Wczoraj, gdy jechaliśmy z Prowansji na Lazurowe Wybrzeże - tak, tak, to nie to samo - dzieci z nudów chrumkały.

REKLAMA
Był to więc dzień chrumkania. Gdy dotarliśmy do St Paule de Vence, aby jutro podążać śladami Gombrowicza w Vence, to odpoczywaliśmy nad basenem. Morze, które oczywiście preferujemy jest tu nie do przyjęcia.
Tłumy ludzi, korki, pełno złej architektury. Lazurowe Wybrzeże jest dziś ofiarą własnego sukcesu i wzbudza litość. Oazy luksusu, gdzie jest jeszcze nie zniszczony krajobraz kosztują dziesiątki tysięcy euro dziennie i są żywym wyrzutem sumienia, że wszystko co piękne się właśnie skończyło.
Cała ta przygoda skłaniania do tego, aby napisać książkę o Dzierwanach - ukrytym skarbie Europy jakim jest Suwalszczyzna!