W sobotę odbył się kolejny marsz Wolnych Konopi, a jest to organizacja od lat walcząca o zmianę prawa karzącego i ograniczającego używanie marihuany! Z roku na rok, manifestujących jest coraz więcej. W tym roku ponoć było nas - bo i ja tam byłem - około 20 tysięcy. I jest to rekord, nie tylko we wszystkich dotychczasowych marszach WK, ale rekord frekwencji we wszystkich - licznych marszach w Warszawie w tym roku!
REKLAMA
Protestowały tu już i związki zawodowe, i katolicy, narodowcy i taksówkarze, a żadna manifestacja nie była tak ogromna.
Inną sprawą jest, że tego marszu prawie wcale nie pokazywano w mediach, a kilkusetosobowy protest "Solidarności" wraz z blokowaniem Sejmu leciał kilka godzin na żywo.
Kiedyś jednak ta zmowa wokół tej sprawy się załamie i okaże się, że ten protest to nie tylko kwestia tego, że marihuana jest mniej szkodliwa niż wódka, czy tytoń, ani nawet tego, że polityka karania jest nieskuteczna - ale dlatego, że to sprawa pokoleniowa, generacyjna - sprawa wolności dzisiejszych dwudziestolatków.
Każdy, kto chciał mieć kiedyś długie włosy w szkole lub czerwone spodnie pamięta, że nie chodziło w tym o kolor i długość, ale o wolność.
Coś podobnego - zmowa milczenia, dotyczy mojej wizyty u Julii Tymoszenko.
Gdyby to Tusk, czy nawet Sikorski, odwiedził byłą premier jako pierwszy polityk z kraju i jeden z pierwszych w Europie, to byłaby to informacja dnia, a w mediach trwałaby dyskusja na temat polityki wobec Ukrainy - a tak, to po prostu przeszedł ten fakt przez media bez echa.
Bardziej komentowano wezwanie Kaczyńskiego do bojkotu Ukrainy! A to przecież czysta i nieprzemyślana farsa!
W sprawie marszu, media koncentrują się na tym, że zapaliłem jointa, a nie na pokoleniowej sprawie i liczbie uczestników, a w sprawie Ukrainy - godzą się na sceptycyzm władzy i czekanie, aż się coś samo ułoży.
Jednak nie możemy się tym zrażać. Trzeba, jak zawsze - robić swoje i wierzyć, że kiedyś to osiągnie swoją masę i zmieni świat. Swoją drogą nasza polityka bieżąca wobec Ukrainy pokazuje, jak bardzo jesteśmy pozbawieni ambicji jako państwo i jak bardzo wszystko, co robimy jest tylko teatrem politycznym, a nie wolą zmian.
Nie mam zamiaru ukrywać się za immunitetem, jeśli prokuratura uzna, że pociągnięcie bucha to przestępstwo.
Inną sprawą jest, że tego marszu prawie wcale nie pokazywano w mediach, a kilkusetosobowy protest "Solidarności" wraz z blokowaniem Sejmu leciał kilka godzin na żywo.
Kiedyś jednak ta zmowa wokół tej sprawy się załamie i okaże się, że ten protest to nie tylko kwestia tego, że marihuana jest mniej szkodliwa niż wódka, czy tytoń, ani nawet tego, że polityka karania jest nieskuteczna - ale dlatego, że to sprawa pokoleniowa, generacyjna - sprawa wolności dzisiejszych dwudziestolatków.
Każdy, kto chciał mieć kiedyś długie włosy w szkole lub czerwone spodnie pamięta, że nie chodziło w tym o kolor i długość, ale o wolność.
Coś podobnego - zmowa milczenia, dotyczy mojej wizyty u Julii Tymoszenko.
Gdyby to Tusk, czy nawet Sikorski, odwiedził byłą premier jako pierwszy polityk z kraju i jeden z pierwszych w Europie, to byłaby to informacja dnia, a w mediach trwałaby dyskusja na temat polityki wobec Ukrainy - a tak, to po prostu przeszedł ten fakt przez media bez echa.
Bardziej komentowano wezwanie Kaczyńskiego do bojkotu Ukrainy! A to przecież czysta i nieprzemyślana farsa!
W sprawie marszu, media koncentrują się na tym, że zapaliłem jointa, a nie na pokoleniowej sprawie i liczbie uczestników, a w sprawie Ukrainy - godzą się na sceptycyzm władzy i czekanie, aż się coś samo ułoży.
Jednak nie możemy się tym zrażać. Trzeba, jak zawsze - robić swoje i wierzyć, że kiedyś to osiągnie swoją masę i zmieni świat. Swoją drogą nasza polityka bieżąca wobec Ukrainy pokazuje, jak bardzo jesteśmy pozbawieni ambicji jako państwo i jak bardzo wszystko, co robimy jest tylko teatrem politycznym, a nie wolą zmian.
Nie mam zamiaru ukrywać się za immunitetem, jeśli prokuratura uzna, że pociągnięcie bucha to przestępstwo.
