Wyjątkowo pięknie zakwitły tej wiosny krzewy derenia! Jednak to nie o ich ozdobnej roli tu będzie, ani o pożytku dla przetworów, a o niepowtarzalnej nalewce z dojrzewających jeszcze owoców. Przejdźmy więc do przepisu, wg znalezionej i sprawdzonej starej receptury!

REKLAMA
logo

Proporcje: 1 kg owoców derenia (dziko rosnącego z dala od dróg i autostrad), 1 litr spirytusu, 1 kg cukru, 1 litr wody.
Owoce oczyścić, opłukać, wytrzeć, ponakłuwać śpikulcem, wsypać do gąsiora. Zalać wszystek spirytusem, zakorkować szczelnie i odstawić w ciepłe miejsce na miesiąc.
Po upływie czasu tego, zlać spirytus do odrębnego gąsiora przesączony przez muślin i szczelnie zakorkować, odstawić.
Z wody i cukru nagotować syropu, a gdy ostygnie zalać ulepem owoce derenia w pierwszym gąsiorze i znowu szczelnie zakorkowany, trzymać w cieple przez miesiąc.
Odcedzić tak wyrobiony ulep i połączyć z odstawionym spirytusem.
Szczelnie zakorkować i wynieść do chłodnej piwnicy. Gotowy do używania po 6 miesiącach, gdy dobrze przejdzie.
Na koniec warto pamiętać: dereniówka im starsza, tym wyborniejsza!
Warto zatem robić jej tyle, by z każdego roku część butelek zostawało na znakomite okazje w latach późniejszych.