Biblię, świętą księgę chrześcijan, może pokochać każdy ateista. Zarówno za ogólnoludzkie wartości jakie znajdziemy na jej kartach, a także fascynującą historię Żydów przeplatającą się z baśniowymi opowieściami
Biblię, świętą księgę chrześcijan, może pokochać każdy ateista. Zarówno za ogólnoludzkie wartości jakie znajdziemy na jej kartach, a także fascynującą historię Żydów przeplatającą się z baśniowymi opowieściami Fot. Andrei Kuzmik / Shutterstock

Jesteśmy bardzo często odbierani jako malkontenci i wieczni krytykanci nastawieni cały czas na konfrontację. I oczywiście jest w tym trochę prawdy – wielu ateistów uwielbia twórcze dyskusje z osobami religijnymi, które często przeradzają się w ostre spory. Żeby jednak pokazać, że nie tylko ideologiczne zwady ateistom w głowie, proponuję Wam zadanie: napiszcie w komentarzach trzy rzeczy, które lubicie w religii i/lub Kościele.

REKLAMA
Moje trzy rzeczy, które lubię w religii:
Inspiracja. Wierzenia i Kościoły są dla mnie po prostu fascynujące. Uwielbiam poznawać ciekawe religie i sekty, ich sztukę, to jak tłumaczą świat, jakie celebrują tradycje. Wzruszam się, słuchając pięknej religijnej muzyki czy wierszy, albo oglądając majestatyczne kościoły. I nie mówię tu tylko o dziełach Bacha, czy freskach Kaplicy Sykstyńskiej, ale także o chrześcijańskim rocku, czy przydrożnych kapliczkach. Nie jestem w swojej fascynacji osamotniony. Na przykład Robert Biedroń, poseł Ruchu Palikota, ateista, zbiera figurki Marii matki Chrystusa.

Oddanie. Imponują mi ludzie religijni, którzy oddają się w pełni swoim przekonaniom. Najbardziej szanuję tych, którzy nie boją się głośno mówić o swojej wierze i podporządkowują całe swoje życie religii. Nie zrozumcie mnie źle, oczywiście nie pochwalam wielu ich działań. Zgadzam się jednak z biblijną zasadą "Obyś był zimny albo gorący!" ale nigdy letni (Ap 3, 15).

Tradycja. Religia i Kościoły to bardzo ważna część naszej historii. Jakbyśmy nie oceniali tych zjawisk, nie można o nich zapominać. Ich poznanie jest kluczem do zrozumienia teraźniejszości. Dlatego na przykład z wielką przyjemnością czytam Biblię i to nie tylko, żeby zbierać paliwo do polemik.
A Wy, ateiści, co lubicie w religii i/lub w Kościele? Może macie jakieś ciepłe wspomnienie, jakąś ważną dla Was religijną osobę, rzecz, miejsce, piosenkę, kościół? Napiszcie proszę o tym w komentarzach – szczerze i bez sarkazmu.