlamentach - warunek pozyskania aż 750 mld euro na rynkach finansowych - dowodzi tego, jak bardzo oczekiwany i użyteczny jest ten program.
REKLAMA
Komisja Europejska pożycza po to, by możliwie szybko wprowadzić pieniądze do gospodarki. Z zasady jest to program awaryjny, trzyletni. I rzeczywiście, pieniądze płyną do większości krajów członkowskich. Już ponad 50 mld euro. Nie tylko zaliczki. Cieszy, że beneficjentami są takie kraje jak Hiszpania, które mocno ucierpiały w czasie pandemii, a wcześniej dotknięte były przez kryzys finansowy.
Martwi jednak, że polska koperta, Krajowy Plan Odbudowy nie zasila naszej gospodarki. Straciliśmy szansę na zaliczkę rzędu 4.7 mld euro, bo termin upływa z końcem roku. Te pieniądze nie przepadną, ale uruchomienie każdej transzy będzie okupione spełnieniem wielu warunków. Samo opóźnienie jest stratą, bo w kryzysie czas to pieniądz.
Powody zamrożenia KPO są zrozumiałe. Mamy podstawy do obaw, że pieniądz inwestycyjny może zamienić się w fundusz wyborczy lub wzbogacać rodzącą się oligarchię rządową, jak to dzieje się na Węgrzech. Doświadczenie Rządowego Funduszy Inwestycji Lokalnych i innych darów rządowych, dzielonych „po uważaniu”, potwierdza te obawy.
Nie ma bezwarunkowych pieniędzy w UE. Warunki uruchomienia funduszu są jasne i oczywiste. Są zgodne z zaleceniami dla Polski, sformułowanymi w tzw. Country Specific Recommendations, gdzie czytamy: „Stabilne i przewidywalne otoczenie działalności gospodarczej i przyjazny klimat inwestycyjny odgrywają ważną rolę w ożywieniu gospodarczym po pandemii. Niezbędne w tym zakresie są: niezależność, wydajność i jakość systemu wymiaru sprawiedliwości...” Są to warunki tożsame z zasadami, na które zgodziła się Polska w roku 2004, torując sobie drogę do członkostwa w UE.
Spełnienie tych warunków jest w interesie obywateli, gdyż chronią ich przed nadużyciami władzy. Spełnienie tych warunków i pozyskanie funduszy na inwestycje jest pilną potrzebą gospodarki.
Dlaczego pieniędzy nie ma? Dlatego, że spełnienie warunków byłoby przyznaniem się do zupełnego fiaska reform Ziobry. Bo to nie naprawa, tylko destrukcja niezależnego wymiaru sprawiedliwości. Kaczyński jest zakładnikiem Ziobry, a Polska jest zakładnikiem antyunijnych obsesji Kaczyńskiego. Trzeba pytać prezesa, Ziobrę, czy Morawieckiego: jakie korzyści odnosi Polak/Polka z tej wojenki z Brukselą i rujnowania sądownictwa? Widać same straty! Nie ma pieniędzy, za to są kary rzędu 1.5 mln euro dziennie...
Dotąd szkodzenie Polsce było dziełem zaborców i okupantów. Teraz dzieło zniszczenia dokonywane jest własnymi rękami, bez żadnego historycznego i geopolitycznego fatum...
