
Policja wtargnęła w ostatniej chwili. Połyskujący w świetle kuchennej jarzeniówki nóż miał zaraz opaść na klatkę piersiową przerażonego dziecka. Sąd nie miał wątpliwości – było to ewidentne usiłowanie zabójstwa. Mężczyzna jednak został oczyszczony z zarzutów. Sędzia nie mógł postąpić inaczej, ponieważ oskarżony zeznając na rozprawie powiedział przecież, że to Bóg kazał mu zabić swojego syna.
REKLAMA
Moria – tak w Biblii zatytułowany jest znany złowieszczy fragment historii Abrahama (Rdz 22, 1-19). Żydzi określają go słowem akeda (związanie), albo akedat Icchak (związanie Izaaka).
Ta mrożąca krew w żyłach opowieść pokazuje nam starego człowieka wystawionego na okrutną próbę. Poproszony o złożenie Bogu w ofierze swojego syna, nie waha się ani chwili. By nie utrudniać trzydniowej podróży, Abraham oczywiście nie zwierza się Izaakowi ze swoich zamiarów. Nawet gdy syn przytomnie pyta się go: „oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?”, ten odpowiada wymijająco: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój”. Chyba żeby jeszcze bardziej ukryć swoje mordercze zamiary (albo po prostu nieświadomie) Abraham dopuszcza się krwawego żartu – każe Izaakowi nieść drewno, na którym ma go później spalić.
Zobacz też: 5 filmów, które musi zobaczyć każdy ateista
W ostatniej chwili Anioł (to ciekawe, że już nie sam Bóg) powstrzymuje Abrahama słowami: „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna.” W nagrodę Abrahamowi obiecano całe mnóstwo potomków (co zresztą już miał zagwarantowane parę rozdziałów wcześniej).
Kiedyś, gdy jeszcze byłem wierzący, bardzo lubiłem tę historię. Pokazywała największą cnotę religii – ślepe posłuszeństwo. Później zacząłem dostrzegać okrucieństwo Boga, jakie objawiło się w kraju Moria. Wyobrażałem sobie śmiertelnie przerażonego, szamoczącego się Izaaka i obłąkańczy błysk w oku Abrahama, który całą miłość do syna i wszystkie podstawowe instynkty potrafił odrzucić za podszeptem głosów, które słyszał w głowie.
Inspiracja
Akeda była inspiracją dla wielu artystów. Malarze na różnorakie sposoby przedstawiali i wciąż przedstawiają w szczególności punkt kulminacyjny tej opowieści (kliknijcie w "więcej zdjęć" na górze wpisu, tam dzieła Carravaggia, Rembrandta, Adiego Nesa i Michaela Gäblera).
Niedawno mogliśmy też poznać utwór inspirowany wydarzeniami w kraju Moria. Na ścieżce dźwiękowej do filmu "Igrzyska śmierci" (2012) ("Hunger Games" na podstawie powieści Suzanne Collins) pojawiła się piosenka zespołu Arcade Fire pod tytułem "Córka Abrahama" ("Abraham's Daughter"). Opowiada ona poruszającą apokryficzną historię, w której tytułowa bohaterka obserwuje swojego ojca i Izaaka. Gdy Abraham podnosi rękę na jej brata, bezimienna bohaterka napina łuk skierowany w stronę mającego właśnie dokonać zbrodni ojca.
Również w literaturze odnajdziemy akedę. Sol Weintraub, bohater powieści science-fiction Dana Simmonsa pod tytułem "Hyperion" (nagrodzonej Hugo i Locusem), przedstawia zupełnie inne spojrzenie na opowieść o Abrahamie i Izaaku. Twierdzi, że akeda to próba nie dla Abrahama, a dla samego Boga.
Wydarzenia z kraju Moria ciekawie wykorzystał w polemice Penn Jillette (znany iluzjonista i ateista). W rozmowie dla serwisu bigthink.com, zarysowuje on hipotetyczną sytuację, w której osoba stająca przed sądem za zabicie dziecka, tłumaczy, że Bóg (czy gadający wąż) kazał mu to zrobić. Mimo tego, że zarówno sędzia, prokurator, ława przysięgłych, jak i widownia to głęboko wierzący chrześcijanie, którzy w kościołach słyszeli nie raz o „wspaniałym” czynie Abrahama, nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, że oskarżony może mówić prawdę.
Dlaczego? Czy traktują historię Abrahama tylko jako przerysowaną przypowieść? Czy nie biorą pod uwagę, że Bóg naprawdę mógł szepnąć komuś na ucho taką przerażającą prośbę?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach.
Czytaj także: Jak zaprojektować religię doskonałą, która przetrwa wieki i zdobędzie miliony wyznawców
PS. Zachęcam też do zajrzenia w tym kontekście do innej historii z Biblii pod tytułem "Ślubowanie Jeftego i zwycięstwo" (Sdz 11, 29-40). Jefte obiecał Bogu, że jeśli wygra bitwę, to odda na całopalenie pierwszą rzecz, która powita go w domu po powrocie. Niestety była to jego córka. Jefte z żalem "wypełnił na niej swój ślub". Tym razem nie było anioła, który by powstrzymał ojca w ostatniej chwili przed zabiciem dziecka.
