Kumaki, ropuchy, żaby niebieskie - tysiące żab w rozlewiskach Biebrzy daje koncert, jakiego nie zrobi żadna, nawet najwybitniejsza, orkiestra filharmoników. Jedność nieskończonej mnogości. Wieczność i chwila.

REKLAMA
Zatrzymałem się około 22-ej w okolicach Wizny i nie mogłem przestać słuchać. Kilkanaście kilometrów dalej - muzyka bagna. Świsty bekasów, wrzaski niespójne, chlupanie bagna, porykiwania łosia. Była już północ, a ja nie mogłem się oderwać od tej muzyki życia.
I wreszcie rano - wstałem późno około 9-ej - totalne brzęczenie owadów. Wpierw myślałem, że to jakaś awaria urządzenia elektronicznego daje taki szumiący jazgot, ale po chwili zorientowałem się, że to miliony, miliardy owadów - w świecie bez liści, tłumiących ich dźwięki - dają ten potężny szum.
I jeszcze upał wśród drzew bez liści, to tak niecodzienne w Polsce.
Wieczorem mowa ognia w kominku też okazała się muzyką.
Zasypiałem oszołomiony całodziennym muzykowaniem.

Zaproszenie na pierwszomajowy kongres Ruchu Palikota: